LechGuzowski LechGuzowski
300
BLOG

Anfield od kuchni.

LechGuzowski LechGuzowski Rozmaitości Obserwuj notkę 2
Tematy kulinarne nieodłącznie wiążą się ze sportem. Wielki Michael Phelps wpędza w depresję osoby z nadwagą, opowiadając o swojej diecie 12 000 kalorii. Skromny Adam Małysz je bułki i banany. Sven Hannvald nie je wcale. Nie wiem, co je Martin Schmidt, ale wiem, dzięki polskim kibicom, że jest parówą.
 
Rafa Benitez bacznie obserwuje cukier. To bardzo ważne. Kiedyś stwierdził, że niektórzy ludzie nie potrafią dostrzec księdza na górze cukru. To był już po tym, jak opuścił Liverpool i z pasją przystąpił do rujnowania potęgi Interu Mediolan. Chwilowo jest bezrobotny, ale nie mam wątpliwości, że wciąż stać go na wiele. Ten człowiek nawet Google doprowadziłby do upadku.
 
Trzymając się analogii kulinarnych - Benitez serwował w trakcie ostatniego sezonu pracy na Anfield danie tak paskudne, że kibice musieli pogodzić się z wielomiesięczną głodówką. Dobrej potrawy nie przyrządzi się z kiepskich składników, a Hiszpan wyjątkowo je sobie upodobał. Ponadto zawsze dawał ich mniej, niż wskazywał przepis.
 
Podobno kiedyś żona wysłała go do sklepu po 11 jajek. Jako, że jajka pakowane są po 10 sztuk, Rafa zadowolił się jednym opakowaniem, przy czym sześć jajek wyjął i odłożył na półkę.
 
Podobnie dokonywał zakupów w Liverpoolu. W efekcie zostawił zespół, w którym było ledwie czterech piłkarzy najwyższej klasy. Roy Hodgson jednego z nich oddał Barcelonie. W jego miejsce sprowadził Joe Cole'a. Równie dobrze mógłby sprowadzić jajko – tylko ono jest równie podatne na urazy.
 
Dodajmy, że jeden z czterech wielkich doszedł do wniosku, że jest chłopcem tak cudownym, że nie będzie się poniżał i ganiał za jakąś piłką. Zostają więc Gerrard i Kuyt. Dwie wisienki na torcie. Torcie, sporządzonym według tradycyjnego przepisu rodu Benitezów. Bardzo niesmacznym torcie.
 
Kenny Dalglish dosypał do tortu trochę cukru, ale to sprawy nie załatwia. Kibice Liverpoolu na brak poprawy reagują chóralnym: ale jak to? Ano tak to, że tego tortu uratować się nie da. Trzeba upiec nowy.
 
Najłatwiejszy jest bezowy. Robi się go z gotowych produktów i jest pyszny. Tyle, że bardzo kruchy, o czym przekonał się ostatnio pewien rosyjski cukiernik-amator. Zdaje się jednak, że nie przyjmie tego do wiadomości i winą za wszystko obarczy swojego włoskiego szefa kuchni.
 
Jest też inny sposób, który od lat stosuje Sir Alex Ferguson. Podobno, gdy on ma kupić 11 jajek, kupuje 20. Zrozpaczonej żonie, która trzymając się za głowę pyta: co my zrobimy z 9 dodatkowymi jajkami?, odpowiada: sałatkę. Albo cokolwiek innego. Jest mnóstwo sposobów, żeby wykorzystać 9 dodatkowych jajek.
 
Efekt jest taki, że Ferguson jest najedzony, a jajka dziękują, że mogły zakończyć karierę właśnie w ten sposób.
 
Podobno Sir Alex przyrządza bigos przez dwa tygodnie. Zdaje sobie sprawę, że niektóre potrawy potrzebują czasu, żeby nabrać odpowiedniego smaku. Potem je pasteryzuje i trzyma na specjalne okazje.
 
Manchester United ma dziś 16 piłkarzy, którzy rozegrali w Premiership ponad 100 spotkań. Liverpool ma ich 7. Ferguson ma w składzie 7 piłkarzy, którzy rozegrali łącznie więcej spotkań niż wszyscy zawodnicy zgłoszeni przez Liverpool do tegorocznych rozgrywek. Ile jest warta ta różnica? Jakieś 19 punktów.
 
Kenny Dalglish jest legendą Liverpoolu i świetnym trenerem. Kto, jak nie on, ma zbudować tam wielki zespół? Tyle, że na to potrzeba czasu. Obawiam się, że legendarny Kenny zostanie zmuszony do zjedzenia obrzydliwego tortu Beniteza i delikatnie, acz stanowczo, wyproszony z restauracji. Właściciel lokalu i klienci uparcie nie chcą zrozumieć, że problem leży w składnikach.
 
„Niektórzy ludzie nie potrafią dostrzec księdza na górze cukru”.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości