987. Tusk Kanclerzem
Są na salonie tacy, którzy zachwalają propozycję Tuska i system rządów kanclerski, na wzór niemiecki w dodatku. No, jak nie popadliśmy wzorem Niemców w narodowy socjalizm, to lepiej nam trzymać się od ich wzorców z daleka. Poza tym, prezydent-figurant, to nie w polskiej świadomości. Polak tego nie przetrawi. A jak już tak, to urzędowanie w pałacu prezydenckim powinien mieć tylko w godzinach urzędowania, od 8-15, a potem – fora ze dwora. A, i jeszcze kawalerka blisko pałacu, żeby chodził na piechotę, co da oszczędność auta. Zaoszczędzone można byłoby przeznaczyć dla jakiegoś ważnego podsekretarza w ważnym ministerstwie rządu kanclerskiego. Poza tym, gdyby prezydenta wybierało zgromadzenie, dopiero byłyby handle, żeby poprzeć konkretnego kandydata, żeby prezydentem został NASZ. I tu mam ciekawy pomysł. Nikt nie wie co zrobić z Pałacem Kultury. Ja wiem. Warszawiacy sprzedawali już naiwniakom tramwaj, a nawet kolumnę Zygmunta, tu za brakujące głosy do wyboru prezydenta, można byłoby przehandlować PKiN. I niech się jakaś przystawkowa partyjka martwi.
Tylko, gdzie by wtedy się podziała kultura i nauka? Na bruk!
Dużo gorsza sytuacja byłaby, gdyby prezydent tak spospoliciał i zmalał, że nikt nie chciałby o niego zawalczyć… wyobrażacie sobie Państwo taką sytuację? Cztery partie i żadna nie wystawia kandydata, żadna nie chce mieć swojego prezydenta. No cóż, jakby nie było z tego absolutnie żadnych korzyści, mogłoby tak być.
Nie zapominajmy jednak o…Polakach.
Reasumując, może i system kanclerski typu niemieckiego byłby dobry dla Tuska. Wzorem Bismarcka mógłby przecież zostać żelaznym kanclerzem.
Taki ciąg rodzinny.
I tym oto opty…
23.11.09




Komentarze
Pokaż komentarze (6)