Tusk obiecuje: wizy do USA wkrótce /soon/ znikną. I dobrze iż jest to obiecanka niezależna od samego Tuska, z którego to powodu, jako jedyna, ma szanse się spełnić. Czy przeniesiemy się zatem i wtedy, wszyscy do Stanów? PP, wykluczone. Poza tym, że przeciętnemu Polakowi ciężko byłoby uzbierać na bilet, a jeśli już, jeszcze ciężej na pierwszy nocleg, aktualny kurs dolara nie daje promesy prosperity i sukcesu. Ot co. Ameryka się skończyła. Jako raj rynku pracy oczywiście. Bo jako raj turystyczny, pewnie dopiero zaczęła się. Z tego to powodu, po zniesieniu wiz, ten rodzaj odwiedzin Ameryki pewnie stanie się najpopularniejszy. Czym zyskamy w zasadzie nie my, tylko Ameryka, bo to my zostawimy tam swoje ciężko zapracowane złotówki, zamienione na dolary. Oto bilans otwarcia. Korzystny dla USA. Czy kapitalistyczni ekonomiści to przewidzieli? Z pewnością tak. Tyle że, tu nie decydują ekonomiści, ale politycy, dla których /jak widać i tam/ ekonomia jest w sferze paranormalności, zjawisk nadprzyrodzonych. /Stąd ta powolność decyzyjna/. Co jest dla naszych polityków niezwykle pocieszające. Gloryfikujące. In spe. Mimo iż dla nas, nie. Za to my /nationality/, wykorzystując w jakiś sposób naszą polsko-amerykańską zażyłość, też moglibyśmy stać się potężnym potentatem turystycznym. Udostępnienie Tarczy dla zwiedzających, spowoduje iż staniemy się Mekką turystów, z samego tylko Iranu/Iraku i Rosji, liczonych w milionach. Ton. Znaczy w sensie, iż to oni będą nadawać ton tym turystycznym wojażom.
I tym oto opty...
23.08.08


Komentarze
Pokaż komentarze (2)