Fizyka Smoleńska
Piszę o rzeczach pięknych: fizyce, lotnictwie, wszechświecie i superkomputerach. Ale też o smutnych: wyjaśniam katastrofę smoleńską. Odsłaniam manipulacje oszustów politycznych i nieuków, ich pseudonaukę o nazwie "fizyka smoleńska". Fot: nad Akron,OH
117 obserwujących
88 notek
914k odsłon
  3888   0

10. Litania przeciw czołobitności i serwilizmowi

[w oparciu o ponizszy tekst napisalem ten felieton, ktory ma polskie literki]

Pozwolcie ze skomentuje pewne negatywne zjawiska, ktore uderzyly mnie w zwiazku z publikacja slynnego juz modelu komputerowego prof. Biniendy. doszlo do czegos, co bylby raczej niemozliwe w USA ani paru innych krajach, ktore znam.

ZAWODOWA PREZENTACJA

zawodowy polityk, pan M, korzystajac z pomocy zawodowego inzyniera-naukowca, oraz naukowca cum analityka komputerowego, zaprezentowal narodowi w jego parlamencie majacym, zdawalo by sie, jeszcze pare innych  rzeczy do roboty, prezentacje popularno-naukowa o:

(0) przeczucich dra Nowaczyka, czy w raportach nie ma przypadkiem sprzecznych informacji (sa! jak w kazdym raporcie pisanym pod wodza wodzow) i czy to nie oznacza, ze byl Zamach (nie, nie oznacza).

(1) zyciorysie prof. Biniendy z detalicznym wyjasnieniem jakie posiada tytuly

(2) dlugiej liscie firm ktore wspolpracuja z ministerstwem NASA, ktore dostarcza profesorowi funduszy na badania (z konkretami typu $1,000,000; braklo tylko rozdawania poslom suwenirow podarowanych przez firmy). 

(3) o czlonkostwie profesora w organizacjach naukowych.

(4) o tym, ze ma lab, w ktorym strzelal gabka do pokryc shuttle'a,

(5) ze jest wysokiej klasy specjalista od symulacji komputerowych, czego dowodem jest ze uzywa od bardzo dawna programu LS-DYNA, jednak bez wyszczegolnienia jakie nowe metody numeryczne sam opracowal,

(6) jak dlugo i z jakim poswieceniem jego komputer i doktoranci liczyli symulacje Tu-154.

(7) co to jest metoda elementow skonczonych,

(8) jak potezna jest energia kinetyczna samolotu jako calosci,

(9) jak mocne sa skrzydla w samolocie i jak niemozliwa jest wersja wydarzen w Smolensku podana przez rosyjska a potem polska komisje. mianowicie, samolot ma tak mocne skrzydla ze nic go nie rusza,

(10) a gdyby mial stracic skrzydlo to i tak nie moglby absolutnie odwrocic sie w beczce na plecy, zamiast tego spadlby zaraz na ziemie i nie dolecial tam gdzie dolecial.

(11) ze dziennikarze nie tlocza sie zeby o tej rewelacji donosic, co w domysle jest podejrzane i zapewne wina rzadu lub nie wiem juz kogo.

a nastepnie polityk zaczal jezdzic po kraju i mowic, ze naukowiec udowodnil zamach. dzialan polityka nie skomentuje. to chyba jakis zespol chorobowy. nie bylo w prezentacji ani skrawka przekonujacego dowodu, ze symulacja ma sens numeryczny (por. nizej), albo ze zgadza sie z rzeczywistymi testami (nie zgadza sie za diabla! NASA rozbijala w testach samoloty i slupy telefoniczne zawsze ciely koncowki skrzydel, co kazdy moze zobaczyc na wlasne oczy na youtube). co gorsza, rowniez nie zgadza sie ze rodzajem przelomu i polozeniem zlamanej brzozy smolenskiej.  oczywiscie, naukowiec nie twierdzil doslownie, ze  udowodnil zamach (chociaz haniebnie zgodzil sie implicite, na to co zrobil polityk!). naukowiec po prostu oznajmil, ze w imieniu wolnosci slowa i demokracji (a co tu ma do tego demokracja?) oglosil swe wyniki. gdzie? w polskim sejmie przez skype'a, zamiast na lamach prasy fachowej albo konferencji na ktora jedzie w przyszlym roku, jak objasnil. tego typu prace, jak jestesmy w milosiernym nastroju, okreslamy na konferencjach tak: obliczenia dr. X  sugeruja, ze(...). a jak nas krew zaleje, to inaczej, np. tak: referat prof. X  byl dla mnie nieslychanie interesujacy w tym sensie, ze ja wyciagnalbym dokladnie odwrotne wnioski.

czekajcie, musze odchrzaknac, bo zwroce sie teraz do samego Profesora.

Panie Profesorze! zacznijmy od podstaw. mimo dlugoletnich zwiazkow z NASA, nie rozumie pan, jak lata samolot. mowie to z cala odpowiedzialnoscia. prosze mi uwierzyc, ze ten samolot i przed i po utracie koncowki skrzydla unosil sie do gory z dodatnim przyspieszniem, dopoki nie obrocil sie na bok. samoloty nie podlegaja fizyce Arystotelesa i nie maja naturalnej i nieprzemozonej checi, by spadac na dol. aby pomoc im w zwalczaniu takiej ewentualnej tendencji, inzynierowie z uczelni, ktore pan wymienial na licznych slajdach, instaluja na ich ogonach specjalne plaszczyzny kontrolne zwane po ang. elevators (stery wysokosci). zasady rzutu poziomego w prozni, ktore wylozyl pan w wywiadach prasowych dla naszego dziennika lub gazety polskiej, nie stosuja sie do tego samolotu z wielu powodow. mieszkam niedaleko, mam czas, mam samolot, moge przyleciec. polatamy i sam pan zobaczy co i jak z tymi samolotami. na serio proponuje, bo  osobiscie nie mam do pana zadnych uprzedzen i chcialbym zeby pan lepiej wypadal w przyszlych transmisjach.

rowniez nie jestem pewien, dlaczego pojawil sie punkt (8), ktory nie ma nic a nic do rzeczy w kwestii czy skrzydlo moglo, czy nie moglo sie zlamac. no moze o tyle, ze gdyby samolot toczyl sie popychany po pasie przez pilotow rekami, to moglby zatrzymac sie na drzewie nie lamiac niczego. wtedy mozna by powiedziec: o prosze, widziecie, energia kinetyczna byla za mala. a tak, to znowu jakas alternatywna fizyka, taka smolenska.

Lubię to! Skomentuj88 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka