1010. Rysa na pancerzu Unii/ Widziane prywatnym okiem
Przyznaję, nie znam sytuacji we Francji. Jednym z filarów Unii. Jak Niemcy. Tu znam. Jest źle. Dużo gorzej niż źle. W Berlinie butiki leżą. Sprzedaż stanęła lub zamarła całkowicie. Niemcy jeszcze płacą rosnące składki ubezpieczeniowe, ale niedługo mogą przestać. Po prostu nie zarabiają na nie. Właściciel butiku jak nic nie sprzeda, to i nic nie kupi. Od innego niemieckiego wytwórcy czy bauera. Ale to nie jest największy problem. Kryzys wyczyścił tzw. klasę średnią, fundament niemieckiego społeczeństwa. Ona umiera, aktualnie nie ma jej. W Niemczech recesja dopiero postępuje. Nasila się. Są zamykane kolejne zakłady i fabryki. Rośnie bezrobocie. Średnia klasa niknie. Nie ma kasy. Jej klasyczny /wcześniejszy/ normalitet to życie od 1-go do 1-go i na kredyt, zadłużanie się w leasingach /auta, itp./. Odwieczna, wielkoniemiecka zasada –geiz ist geil- /skąpstwo jest podniecające/, bo Niemcy jednak cały czas mimo wszystko oszczędzali, została sprowadzona do zasady przymusowej. A to już nie podnieca. Przygnębia.
Tam nie jest już różowo.
Klasa średnia niknie, a wraz z nią jej zdolność konsumpcyjna zapewniająca Niemcom prosperity. Ktoś pomyśli, po co ja to piszę, Polakom, o niemieckich kłopotach. Z prostego powodu. Jeżeli jeden z filarów Unii padnie na kolana, sama Unia zachwieje się w posadach. Oczywiście filary mogą być wymienne, jedno państwo może zastąpić drugie. Jednak, jeżeli niemiecka recesja będzie się pogłębiała, dotknie to całej Unii, a nas najbardziej. Powtarzam, nie znam sytuacji we Francji. Jeśli jest podobnie, eurosceptycy już mogą szykować się do wyborów. Wygrają niechybnie. Tylko, czy będzie wtedy po co pchać się do władzy?
I tym oto słabo opty…
08.12.09




Komentarze
Pokaż komentarze (8)