23 stycznia 2009 poznaliśmy nazwisko nowego ministra sprawiedliwości. Dla wielu nazwisko Andrzeja Czumy było sporym zaskoczeniem. Co więcej sama nominacja przyniosła bardzo korzystne komentarze płynące z różnych środowisk i sił politycznych. Prezydent Lech Kaczyński o nowym ministrze wypowiadał się w samych superlatywach. Czy jednak ta nominacja była słuszna?
Każdy zna wielkie zasługi Andrzeja Czumy z okresu Polski Ludowej, kiedy to był czołowym działaczem opozycji demokratycznej. Niestety wydaje mi się iż ten wspaniały życiorys przysłonił brak kompetencji nominata. Andrzej Czuma ewidentnie nie potrafi odnaleźć się w nowej roli ministra sprawiedliwości. Świadczą o tym jego ostatnie, bardzo niefortunne wpadki przed kamerami. Pierwsza wypowiedzi, która nie powinna paść z ust ministra sprawiedliwości dotyczyła śledztwa toczącego się przeciwko Jackowi Karnowskiemu. Andrzej Czuma oświadczył, że "organy ścigania, działając w dobrej wierze, trafiają w próżnię" co pozostawiło po sobie fatalne wrażenie, jakby to minister był osobiście zaangażowany w sprawę. Jest to błąd porównywalny do błędu ministra Zbigniewa Ziobry którego to poniosły emocje w sprawie doktora G. Sprzyjającym faktem dla Czumy jest jednak to iż nie doświadczył on tutaj takiej gremialnej krytyki medialnej jakiej natomiast nie oszczędzono ministrowi sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Co nie zdarzyło się ponad dwa tygodnie temu, miało miejsce w ostatnim czasie przy okazji tragicznych wydarzeń związanych z porwanym Polakiem przez Talibów. Andrzej Czuma oskarżając rząd pakistański o złe intencje wobec negocjacji z porywaczami, naraził nas na poważny zgrzyt międzynarodowy. Minister sprawiedliwości niedopuszczalnie wszedł w kompetencje innych jednostek, które powinny w tej sprawie tak naprawdę zabierać głos. Była to bardzo nieodpowiedzialna wypowiedź, nie mająca nic wspólnego z zasadami dyplomacji. Nic więc dziwnego iż na Andrzeja Czumę tym razem posypały się gromy z każdej strony areny politycznej. Najbardziej w postać ministra ugodziły chyba słowa klubowego kolegi Pawła Grasia.
Czuma musi teraz na spokojnie usiąść i przemyśleć swoje dalsze funkcjonowanie w ministerstwie. Potrzebne jest mu teraz nabranie ogłady politycznej na nowym stanowisku. Czas działalności w komisji śledczej do spraw nacisków za rządów Pis już dawno się skończył. Ministrowi już nie przystoi mówić wszystkiego co mu ślina na język przyniesie. Słowem, igrzyska medialne dla Andrzeja Czumy dobiegły końca.
Jeżeli natomiast ów sytuacja nie ulegnie zmianie, misja w rządzie Andrzeja Czumy może bardzo szybko dobiegnąć końca.
Czy jednak Donald Tusk będzie umiał przyznać się do błędu?
SS
51
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)