978. Autodestrukcja
Jarosław Kaczyński wygłosił expose prezesa z…mikrofonu Radia Maryja.
Ogromny błąd w sztuce.
Jako polityk na którym wielokrotnie już ciążył zarzut, że jest ołowiem który ciągnie PiS na dno, powtarza szkolne błędy. Samo wygłoszenie oceny rządów Platformy z mównicy Radia Maryja zostanie przez 90% społeczeństwa przyjęte źle lub odebrane opacznie. Argumenty celne i słuszne zmienią się w chybione, albo w - bez znaczenia.
Owszem, pozytywnie przyjmą je czciciele o. Rydzyka, jeśli im oczywiście ON powie, że to jedyne słuszne, czy, jedyna słuszna religia. Wszyscy inni staną okoniem do najsłuszniejszych nawet racji i poglądów. W samej treści kolejne błędy.
„Z całą pewnością jest to rząd ogromnie sprawny propagandowo - co przy bardzo daleko idącym poparciu zdecydowanej większości mediów, nie jest tak bardzo trudne - podkreślił.”
Co daje taka ocena? Ano to, że jeżeli nawet nie jest to do końca prawda i są media i dziennikarze powiedzmy obiektywni w stosunku 51:49 dla Platformy, czyli nieznacznie, to po takim oświadczeniu /trzeba mieć tego świadomość/, Jarosław Kaczyński definitywnie przeciąga ich na stronę Platformy, ustawia, ba, zagważdża je przy Platformie.
Mówi: „jest to rząd zdumiewającej nieudolności”
A wyborcy? – „Donald Tusk jest przystojny i to wystarcza”.
I to jest dopiero zdumiewające. Jednakże, znów na niekorzyść PiSu.
Lider PiSu nadal nie rozumie, że Platforma wygrała i rządzi spokojnie do dziś, dzięki antypoisowskiegmu syndromowi, jaki udało się zaszczepić społeczeństwu, nie bez czynnego wsparcia i pomocy…samego PiS.
Publiczne podawanie mediów /Gazeta Polska, Radio Maryja/ które miały być przez służby /platformowe/ szykanowane z powodu wpierania PiS, - MARGINALIZUJE je w społecznym odbiorze. /samobójczy strzał w stopę/
I dalej: „Jarosław Kaczyński podkreślił, że to dwa lata rządów PiS były "najlepszym okresem dla Polski po roku 1989".
Proszę wybaczyć. Ale dla przeciętnego obywatela brzmi to jak zwykłe samochwalstwo. Zwykłe i w dodatku, dziś, bez pokrycia.
Poniższa wyliczanka
- Myśmy szli w innym kierunku i to wywoływało prawdziwą furię, chcieliśmy społecznej i narodowej konsolidacji, odwoływaliśmy się do solidarności: społecznej, narodowej, międzyregionalnej i tradycji solidarnościowej - prowadziliśmy politykę, której celem było silne polskie społeczeństwo, naród i państwo, mocna pozycja Polski w Europie - wyliczał prezes PiS. -
powoduje, że obywatel myśli tak: Solidarność jest, przy Platformie, nie zniszczył jej pośredni inspirowany przez PiS, atak na Wałęsę, społeczeństwo, silne, też jest, skonsolidowane przy Platformie, która nie jest partią awanturniczą, rządzi spokojnie, zaczęła budować autostrady i wszystko toczy się w dobrym kierunku. Łącznie z pozycją w Unii, Buzek, itp.
powoduje, że obywatel myśli tak: Solidarność jest, przy Platformie, nie zniszczył jej pośredni inspirowany przez PiS, atak na Wałęsę, społeczeństwo, silne, też jest, skonsolidowane przy Platformie, która nie jest partią awanturniczą, rządzi spokojnie, zaczęła budować autostrady i wszystko toczy się w dobrym kierunku. Łącznie z pozycją w Unii, Buzek, itp.
Bardzo sensowny i przekonywujący dla Polaków jest tylko ten fragment przemówienia: Jarosław Kaczyński ostrzegł, że niebezpieczeństwo dla Polski niosą rządowe plany prywatyzacji strategicznych gałęzi gospodarki, w których inwestorami mają szansę zostać duże, państwowe koncerny niemieckie czy szwedzkie.
Wszystko byłoby dobrze, tylko, powtarzam, nie z tej trybuny. Pomijam antagonizm większości społeczeństwa. Jest jeszcze inne, ważne odczucie. Wchodząc na taką trybunę, lider PiSu sam się w oczach społeczeństwa marginalizuje, jako ktoś, kto już tylko tutaj może zaistnieć.
Wszystko byłoby dobrze, tylko, powtarzam, nie z tej trybuny. Pomijam antagonizm większości społeczeństwa. Jest jeszcze inne, ważne odczucie. Wchodząc na taką trybunę, lider PiSu sam się w oczach społeczeństwa marginalizuje, jako ktoś, kto już tylko tutaj może zaistnieć.
Słabe tempo wydawania unijnych funduszy, Polaków nie porusza. Ogólnikowo ujęte, nie trafia też do ich wyobraźni, bo, jak nie trafia namacalnie do ich kieszeni, stanowi problem odległy i nieomal wirtualny.
Prezes:Stracono rok bez żadnego powodu, mamy do czynienia z działaniem niesłychanym i kolejną katastrofą tego rządu.
I znowu brzmi to niewiarygodnie, albo gorzej, jak kłamstwo. Katastrofy żadnej nie ma, nikt tego nie widzi, a czarnowidztwa w ogóle, a w dodatku PiSu i jego prezesa, nikt już nie chce, przyjmuje je jako blekot i odrzuca.
I jeśli sam prezes mówi że – „kolejne dwa lata rządów PO będą dla Polski "pod wieloma względami stracone", to, przytomny obywatel /nie bez słuszności/ dedukuje, że pod wieloma względami nie będą jednak stracone. I tym bardziej nie wierzy w słowa prezesa, które pogrążają go jeszcze bardziej.
Reasumując, całe przemówienie chybione w dziesiątkę. Utopione nadzieje.
Tragikomiczne. Gdzie ci doradcy PiSu? No, chyba że są, ale prezes wie najlepiej. Zatem, jak wie, tak ma. A ma, jak powyżej.
Ignorując ołowiowych defetystów powiem: spławik to on nie jest.
Ale, kto mi uwierzy?
No cóż, do kolejnych wyborów niedaleko…
I tym oto opty…
16.11.09




Komentarze
Pokaż komentarze (15)