1080. PSL - czarny koń sceny
PSL jest barometrem sceny politycznej. Skoro premier Pawlak nie poparł oficjalnie Komorowskiego, pozostawiając w tej materii wolną wolę swoim wyborcom, znaczy że okręt PO tonie. W zaistniałej sytuacji formalnie kandydat PO może wygrać tylko i wyłącznie dzięki poparciu wyborców Napieralskiego. Jednak takie zbratanie się z SLD dobrze nie wróży Platformie na przyszłość, u progu przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Z postawy Pawlaka wynika/wynikać może również, że PSL, mistrz obrotu, genialny skoczek sceny politycznej, szykuje się do kolejnego. W aktualnej sytuacji politycznej przyszłoroczna fuzja PiS-PSL dająca im ogromne szanse na wygranie wyborów, wydaje się być możliwa. Jeżeli w dodatku fotel prezydencki wygra Kaczyński, może nawet pewna. PSL nie jest zadowolone z koalicji. Lata spędzone u boków i w cieniu może zadowalają w szerszym pojęciu partię, jednak z całą pewnością nie zadowalają jej przywódców. Dostrzegają oni, że się starzeją, a oczekiwanej życiowej satysfakcji jak dotąd, nie osiągnęłi. Na ile jednak życiowe, zawodowe rzekłbym czyli polityczne frustracje liderów przełożą się w najbliższym roku na kierunkową politykę partii, trudno tak do końca orzec. Jedno jest jednak pewne. To oni nadają ton i wyznaczają kierunki partyjnego rozwoju. I oni są myślą przewodnią własnych wyborców. Jeśli zatem chwilowy wzrost notowań SLD urzeknie/zaślepi Platformę, najprawdopodobniej przegra przyszłoroczne wybory parlamentarne. Jednak, ponieważ to na wyraźne życzenie własne, nie powinno być dla Platformy niemiłe.
I tym oto opty…
26.06 2010





Komentarze
Pokaż komentarze