
Obecnie w Polsce przeżywamy kryzys demokracji nazywany piarowo w „chmurze narracyjnej” polityków , że wszystkie te kryzysowe zjawiska to właśnie obrona demokracji.
Polski obóz rządzący przez ostatnie 5 lat zdążył przemodelować demokratyczny system sprawowania władzy – głównie reformami sądownictwa – na system z pozorami konstytucyjnego trójpodziału władzy zachowując symbolikę nazewnictwa instytucji takich jak: Krajowa Rada Sądownicza, Trybunał Konstytucyjny, Państwowa Komisja Wyborcza itp. choć obecne ich zachowania zasadniczo temu nazewnictwu przeczą.
Na przykład Krajowa Rada Sądownicza zastała ustanowiona wadliwie /casus sędziego Macieja Nawackiego/, Prezes TK wybrana nielegalnie /brak rekomendacji sędziów/, Państwowa Komisja Wyborcza pozbawiona możliwości wykonywani swoich zadań, które wykonuje bezprawnie minister zasobów państwowych, uchwała SN w składzie połączonych trzech izb tego sądu stwierdzająca bezprawne orzekania sądowe przez niekonstytucyjnie powołana Izbę Karną tego sądu jest przez władze ignorowana. Tak samo w tej sprawie ignorowane jest postanowienie TSUE.
W obecnym, kryzysowym czasie pandemii koronawirusa rząd i sejm polski seryjnie uchwalają prawo z konstytucyjnego obszaru stanu nadzwyczajnego, jednak bez formalnego ustanowienia takiego stanu w czasie klęski żywiołowej jaką jest owa pandemia. Oczywistą niekonstytucyjność tych ustaw rząd tłumaczy /o ironio/ respektowaniem konstytucji.
To są dzisiaj gorące tematy wagi państwowej i bezpieczeństwa społecznego czasu panującej, śmiercionośnej zarazy lekceważonej przez polityków wszystkich obozów z powodów rywalizacji wyborczej ich kandydatów w wyborach prezydenckich.
Przeciwko tej politycznej praktyce protestują zaledwie nieliczni intelektualiści i rzadko politycy określający planowane w maju wybory za farsę wyborczą, ale nie odcinają się od wzięcia w nich udziału. Na przykład lider SLD Włodzimierz Czarzasty potwierdza, że majowe wybory to farsa, ale kandydat lewicy nie wycofa się i mimo to będzie rywalizował z innymi kandydatami w nadziei wygrania. Absurdalność tej wypowiedzi jest oczywista. Wybory to farsa, ale jak wygra nasz kandydat to je uznamy mimo ich nielegalności. Paranoja. W podobnym tonie wypowiada się Władysław Kosiniak Kamysz.
Niestety większość polskiego społeczeństwa nie widzi owego niebezpieczeństwa dramatycznie ograniczającego w Polsce demokrację z prostego powodu nie dostrzegania tych zmian z poziomu – jak to ostatnio nazwałem – „wiejsko parafialnego”.
Najboleśniej w tym środowisku nieobecna jest właśnie kultura polityczna i świadomość ustrojowej wagi konstytucji w demokratycznym państwie prawnym.
Widoczny tu i ówdzie aplauz polskiego prostego ludu dla procesu usuwania niewygodnych dla władzy sędziów jest dowodem zupełnego braku wiedzy „polskiego ludu” o wadze i znaczeniu trójpodziału władzy w państwie i konstytucyjnych reguł jej funkcjonowania.
A skoro o tym nie wiedzą więc im to nie przeszkadza. Dowiedzą się zapewne na własnej skórze dopiero po powrocie życia społecznego do zwyczajnej normalności po końcu pandemicznego czasu nadzwyczajnego.
Oj będzie wtedy gorzko. Nie wygrasz w sądzie z państwem. Skarga na funkcjonariusza państwa /partii rządzącej/ nie będzie rozpatrywana, samorządność terytorialna ograniczona, a najprawdopodobniej zniesiona, wyświęcanie nowych inwestycji obowiązkowe, związki konkubenckie zakazane, pochody /obchody/ rocznicowe katastrofy smoleńskiej obowiązkowe itd., itp.
Powie ktoś, a skąd ten pesymizm? Odpowiem krótko: ano stąd, że żyłem w PRL-u czasów Terenowych Organów Administracji Państwowej /dzisiaj samorządowe gminy/, obowiązkowych pochodów 1-Majowych /listy obecności/, bariery awansowej dla ludzi bez legitymacji PZPR, rejestrowanie nieobecności pracowników firm państwowych na wyborach sejmowych, rejestrowania w zakładowych komitetach PZPR – członków partii –- rodziców dzieci posyłanych do I komunii św. itd., itp.
A ponieważ obecne struktury władzy państwowej to ścisłe /bez mała/ naśladownictwo struktur PRL-u nazywanego pięknie Polską Ludową, więc ta powtórka z historii dokonywana przez PiS jest wielce prawdopodobna.
Żeby do tego nie dopuścić, trzeba zahamować ślepy pęd PiS-u do czasów znanych z PRL hasła „RZĄD RZĄDZI - PARTIA KIERUJE”.
Jeżeli ktoś ma co do tego wątpliwości niech dokładnie prześledzi znaczenie, rolę i postępowanie szefa rządzącej partii w dzisiejszej Polsce i niech się nie dziwi, że to tylko szeregowy poseł!
Demokracji licytować nie wolno.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)