989. Pokłosie afery hazardowej
Pytanie tytułowe /wp.pl-Jarosław Gugała/, – „Co jest najważniejsze w aferze hazardowej?”, przypomina mi inne, które zadała niedoświadczona małolata, doświadczonej:
Co jest najważniejsze w seksie zbiorowym?
Co? Ha, żeby cię nie pominęli!
– :):):)
Zgłębiam zatem artykuł.
Zgłębiam zatem artykuł.
„Nie jest ważne, kto zyska po niej większe poparcie wyborców”.
To może jest ważne, kto straci.
„Ważne jest, żeby w jakimś elemencie podnieść choć trochę poziom naszego życia politycznego”.
Ba, tylko w jakim? /elemencie/.
Powtórzę mój pogląd. Komisja śledcza do sprawy afery hazardowej: „My wyświetlimy nasze winy”. My rozliczymy nas/naszych. /???/
PP, nikogo z formacji winowajców w ogóle nie powinno być w komisji. W przeszłości tak tylko PZPR rozpatrywała własne błędy. /w Internecie jest nawet postulat „umieszczenia PO w konstytucji jako partii przewodniej”/.
Podnieść poziom, to wyświetlić i ukarać. A na to się nie zanosi.
„Największą słabością naszej polityki są ludzie”
Ludzi się zwalnia i wymienia, a realia się nie zmieniają. Oczywiście w enuncjacjach polityków - „następuje nowa jakość”.
„Polityka wypaczyła niezależne dziennikarstwo”. To umieszcza nasze media na poziomie III świata.
To prawda.
Co zatem jest najważniejsze w aferze hazardowej?
Ano chyba to, że ona nic nie zmieni. Mamy jawny przykład. Ile minęło od afery Rywina, mogącej być przestrogą? Następni już pewnie szykują się „na skok” na kolejną ustawę, kalkulując jedynie, co za to grozi i czy opłaca się skórka za wyprawkę. Po finale afery hazardowej, którego jeszcze nie ma, ja już z góry wiem, że dojdą do wniosku, że się opłaca. Tylko nikt z uczestników nie będzie się pchał na świecznik, po to, „żeby go nie pominęli”. Wszystko będzie cicho-sza. I tak trzymać.
Bo jak coś nie wychodzi na światło dzienne, standardy polityki są wysokie.
I tym oto opty…
23.11.09




Komentarze
Pokaż komentarze