1 obserwujący
5 notek
9640 odsłon
  1322   0

Miłość na całe życie

Fundacja Mamy i Taty
Fundacja Mamy i Taty

Chyba każda osoba, która staje na ślubnym kobiercu i mówi „tak” ma nadzieję na miłość na całe
życie i nie myśli o perspektywie rozwodu. Czemu małżonkowie, którzy byli przekonani o wzajemnej
miłości i szaleli na swoim punkcie, nie chcą być już razem? Skąd biorą się wszystkie kłótnie i
kryzysy, które w finale prowadzą do zerwania przysięgi?



Według najnowszych danych GUS, w dużych polskich miastach rozpadają się średnio cztery na
dziesięć małżeństw. Z drugiej strony – 88% Polaków twierdzi, że wierzy w miłość na całe życie, a 71%
określa rozwód jako porażkę. Pojawia się więc pytanie, czemu wcielenie w życie przekonań i marzeń
o miłości na całe życie wielu osobom się nie udaje. Fundacja Mamy i Taty przeprowadziła badania,
które poświęcone były postrzeganiu zjawiska rozwodów w Polsce.


Jako najczęstszy powód rozpadów małżeństw Polacy wymieniali alkoholizm, a następnie zdrady męża
– co ciekawe zdrada żony podawana była dużo rzadziej. Jak się okazuje, pary nie radzą sobie również
z dialogiem i rozwiązywaniem konfliktów. O wielu trudnych sprawach w ogóle się nie mówi, aż do
momentu kryzysu, kiedy małżonkowie w emocjach wypowiadają słowa, których później nierzadko
żałują. Jako inną częstą przyczynę rozwodów często wymieniano również przemoc fizyczną
i problemy finansowe.


Badania Fundacji Mamy Taty pokazały ciekawe rozbieżności między sposobem postrzegania
rozwodów przez kobiety i mężczyzn. Panie znacznie częściej miały poczucie, że do rozwodów
prowadzą alkoholizm, przemoc, nieumiejętność rozmowy czy brak czasu dla siebie nawzajem.
Mężczyźni zwracali z kolei uwagę na konflikty z rodziną żony, zbyt krótki okres narzeczeństwa i brak
czasu… dla siebie samego. Te różnice pokazują, że zarówno kobiety jak i mężczyźni mają inne
potrzeby i oczekiwania względem drugiej połówki. Mamy dwie opcje do wyboru – możemy się
denerwować i obrażać na to, że jesteśmy inni, albo podjąć wyzwanie i chcieć te różnice odkrywać,
doceniać i… kochać.


Co ciekawe, małżonkom brakuje również podstawowej wiedzy o budowaniu związku – np. o tym,
„motyle w brzuchu” nie są wieczne, a szara codzienność jest dla związku czymś normalnym.
Ankietowane osoby po rozwodzie przyznały, że w ich rodzinnych domach brakowało rozmów o
relacjach, a także, że taka międzypokoleniowa wymiana doświadczeń mogłaby być przydatna w
budowaniu małżeństwa. W rodzinach nie ma transferu wiedzy o kryzysach w małżeństwie, sposobach
radzenia sobie z problemami, czy o błędach, których należy unikać. Sam kryzys pozostaje w polskich
rodzinach tematem tabu – często najbliżsi członkowie nie chcą się wtrącać w prywatne sprawy
małżeństw. „Jak oni się rozwodzili, to ja raczej stałam obok i obserwowałam, ale teraz na pewno bym
rozmawiała i mówiła, co myślę na ten temat” – przyznała jedna z ankietowanych.
Widać, że bardzo dużo jest również do zrobienia w zakresie edukacji rodzinnej. W ofercie są głównie
terapie dla par, które przechodzą kryzys, a narzeczeni czy młodzi małżonkowie mają do dyspozycji
jedynie kursy przedmałżeńskie w parafiach i poradniach rodzinnych. To często kropla w morzu
potrzeb, tym bardziej, że przyszli małżonkowie nie podchodzą do nich zbyt poważnie, chcąc
„odhaczyć” na liście wielu zadań przed ślubem. Innym miejscem, w którym pary mogą się lepiej
poznać są szkoły rodzenia. Choć wiele takich placówek świetnie przygotowuje do porodu, to nie
dostarcza wiedzy o tym, jak pojawienie się dziecka wpłynie na relację. Ankietowani mężczyźni często
przyznawali, że po narodzinach dziecka poczuli się odsunięci na boczny tor, mając wrażenie, że taka
sytuacja się już nie zmieni. Pojawienie się nowego członka rodziny jest więc szansą, które może silnie
pogłębić więzi małżeńskie, jednak zdarza się, że jest też przyczyną oddalania się od siebie.

Jeśli miałbym udzielić jednej rady młodym małżonkom, żeby byli w stanie poradzić sobie z kryzysem –
który niewątpliwie prędzej czy później przyjdzie – to powiedziałbym: dbajcie o codzienność. Każdego
dnia, godzina po godzinie, budujemy przyszłość naszego związku. Małe rzeczy, takie jak przemilczenie
złośliwego komentarza czy posprzątanie po sobie, są wyrazem wzajemnego szacunku, który jest
podstawą miłości. Nie postrzegajmy kwiatów czy randek jako typowych dla narzeczonych –
powiedziałbym, że jeszcze bardziej są potrzebne parom po ślubie! Żeby małżeństwo żyło, trzeba stale
„dorzucać do pieca”, bo inaczej… miłość zgaśnie.

Lubię to! Skomentuj61 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo