Organizatorzy Euro w Polsce szykują się do turnieju jak do starcia z Tysonem. Niby fajnie – walka życia, sława, pieniądze... Fajnie, fajnie – nie za fajnie. Trzeba jeszcze z tym wariatem wejść do ringu. Bestia ma już jednak swoje lata. Osiem rund minęło, fakt – Organizatorzy przeszli kilka kryzysów, ale ciągle stoją na nogach. Jak zginąć – to chwalebnie. Rzucają się więc do ataku.
Oto wybrali kolejnych Przyjaciół Euro, których rolą ma być promowanie w kraju całej imprezy. Jeśli ktoś nie wiedział, że organizujemy Mistrzostwa Europy, teraz na pewno się dowie. Co więcej, informację o wyborze Przyjaciół przetłumaczono na kilka języków i zamieszczono na oficjalnej stronie UEFA.
Nareszcie zagraniczny kibic będzie mógł się sprawą zainteresować. Dzięki lekturze artykułu dowie się nie tylko, kogo Przyjacielem mianowano, ale również, że tego typu decyzje ogłasza się w Polsce rano, podczas programu „Kawa czy herbata” („Coffee or Tea”, „Tè o Caffè”, „Chá ou Café”). To bardzo ważna informacja. Niech nikt nie myśli, że w tym kraju od rana wali się wódę.
Co do samych Przyjaciół, to szybko rzuca się w oczy, że niewielu z nich ma coś wspólnego z futbolem. Ciężko się w sumie dziwić – sprawa jest zbyt poważna, aby powierzyć ją ludziom, którzy na co dzień kopią jakąś głupią piłkę.
Jest więc w ekipie Marek Krajewski, który co chwilę pisze o Breslau. To napawa kibica z zagranicy optymizmem – po niemiecku da się w tej Polsce dogadać. To dobrze, gdyż poranną kawę czy herbatę trzeba jakoś zamówić, a nauczenie się wymowy samego słowa „poproszę” jest wyczynem może nie mistrzowskim, ale na pewno na miarę fazy pucharowej, a do tej przecież nie wszyscy awansują.
Kolejnym posłanym w bój jest Bogdan Łazuka. Nazwisko dość tajemnicze, ale po lekturze artykułu na stronie UEFA każdy szybko pojmie, że w tym właśnie myk. To Łazuka śpiewał bowiem słynną na cały świat pieśń „Tajemnica Mundialu” („the Mystery of the World Cup”, „Il Mistero del Mondiale”, „O Mistério do Mundial”).
Dowiadujemy się również, że chętna do śpiewania z Łazuką jest jedyna kobieta w tym gronie – Magdalena Schejbal. To ona stanowi gwóźdź programu. Jeśli ktoś był niezdecydowany, teraz już być nie może – przyjedzie do Polski choćby tylko dla niej. Pani Magdalena gra bowiem w szpilkach na Giewoncie. Każdy, kto miał do czynienia z piłką, wie, jak trudne to zadanie. Na Giewoncie jeszcze by się jakoś dało, ale w szpilkach nie poradziłby sobie nawet Messi.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)