W poniedziałek nad poparciem dla Jacka Karnowskiego w wyborach samorządowych głosowała sopocka Platforma. Zgodnie z zaleceniem szefa PO na Pomorzu Sławomira Nowaka delegaci opowiedzieli się w większości za poparciem dla Karnowskiego (66 było za, 12 przeciw). Politykom nie przeszkadzały zarzuty, które ciążą na prezydencie Sopotu i murem stanęli za swoim kandydatem.
Dziś Donald Tusk publicznie skarcił swoich kolegów i podkreśli, że Platforma nie udzieli poparcia Karnowskiemu. Premier jednym słowem odciął Platformę od Karnowskiego. Co jednak z tą wcześniejszą deklaracją Nowaka i sopockiej PO? Premier Tusk nie mógł przecież nie wiedzieć o zamiarach i opinii swojego partyjnego kolegi. Dlaczego więc tak późno zareagował?
Wydaje się, że mamy tu do czynienia ze starym porzekadłem „wilk syty i owca cała”. Platforma zadziałała w cwany sposób. Najpierw region poparł swojego kandydata, a następnie w świat dzięki mediom poszła wiadomość, że Platforma nie ma nic wspólnego z Jackiem Karnowskim. Wszyscy są zadowoleni, a na Pomorzu wiedzą swoje…
Takie to standardy panują w kraju nad Wisłą.
Sebastian Szymański


Komentarze
Pokaż komentarze