1041. Lustracja 92
PP, salon jałowieje. Obserwuję wiele dyskusji bezprzedmiotowych, albo mało przedmiotowych. W dodatku artykułach umieszczanych w polecanych na SG.
Ponadto uniżoną czołobitność. Żeby nie rzec służalczość, albo rasizm. Lub co najmniej mało zasadne wyróżniactwo.
Konkret. Są trzy artykuły na SG w polecanych. Dwa redaktorów, jeden blogera, niebieski. Po iluś tam godzinach redaktorskie /żadne nadzwyczajne/ spadły i są na 11-12 pozycji, niebieski na 24. Jasne, niebieski bloger to II kategoria. Tak musi być.
Na salonie.
Dalej.
Nie pamiętam incydentu lustracyjnego z 1992 roku. Przeczytanie Leskiego i Toyaha trochę mi sprawę rozjaśniło. Tym niemniej nadal uważam że zajmowanie się tym tak drobiazgowo i wnikliwie po 18 latach to coś chorobliwego. Lub co najmniej bezsensownego.
Jedynym wartym wspomnienia, jest osoba samego ówczesnego premiera, Jana Olszewskiego. Jest to jedyny polski powojenny premier do i dla którego można mieć autentyczny szacunek. Choćby za to iż wycięto go zwykłymi nożyczkami. I to nawet nie do kolorowych wycinanek, a do czarno-białych. I że ci co wycięli, brylują do dzisiaj. To znaczy tu i w tym momencie mój szacunek akurat się wyczerpuje. Kończy.
Polska po 89 została spartolona w dwóch kluczowych sprawach. Dekomunizacji i lustracji. Jak słucham/słuchałem tłumaczeń …..x-ów, że wtedy nie można było inaczej, bo nie obyłoby się bez rozlewu krwi, komuniści inaczej by władzy nie oddali, coś tam rozumiem.
Wiem jednak na pewno, że tamten konformizm nam się nie opłacił. Ani Polsce.
Co do lustracji, może zadziwię. Uważam że powinna zostać przeprowadzona profesjonalnie, ale nie publicznie, a tajnie. Tak jak tajni byli agenci.
Jako społeczeństwo wydaliśmy bowiem w taki sposób niejednokrotnie wyrok na ich najbliższych, żony i dzieci, do czego nie mieliśmy prawa.
A, to ten syn kapusia.
I teraz, tolerancyjny/rozsądny rówieśnik: a co on ma do tego, przecież to nie on, tylko ojciec. Mniej tolerancyjny: nie, to jest zapisane w genach. Jaki ojciec taki syn. Kapuś, kapuś!
Ile było dramatów z tego powodu w Polsce, tego nie wie nikt.
I jeszcze jedno. Najwłaściwszym sposobem na zamknięcie agenturalnej przeszłości było ukaranie za przymuszanie do donoszenia, za upodlenie, samej winowajczyni, SB-cji. W osobach konkretnych sb-ków. Była to bowiem bardziej wina systemu, jak ludzi, którzy dali się złamać, bo byli za słabi na przeciwstawienie się właśnie systemowi.
Do dziś może służyć potwierdzeniu tego polskie przysłowie: nie należy kopać się z koniem...
Równolegle tym, którzy szykanowani i więzieni nie dali się złamać, krzyże Dobrego Polaka, lub złote Krzyże Zasługi.
I renty. Poesbeckie. Znaczy, zabrane esbkom i przekazane im. Taka zamiana.
I tym oto opty…
05.01.10





Komentarze
Pokaż komentarze (2)