35 obserwujących
1920 notek
1293k odsłony
  242   0

Polski polityczny bezwstyd, jako zatracenie przyzwoitości

image

Już od dziecka ostrzegano nas przed wstydem jako źródłem nieobyczajnych zachowań, złych znajomości, nieposłuszeństwa, itp. To mamy wpojone, co większość z nas respektuje. 

Dożyliśmy jednak czasów kiedy wpojone nam wychowaniem cechy wstydliwe już wstydliwymi nie są. Na przykład publiczne obnażanie się /nagość/ , niechlujność odzienia i oblicza, wulgarność języka, łatwość pomawiania bliźnich obrzucanymi kalumniami, lizusostwo, dualizm moralny, itp. przywary są – za przyzwoleniem społecznym – powszechne i zgorszenia nie sieją.  

Zatrważającym jest, że owej prostackiej modzie ulegają polskie elity: politycy, duchowni, artyści, intelektualiści, ba, nawet sędziowie umarzający sprawy dotyczące publicznie głosznych pomówień pod adresem  przeciwników politycznych z uzasadnieniem, że w narracji politycznej zachowanie takie jest dopuszczalne, niby jako wyraz wolności słowa w obszarze specyfiki publicznego „dialogu politycznego”.  

Na przykładzie choćby polskich sporów politycznych znana z wysoce nieparlamentarnego języka p. Krystyna Pawłowicz została przez Sejm powołana na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Na sędziego /sędzię/ tego najwyższego w hierarchii wymiaru sprawiedliwości sądu, którego sędziowie powinni świecić przykładem kultury osobistej, powagą wypowiedzi, obyczajnością zachowań. Pani Pawłowicz jest zdecydowanym zaprzeczeniem tych cech, co jednak nie przeszkodziło sejmowi w jej awansowaniu na to najbardziej prestiżowe stanowisko sądowe w państwie.  

Polski sejm nie dostrzegając konfuzji wobec postaw p. Pawłowicz sprzecznych z wymaganymi predyspozycjami etycznymi kandydata na sędziego TK, dramatycznie obnażył brak parlamentarnej wrażliwości na wymóg obyczajności postaw i kultury od najwyższych dostojników państwa polskiego. 

Poligonem kontrowersji nieobyczajnych postaw i praktyk jest obecne  polskie sądownictwo skonfrontowane w przeciwstawnych sobie etycznie obozach sędziowskich, czyli Krajowej Rady Sądowniczej i Zrzeszaniu Sędziów Polskich Iustitia, tak zasadniczo różnych w ocenach i praktyce stosowania prawa, kompletnie dezinformujących opinię publiczną o stanie polskiego sądownictwa. 

Pomiędzy sędziami KRS a sędziami zrzeszonymi w Iustitia jest przepaść w pojmowaniu postaw moralnych sędziów i interpretacji polskiego prawa od  konstytucji, zwykłych ustaw po przepisy wykonawcze i wyroki sądowe  

Ta ignorancka dowolność interpretacyjna demonstrowana przez sędziów delegowanych do ministerstwa sprawiedliwości i urzędników tego ministerstwa z wykształceniem prawniczym ale bez znaczącego dorobku zawodowego czy naukowego jest najzwyczajniej obraźliwa wobec autorytetów prawniczych z dorobkiem naukowym i bogatej praktyki sadowniczej. 

Najmniej wykształcony prawnik i urzędnik państwowy wie, że wykładnia prawa w Polsce należy do SN gdzie jest dokonywana (w zależności od rangi zagadnienia) w różnym składzie sędziów, np. 3-osobowym lub siedmioosobowym, które prawnie i logicznie wywodzą treści interpretacyjne jako obowiązujące w przedmiocie praktycznego stosowania praw. 

Na takich wykładniach sądy opierają swoje wyroki, które często w procesach wyrokowania stanowią precedens do kolejnych orzeczeń sądowych.  

Przypomnę tylko, że składy tych zespołów orzekających SN to sędziowie i profesorowie o kilkudziesięcioletnim dorobku sędziowskim i naukowym (Ewa Łętowska, Adam, Strzembosz, Fryderyk Zool i inni). 

W sprawie autorytetu sędziów TSUE dodam tylko, że ich dorobek jest równie bogaty jak sędziów polskiego SN a często nawet z bogatszym doświadczeniem dot. prawa międzynarodowego. 

Te światowe autorytety prawa próbują zdezawuować polskie „prawnicze szczawiki” z zespołu Zbigniewa Ziobry /l. 49/:  (Michał Wójcik /l. 48/, Sebastian Kaleta /l. 50/, Marcin Romanowski /l. 43/, że nie wspomnę niedawaną  „chlubę” tego zespołu  Łukasza Piebiaka /l. 43/ i byłego wiceministra, a obecnie europosła  Patryka Jakiego (l. 34)  /autora światowego skandalu dotyczącego uchylonej ustawy o IPN/,  mających związki z prawem wyłącznie przez dyplomy studiów prawniczych, bez praktyki zawodowej, za to z bogatą praktyką politycznych funkcjonariuszy partyjnych. 

Awanse rządowe w ministerstwie sprawiedliwości zawdzięczają więc nie kwalifikacjami z dziedziny prawa lecz partyjną aktywnością polityczną, uznane przez rządzących za umiejętności do reformy polskiego sądownictwa. Ta arogancja jest powodem wszystkich skandali legislacyjnych ośmieszających Polskę w oczach polskiej opinii publicznej i TSUE degradującego te przepisy jako niezgodne z prawem Unii Europejskiej.  

Bezwstyd tych panów polega na żenujących dywagacjach /bo nie polemikach/ odsądzających TSUE /wybitnych prawników europejskich - profesorów/ bezmyślną „paplaniną” o omyłkach tej sądowej instancji UE i skandalicznego ignorowania ostatniego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie upolitycznienia polskiego KRS i nielegalności działania Izby Dyscyplinarnej przy SN potwierdzone orzeczeniami polskiego SN dotyczących przywrócenie w państwie polskim  konstytucyjnej i unijnej praworządności. 

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo