36 obserwujących
1905 notek
1288k odsłon
  212   0

Kultura unieważniania

Tygodnik Powszechny nieustająco fascynuje swoim naturalnym, rozumnym postrzeganiem współczesnej rzeczywistości pogubionej nadmierną intelektualizacją norm współżycia ludzi jego płochym pojmowaniem. W takim nastroju cywilizację naszą oponowała owa „kultura unieważniania”. Tak określa ją literaturoznawca prof. Ryszard Koziołek: „[To] czyszczenie własnych poglądów swoista operacja higieniczna na nich wydaje mi się szalenie niebezpieczna dla przyszłości demokracji. Podobne do niej praktyki kulturowe są stare jak świat. Wiążą się przede wszystkim z działaniami władzy, która cenzuruje, uprawia politykę historyczną, interweniuje w obraz przeszłości i teraźniejszości. Celem jest homogeniczność, unieważnienie elementów, które zakłócają założony projektowany kształt świata”.

www. W górę życie, w dół śmierć | Tygodnik Powszechny

Brzmi swojsko, prawda!

W publikacji pt. „Nie Ma Przebacz” p. Dariusz Rosiak dowodzi, że obecny byt cywilizacyjny wpleciono w intelektualizm współczesnej kultury przepełnionej dywagacjami zamiast rzeczowych debat.

www.Nie ma przebacz | Tygodnik Powszechny

Pan Rosiak uważa, że: „rekonstrukcja kultury staje się naturalnym dążeniem do sprawiedliwego wyrównania terenu, przemalowani obrazu, który przez wieki nie odzwierciedlał rzeczywistego stanu świata i kondycji ludzkiej. To dlatego niektóre pomniki muszą upaść, niektóre książki wycofać, a inne z druku, niektóre słowa trzeba zlikwidować. Wymiana elit (zwalnianie z pracy), weryfikacja autorytetów, rekonstrukcja języka – to naturalne procesy , a nie żadna nagonka na inaczej myślących”.

Ta opinia wydaje się sprzyjać tak zwanej „dobrej zmianie” obecnego rządu, którego działania odpowiadają tej tezie. Jednak to tylko pozór, bo sens tej uwagi odpowiada głównie zawirowaniom w całej naszej współczesnej cywilizacji wyraźnie odchodzącej od dotychczasowych zasad społecznego koegzystowania obyczajów w spójności z fizyczną biologią człowieka na rzecz obyczajów nowych, dalekich od owych społeczno-biologicznych uwarunkowań kulturowych, a ustanawianych intelektualnie podług ludzkich przeobrażeń psychicznych, mocno rozchodzących się z przyrodniczą logiką natury i klasyfikacją zjawisk rzeczywistych, nie podług ich istoty, tylko dla wyimaginowanej potrzeby humanizmu intelektualnego, czyli wymyślonego dla politycznej komercji ludzkich stosunków społecznych.

Trafnie odgadł to ks. Adam Boniecki komentując: „ Dariusz Rosiak w tekście pod tytułem „Nie ma przebacz” nie pisze o pomnikach – pisze o „unieważnianych” słowach, książkach i autorach. Nie przychodzi nam to łatwo, choć już się mówi o unieważnieniu niektórych książek, np. „W pustyni i puszczy” [murzynek Nasibu] Henryka Sienkiewicza.

Wiemy też, że w przedszkolach nie wolno cytować sympatycznego wierszyka „Murzynek Bambo” autorstwa Juliana Tuwima /poety żydowskiego pochodzenia/, którego przecież trudno podejrzewać o rasizm.

Rosiak przytacza światowe przykłady niszczenia pomników, np.: Winsona Churchila /wojenny bohater WB/ pod pretekstem jego rasistowskich poglądów, czy Edwarda Colstona w Bristolu /dobroczyńcę biednych, fundatora szpitali, kościołów, domów opieki, itp./ za jego przeszłość handlu niewolnikami.

Polskim przykładem jest sekowanie pamięci zmarłego w 2017 r. prof. Zygmunta Baumana, jednego z najbardziej cenionych na świecie socjologów i filozofów, autora prac o kulturze współczesnej. Jednego z powojennych odtwórców tradycji nauki polskiej. Laureata wielu nagród krajowych i międzynarodowych.

