Dziś mamy artykuł pod tytułem: „Zwrot ws. Trybunału Konstytucyjnego. Wiadomo, jak Nawrocki może ograć rząd Tuska”. I drugi: „Gra o wicemarszałka. Nagłe oświadczenie Kaczyńskiego”. Niesłychane. Oni robią sobie gierki, ogrywają się, a naród stoi z boku jak bałwanko-baranko-ośliki i nic nie może zrobić. Mamy sytuację i tragikomiczną i bardzo niebezpieczną. Nie ma jej w żadnym europejskim państwie. Rząd i Prezydent walczą, boksują się, przepychają, a naród, powtarzam po raz drugi, stoi z boku jak bałwanko-baranko-ośliki i nic nie może zrobić. Ubezwłasnowolniony na czas, na jaki wybrał obie strony.
Uważam że naród powinien mieć w takich sytuacjach jakiś mechanizm obronny i móc odsunąć od władzy zarówno rząd, jak i Prezydenta. Nie umieją być teamem dla Polski, won.
Mogłaby na przykład powstać społeczna apolityczna instytucja, która po zebraniu dajmy na to miliona podpisów mogłaby zadecydować o usunięciu obu lub jednej ze stron i przeprowadzeniu ponownych wyborów, z zakazem ponownego startu dla nich. Jedna kadencja wakatu. Samo istnienie instytucji o takich możliwościach skutecznie stopowałoby zapędy do kłótni. Zawsze jest możliwość kompromisu i wyboru najmniejszego zła w kwestiach spornych. Teraz nikt tego nie respektuje i generalnie w tych przepychankach wybierają najczęściej największe zło, ze wskazaniem na Prezydenta który chyba ma jednak większościowy pakiet złej woli, z uwagi na widoczne blokowanie działań rządu.
Może wyjściem byłaby też zmiana obecnych form rządzenia, formy władzy, ale o tym niech już decydują konstytucjonaliści.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)