Minęło już wiele miesięcy od kiedy główną osią sporu politycznego polskich partii politycznych było konfrontowanie dwóch różnych wizji: Polski solidarnej i liberalnej. Spór ucichł, problem pozostał, szczególnie w ostatnim czasie, kiedy jesteśmy świadkami rozpowszechniania się zjawiska coraz śmielej określanego mianem „wielkiego kryzysu”. I tutaj pojawia się pytanie, jak reagować?
Odpowiedź Platformy Obywatelskiej jest tyleż prosta co nieodpowiedzialna: ciąć, ciąć, ciąć. Taka filozofia wpływania na gospodarkę jest pewnie wynikiem z jednej strony braku pomysłów PO na reakcję, z drugiej zaś jest wprost odzwierciedleniem podejścia i wyobrażenia roli państwa w życiu własnego społeczeństwa. Premier Tusk roztaczając aurę odpowiedzialności za publiczne finanse, zdaje się kompletnie nie dostrzegać nadchodzącego problemu wykluczenia kolejnych grup obywateli, którzy na skutek obniżenia koniunktury będą tracić pracę, co więcej potęgując cięcia sam likwiduje miejsca pracy – choćby w zbrojeniówce. Nie chcę wprost oskarżać premiera mojego kraju o świadome szkodliwe działanie. Moim zdaniem „król jest nagi” i wychodzi to co zawsze było oczywiste – wizja PO to brak odpowiedzialności państwa za losy obywateli, zwłaszcza jeżeli chodzi o kwestie społeczne; widać to było jak na dłoni przy okazji dyskusji na temat wcześniejszych emerytur.
Ostatnio zaś PO tak bardzo zagalopowała się w swojej filozofii cięć, że zdaje się nawet nie zważać na fizyczne bezpieczeństwo obywateli tnąc i tak już mocno zaniżony budżet policji, gdzie brakuje już na papier, telefony czy nawet na paliwo do radiowozów. Społeczeństwo się oburza, policjanci zapowiadają strajki, a PO? Cóż rządząca partia słowami swojej ex minister od niewiadomo czego mówi „patrole piesze są lepsze niż samochodowe”. Cóż, nic dodać, nic ująć, tylko gdzie nas to może zaprowadzić?
Marek Dorabiała
46
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze