Piłkarze mają kłopotliwy nawyk prowadzenia prywatnego życia. Z jednej strony, to fajnie. Nie możemy na co dzień podziwiać ich wyczynów na placu gry, to chociaż zajrzyjmy, co tam słychać w ich kuchniach, toaletach czy sypialniach. Z drugiej – są takie chwile, kiedy te sprawy wcale nas nie interesują. Wychodzą na boisko, to niech grają, a nie się skupiają na pierdołach. Na szczęście są instytucje, które tępią wszelkie przejawy emocjonalnego ekshibicjonizmu.
Prym wiedzie tu Hiszpańska Inkwizycja Federacja. Lionel Messi, po strzeleniu gola w meczu z Racingiem, podbiegł do kamer i zaprezentował koszulkę z napisem: „Wszystkiego najlepszego, mamo”. Zgodnie z obowiązującymi przepisami – jest to czyn karalny. Piłkarzowi nie wolno przedstawiać żadnych skrótów, sloganów, ani reklam. Sprawa jest oczywista. „Wszystkiego najlepszego, mamo” to skrót od: „Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, mamo”, w dodatku znany i oklepany slogan. Poza tym, mama się cieszy, zatem czerpie z tego korzyści, więc podpada to pod reklamę.
Prezent dla mamy kosztował Messiego 2500 euro. Federacja się wzbogaciła. Nie jest to głupi pomysł na radzenie sobie z kryzysem. Proponuję iść za ciosem i karać wszelkie próby eksponowania przez piłkarzy ich rodzinnego życia.
Zatrzymajmy się na chwilę przy tym niesfornym, argentyńskim gówniarzu. Wybryk z mamą był jednorazowy, ale ma on czelność, po każdym innym golu, wznosić ręce do nieba dla swojej babci. Biorąc pod uwagę skuteczność Messiego, można na tym zarobić jakieś 75 tysięcy euro w sezonie. Piechotą taka kwota nie chodzi.
Frank Lampard czyni podobnie, tyle, że dla swojej mamy. Anglik trafia do siatki rzadziej od Argentyńczyka, ale kary w Anglii liczy się w funtach, więc zarobek powinien być słuszny.
Edwin van der Sar popełnił w tym sezonie koszmarny błąd w meczu z West Bromwich Albion. Zamiast, jak porządny piłkarz, pójść się potem nawalić, pobić kogoś i oddać mocz w publicznym miejscu, zadzwonił do taty. Poinformował nas o tym, w późniejszym wywiadzie, Sir Alex Ferguson. Niestety, van der Sarowi błąd zdarza się mniej więcej raz na cztery życia, więc kokosów z tego nie będzie, ale można przy okazji ukarać Fergusona za rozpowszechnianie zabronionych treści.
Raul Gonzales Blanco dedykuje każdą bramkę swojej żonie. To już jakaś kompletna paranoja. Żeby się szlajał po burdelach, to rozumiem. Ale żona!?
Cały projekt wart jest wdrożenia również w innych dyscyplinach. Choćby w takiej NBA. Tu trzeba by zastosować prawo wstecz, ale nie przesadzajmy, że Ci obrzydliwie bogaci koszykarze mają być traktowani tak, jak wszyscy inni. Chodzi o Karla Malone'a, który zawsze przed wykonywaniem rzutów osobistych szeptał coś tam pod nosem. Twierdzi, że nie było to nic szczególnego, ale dowodów, że nie mamrotał o rodzinie, nie przedstawia. No to zapłaci karę. 9787 razy.


Komentarze
Pokaż komentarze