To wszystko dla polskich władz jest bez znaczenia, bo najważniejszym dla nich jest, że prof. Bauman ma w życiorysie plamę działacza komunistycznego.

Absurdami współczesnej cywilizacji polegającej na intelektualnych wytworach kultury zajmuje się amerykański, czarnoskóry intelektualista John McWhorter, którego myśli przywołuje Rosiak:

Otwarcie konfrontuje rodaków z faktami o których biali często boją się pisać w obawie przed unieważnieniem. Zdaniem McWhortera, kultura unieważniania ma też charakter religijny, bo nie opiera się na faktach empirycznych. Z tego płynie następujący wniosek: ponieważ jest to religia, nie wolno na jej fundamencie budować PROGRAMÓW POLITYCZNYCH I SPOŁECZNYCH OBEJMUJĄCYCH OGÓŁ LUDZI!

Rosiak słusznie zauważa, że żyjemy w kraju, w którym prawdziwymi problemami społecznymi są rasizm, antysemityzm, dyskryminacja osób LGBT czy niepełnosprawnych, co jest jakąś formą barbarzyństwa.

Ja dodam, że także kulturowo-cywilizacyjna indoktrynacja tzw. współczesnej kultury obyczaju teoriami gender, LGBT, a także ideologią nacjonalizmu jest – w moim odczuciu – jakimś współczesnym barbarzyństwem, przy użyciu którego wyznawcy „nowej” cywilizacji wypierają „barbarzyństwo” stare.

Zawstydzanie, piętnowanie i ostatecznie, unieważnienie – to techniki, których ofiarami padają uczestnicy wojny wszystkich ze wszystkimi, wypełniającej debatę publiczną w Polsce i większości krajów Zachodu.

Obraz Afryki: rasizm w »Jądrze ciemności« Conrada” – to tytuł wykładu, który w 1975 r. na Uniwersytecie Massachusetts wygłosił nigeryjski pisarz Chinua Achebe, przez krytyków nazywany „ojcem literatury afrykańskiej”. Oskarżył w nim Josepha Conrada o powielanie rasistowskich stereotypów; o to, że w jego najsłynniejszej książce Afrykanie są pozbawieni osobowości, języka – nie mają imion, nie mówią, nie odczuwają emocji – pozostają wyłącznie symboliczną „antytezą Europy, a zatem cywilizacji”.

Conrad ma problem z Murzynami (¬niggers). Jego nadmierne zamiłowanie do tego słowa powinno zainteresować psychoanalityków” – mówił.

To – jak pisze ks. Adam Boniecki – kultura „unieważniania słów” zakazuje używania słów, np.: „murzyn”, „pederasta”, „kaleka”, „klecha”, itp. nakazem zastępowania ich nowymi: jak: afroamerykanin”, „gej”, „niepełnosprawny”, „duchowny” itp.

W kontekście powyższego słuszną wydaje się teza ustrojowa McWhortera:

• [ponieważ] „kultura unieważniania” ma charakter religijny – nie opiera się na faktach empirycznych – więc nie wolno na jej fundamencie budować PROGRAMÓW POLITYCZNYCH I SPOŁECZNYCH OBEJMUJĄCYCH OGÓŁ LUDZI”!

Ileż to wtedy mniej byłoby problemów i niepokojów społecznych /także w Polsce/ gdyby władze zrezygnowały z populizmu, a skoncentrowały się  na prozie życia, bez przeintelektualizowania technik rządzenia sferą ideologiczno-religijną. Tym samym uniknięto by między społecznościami tak  wysokiego obecnie natężenia antagonizmów ideowych i nienawiści, przyczyny wszystkich konfliktów, konfliktów wydumanych, a więc niepotrzebnych.

No cóż. Póki co nie widać ruchów politycznych na rzecz tworzenia programów politycznych, bez wskazanych przez McWhortera elementów „kultury unieważniania”.

Powie ktoś „to marzenie”. Prawda, ale bywa, że marzenia się spełniają. Oby!

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura