Nie wiem czy wiecie, ale obecnie w Polsce stawkami opodatkowania osób fizycznych - legalnych pracowników i wszystkich tych, którzy rozliczają się wg. "skali" - są 20,25%, 31,25% i 41,25%.
W 2009 r. stawki te zmienią się na 19,25% i 33,25%. Jeśli wierzyć obecnemu Ministrowi Finansów od 2010 r. ponownie wzrosną do 20,25% i 34,25%.
Opodatkowanie skalą 19%, 30% i 40% jest zwykłą ściemą. Każdy kto posługuje się tymi liczbami pomija bowiem prosty fakt, że od 2007 r. polscy podatnicy z własnych kieszeni płacą już 1,25% swoich dochodów na ubezpieczenie zdrowotne (obciążanie ich tą daniną dzieje się niepostrzeżenie od 2003 r.). Stawka zdrowotnego obecnie wynosi 9%. Pieniądze wpłacone na tę daninę publiczną, zgodnie z pierwotnym założeniem, odlicza się od podatku (ubezpieczenie zdrowotne powinno być finansowo neutralne dla obywateli). Jednak to odliczenie przysługuje wedle stawki 7,75%.
Faktycznie więc podatnicy PIT płacą swoje podatki wedle stawki o 1,25% wyższej niż zapisana w ustawie i opowiadana mediom.
Pan Minister Rostowski (czy jak się on tam nazywa) właśnie ogłosił kolejny swój teoretyczny (jak wiele innych opowiadanych przez kilka ostatnich miesięcy) zamiar, że w 2010 r. stawka ubezpieczenia zdrowotnego wzrośnie do 10%.
Oznacza to nie mniej, nie więcej, jak powrót ponad 90% podatników do płacenia podatku wedle obecnej stawki po roku ulgi zafundowanej na 2009 r. przez PiS.
Warto też zwrócić uwagę na fakt, że niższa klasa średnia (czyli ta z zakresu drugiego progu skali podatkowej) w najbliższych 2 latach dostanie zwyżkę opodatkowania o 3 punkty procentowe. Jan Vincent, do spółki z Zytą G. walą więc z grubej rury w podstawowy elektorat "słonka Peru", któremu właśnie w 2010 r. przyjdzie się zmierzyć z wartością własnej legendy:))


Komentarze
Pokaż komentarze (6)