Janusz Palikot od pewnego już czasu politycznie szantażuje swoich kolegów z Platformy Obywatelskiej. Mówi wprost, że albo PO skręci wyraźnie w lewo, albo on odejdzie z partii. Co jakiś czas niesforny poseł daje wyraźne znaki iż ma zamiar założyć własną partię. Ogłosił zresztą już nawet swój program, który znajduje wiele nici porozumienia m. in. z SLD w sprawie rozdziału państwa od kościoła, etc.
Tymczasem media donoszą, iż posłem z Lublina zainteresowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne, a jego sprawy finansowe z lat 2005-2010 zostały wzięte pod lupę. Moje pytanie brzmi, dlaczego akurat teraz? Każdy logicznie myślący człowiek musi zauważyć pewien związek przyczynowo skutkowy dotyczący Palikota. W chwili kiedy zaczął tworzyć swój Ruchu Poparcia Palikowa, zaczął także mieć problemy z „agentem Tomkiem”.
Nie darzę pana Palikota większym uznaniem czy zaufaniem z racji jego sposobu prowadzenia dyskursu politycznego w Polsce, ale należy zastanowić się nad powyższymi faktami w imię sprawiedliwości. W każdym razie szczerze powątpiewam w przypadek…
Dlaczego media nie interesują się tą sprawą i ze znaną sobie zaciekłością nie próbują dociec prawdzie?
Jestem w stanie sobie wyobrazić jak wyglądałyby pierwsze strony polskich gazet, gdyby te fakty miały miejsce za rządów PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego. Temat byłby wałkowany w serwisach informacyjnych 24 godziny na dobę, a konkluzją a priori byłoby stwierdzenie, iż mamy do czynienie z działaniem na polityczne zamówienie.
Sebastian Szymański


Komentarze
Pokaż komentarze (3)