29 obserwujących
1684 notki
1127k odsłon
126 odsłon

Zmienne wektory „wiatrów historii” szkodzą Polsce

Wykop Skomentuj4

image

Kiedy po ponad 40-tu latach podporządkowania Europy środkowo-wschodniej Związkowi Radzieckiemu /Sowietom/ socjalizm legł w gruzach, nie z powodu antykomunistycznego oporu „zniewolonych narodów” - jak się dzisiaj twierdzi - lecz z przyczyn wyczerpania zasobów socjalistycznej gospodarki, źródła finansowania stopy życiowej ludności, Polska była liderem pokojowej transformacji z socjalizmu do demokracji.

Nasza pokojowa transformacja ustroju wyrzekła się rewanżyzmu na komunistycznych elitach PRL-u, i pozyskała je dla demokratycznych przemian. Efekt był znakomity. Partia komunistyczna uległa samorozwiązaniu, a powstała na jej gruzach Socjaldemokracja Polska /późniejsza SLD/ stała się normalnym, demokratycznym podmiotem polskiej polityki.

Ten polski fenomen stał się przykładem dla świata w tym dla Republiki Południowej Afryki, która pokojowo przeszła z rasistowskiego ustroju apartheidu do demokracji.

Pokojowe przekazanie władzy przez ostatniego białego prezydenta RPA Frederyka de Klerka czarnoskóremu opozycyjnemu politykowi Nelsonowi Mandeli, - który za opozycyjność wobec apartheidu odbył karę 27 lat więzienia - zakończyło w RPA rasistowski totalizm. Mandela zdobył międzynarodowe uznanie za rezygnację z zemsty na swoich krzywdzicielach i wspólnie z de Klerkiem otrzymał w 1993 roku /10 lat po Wałęsie/ Pokojową Nagrodę Nobla.

Również kraje Europy Wschodniej /z różnymi perypetiami/ wzorowały się na polskim przykładzie.

Sukces tej polityki jest niepodważalny. Kraje środkowo europejskie odzyskując suwerenność odbudowały zrujnowane gospodarki i podnosząc poziom stopy życiowej ludności systematycznie zbliżają się do Zachodu.

Festiwalem tego sukcesu był rok 2004, w którym aż 8 państw b. obozu socjalistycznego (pośród 10-ciu przyjmowanych) wstąpiło do Unii Europejskiej. Były to: Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa Polska, Słowacja, Słowenia i Węgry.

Wbrew pozorom nie był to jednak czas zgodnej, egzystencji wszystkich obozów politycznych w tych państwach gdzie z dobrodziejstwa demokracji skorzystały też ruchy skrajne odbudowując polityczne struktury na populistycznej ideologii nacjonalistycznej mającej w Polsce silne wsparcie Kościoła Katolickiego czynnie „wskrzeszającego” nacjonalizm określeniem patriotyzmu narodowo katolickiego.

Odrodzona polska demokracja postawiła na gospodarkę wolnorynkową, opartą na prywatnych środkach produkcji, co było konieczną lokomotywą szybkiego rozwoju gospodarczego równolegle inicjującego wzrost społecznego dobrobytu /stopy życiowej/, ale - jak to w gospodarce rynkowej bywa - dochodowo zróżnicowanego w różnych grupach społecznych usytuowanych w mniej lub bardziej zyskownych obszarach wolnego rynku.

Naturalną tego koleją rzeczy jest, że niektóre grupy społeczne o niższych dochodach coraz bardziej zazdrośnie spoglądały na lepiej sytuowanych współobywateli odczuwając - w mniejszym lub większym stopniu - pewien rodzaj frustracji wywołującej niezadowolenie i rodzące sympatie do owych populistycznych partii politycznych obiecujących zniesienie „nierówności dochodowych” najłatwiejszą politycznie, demagogiczną obietnicą transferów pieniężnych z budżetu państwa do rodzin gorzej sytuowanych.

Ta baza społeczna poza PiS-em wspiera również ruchy nacjonalistyczne, które z poparciem rządzących i KK /hołubienie pielgrzymek na Jasną Górę/ śmiało odbudowują dla siebie miejsce na scenie politycznej, potwierdzone choćby ostatnim wynikiem wyborczym „Kofederacji” - partii Janusza Korwin-Mikkego, Grzegorza Brauna i Krzysztofa Bosaka.

To wszystko dezawuuje rolę Polski w UE jako niedawnego lidera państw środkowo europejskich w przełamywaniu zachodnich stereotypów o demo-ludach pogubionych na drodze do normalizacji społeczno-ustrojowych odwracaniem się od cywilizacji Zachodu na rzecz nostalgicznych zwrotów do socjalizmu i bezkrytycznej postawy wobec politycznej demagogii ustroju narodowo-katolickiego.

O tej historycznej degradacji Polski z roli lidera Europy Wschodniej pisze Lubosz Palata - redaktor czeskiej gazety „Denik” w artykule pod wymownym tytułem „Polska zatrute źródło Wyszehgradu”. (http://wyborcza.pl/7,75968,25335135,polska-zatrute-zrodlo-wyszehradu.html?disableRedirects=true)

  Palata pisze min. tak:

„Wybory parlamentarne w Polce mają znaczenie nie tylko dla Polski. Bo Europa Środkowa to zdaniem reszty kontynentu, o reszcie świata nie wspominając, po prostu Polska i państwa w jej okolicy. Polska nadaje ton czwórce wyszehradzkiej, dziś właściwie już grupie antyzachodniej, antydemokratycznej, i histerycznie ksenofobicznej, w które pięciomilionowa Słowacja z prezydent Zuzanną Czaputową staje się wyjątkiem potwierdzającym regułę. Wyjątkiem zmierzającym w zasługującym na uznanie przeciwnym kierunku niż tamta Słowacja w latach „nocy” Mecziara 1994-98. Najbardziej przerażające jest to, że tak jak w roku 1989 Polska i Węgry wytyczały nam wszystkim w bloku wschodnim drogę do wolności, dziś Jarosław Kaczyński i Viktor Orban zmierzają w przeciwnym kierunku „w stronę systemu autorytarnego, otwierając przy tym nowe możliwości dla ugrupowań pachnących neofaszyzmem, takich jak Jobbik, czeski SPD czy polska Konfederacja”.

Tak dzisiaj wygląda wektor „wiatry historii” w Polsce.

W analogi pogodowej meteorolog trak by to skomentował:

„Polska znalazła się pod szkodliwym wpływem wiatrów wschodnich, tym bardziej niebezpiecznych, że w atmosferze zaniku dotychczasowych pomyślnych wiatrów zachodnich. Zapowiada to meteorologiczne burze z niszczącymi zawieruchami i wirami zdolnymi zburzyć cały dotychczasowy dorobek kraju”.

W pogodzie bywa często, że zmienia się kierunek wiatru i zapowiadane kataklizmy omijają zagrożone obszary.

Ostatnie wybory pokazują, że ów groźny wiatr historii jakby złagodził swój napór na Polskę, co może spowodować pełne jego wyciszenie. Oby się sprawdziło!

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka