30 obserwujących
1712 notek
1148k odsłon
230 odsłon

Polski polityczny bezwstyd, jako zatracenie przyzwoitości

Wykop Skomentuj9

image

Już od dziecka ostrzegano nas przed wstydem jako źródłem nieobyczajnych zachowań, złych znajomości, nieposłuszeństwa, itp. To mamy wpojone, co większość z nas respektuje. 

Dożyliśmy jednak czasów kiedy wpojone nam wychowaniem cechy wstydliwe już wstydliwymi nie są. Na przykład publiczne obnażanie się /nagość/ , niechlujność odzienia i oblicza, wulgarność języka, łatwość pomawiania bliźnich obrzucanymi kalumniami, lizusostwo, dualizm moralny, itp. przywary są – za przyzwoleniem społecznym – powszechne i zgorszenia nie sieją.  

Zatrważającym jest, że owej prostackiej modzie ulegają polskie elity: politycy, duchowni, artyści, intelektualiści, ba, nawet sędziowie umarzający sprawy dotyczące publicznie głosznych pomówień pod adresem  przeciwników politycznych z uzasadnieniem, że w narracji politycznej zachowanie takie jest dopuszczalne, niby jako wyraz wolności słowa w obszarze specyfiki publicznego „dialogu politycznego”.  

Na przykładzie choćby polskich sporów politycznych znana z wysoce nieparlamentarnego języka p. Krystyna Pawłowicz została przez Sejm powołana na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Na sędziego /sędzię/ tego najwyższego w hierarchii wymiaru sprawiedliwości sądu, którego sędziowie powinni świecić przykładem kultury osobistej, powagą wypowiedzi, obyczajnością zachowań. Pani Pawłowicz jest zdecydowanym zaprzeczeniem tych cech, co jednak nie przeszkodziło sejmowi w jej awansowaniu na to najbardziej prestiżowe stanowisko sądowe w państwie.  

Polski sejm nie dostrzegając konfuzji wobec postaw p. Pawłowicz sprzecznych z wymaganymi predyspozycjami etycznymi kandydata na sędziego TK, dramatycznie obnażył brak parlamentarnej wrażliwości na wymóg obyczajności postaw i kultury od najwyższych dostojników państwa polskiego. 

Poligonem kontrowersji nieobyczajnych postaw i praktyk jest obecne  polskie sądownictwo skonfrontowane w przeciwstawnych sobie etycznie obozach sędziowskich, czyli Krajowej Rady Sądowniczej i Zrzeszaniu Sędziów Polskich Iustitia, tak zasadniczo różnych w ocenach i praktyce stosowania prawa, kompletnie dezinformujących opinię publiczną o stanie polskiego sądownictwa. 

Pomiędzy sędziami KRS a sędziami zrzeszonymi w Iustitia jest przepaść w pojmowaniu postaw moralnych sędziów i interpretacji polskiego prawa od  konstytucji, zwykłych ustaw po przepisy wykonawcze i wyroki sądowe  

Ta ignorancka dowolność interpretacyjna demonstrowana przez sędziów delegowanych do ministerstwa sprawiedliwości i urzędników tego ministerstwa z wykształceniem prawniczym ale bez znaczącego dorobku zawodowego czy naukowego jest najzwyczajniej obraźliwa wobec autorytetów prawniczych z dorobkiem naukowym i bogatej praktyki sadowniczej. 

Najmniej wykształcony prawnik i urzędnik państwowy wie, że wykładnia prawa w Polsce należy do SN gdzie jest dokonywana (w zależności od rangi zagadnienia) w różnym składzie sędziów, np. 3-osobowym lub siedmioosobowym, które prawnie i logicznie wywodzą treści interpretacyjne jako obowiązujące w przedmiocie praktycznego stosowania praw. 

Na takich wykładniach sądy opierają swoje wyroki, które często w procesach wyrokowania stanowią precedens do kolejnych orzeczeń sądowych.  

Przypomnę tylko, że składy tych zespołów orzekających SN to sędziowie i profesorowie o kilkudziesięcioletnim dorobku sędziowskim i naukowym (Ewa Łętowska, Adam, Strzembosz, Fryderyk Zool i inni). 

W sprawie autorytetu sędziów TSUE dodam tylko, że ich dorobek jest równie bogaty jak sędziów polskiego SN a często nawet z bogatszym doświadczeniem dot. prawa międzynarodowego. 

Te światowe autorytety prawa próbują zdezawuować polskie „prawnicze szczawiki” z zespołu Zbigniewa Ziobry /l. 49/:  (Michał Wójcik /l. 48/, Sebastian Kaleta /l. 50/, Marcin Romanowski /l. 43/, że nie wspomnę niedawaną  „chlubę” tego zespołu  Łukasza Piebiaka /l. 43/ i byłego wiceministra, a obecnie europosła  Patryka Jakiego (l. 34)  /autora światowego skandalu dotyczącego uchylonej ustawy o IPN/,  mających związki z prawem wyłącznie przez dyplomy studiów prawniczych, bez praktyki zawodowej, za to z bogatą praktyką politycznych funkcjonariuszy partyjnych. 

Awanse rządowe w ministerstwie sprawiedliwości zawdzięczają więc nie kwalifikacjami z dziedziny prawa lecz partyjną aktywnością polityczną, uznane przez rządzących za umiejętności do reformy polskiego sądownictwa. Ta arogancja jest powodem wszystkich skandali legislacyjnych ośmieszających Polskę w oczach polskiej opinii publicznej i TSUE degradującego te przepisy jako niezgodne z prawem Unii Europejskiej.  

Bezwstyd tych panów polega na żenujących dywagacjach /bo nie polemikach/ odsądzających TSUE /wybitnych prawników europejskich - profesorów/ bezmyślną „paplaniną” o omyłkach tej sądowej instancji UE i skandalicznego ignorowania ostatniego wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie upolitycznienia polskiego KRS i nielegalności działania Izby Dyscyplinarnej przy SN potwierdzone orzeczeniami polskiego SN dotyczących przywrócenie w państwie polskim  konstytucyjnej i unijnej praworządności. 

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo