Format A4
Więcej pytań to więcej odpowiedzi.
1 obserwujący
13 notek
8588 odsłon
  187   0

Łapać złodzieja...

PAP/Wojciech Olkuśnik
PAP/Wojciech Olkuśnik

...tym razem już w nowym, 2022 roku.

Oto Donald Tusk, być może w ramach jakichś powziętych postanowień noworocznych, wziął udział w twitterowej dyskusji "Polityczna rozmowa noworoczna", która odbyła się w formie Q&A.

W tym momencie pozwolę sobie na pytanie: czy spodziewacie się Państwo, że w rzeczonej dyskusji przewodniczący PO skupił się wyłącznie na PiS-ie, sugerował że zmiana władzy to kwestia czasu, a po wygranych wyborach opozycja ruszy do rozliczania PiS-u przy użyciu niezależnych sądów?

Nie pomyliliście się ani trochę.

Nieco szerzej można o tym poczytać w tym miejscu. Jednak to, co dla mnie osobiście jest w wypowiedziach Tuska najciekawsze, to jego sugestie o odpowiedzialności PiS-u za "brutalizację życia politycznego w Polsce" oraz opowieści o tym że "ważna jest dla mnie taka chrześcijańska inspiracja w polityce w życiu publicznym, ale powiem szczerze: mam dosyć nadstawiania drugiego policzka".

Wielu polityków w Polsce uważam za cynicznych i bezczelnych, bez względu na stronę barykady. Ba, uważam wręcz, że czasami ujawnianie tych cech jest niezbędne, by móc politykę skutecznie uprawiać. Bywają jednak ludzie, którzy w sposób znaczący przekraczają granice dopuszczalnego natężenia tych cech. Donald Tusk jest bez wątpienia jedną z nich.

Człowiek, który zaszczuwanie swoich przeciwników politycznych oraz ich wyborców uczynił jednym ze oręży utrzymywania władzy, teraz, z właściwą sobie obłudą przypisuje im wyłączną odpowiedzialność za wspomnianą "brutalizację życia politycznego". Lider formacji, która od ponad sześciu lat nie zajmuje się właściwie niczym więcej, poza bezustannym krytykowaniem (często "na oślep") partii rządzącej, i jej każdych, choćby słusznych (a przynajmniej zdroworozsądkowych) poczynań, a także obrażania, w mniej lub bardziej zawoalowany sposób, jej wyborców, opowiada z przejęciem że ma już dosyć nadstawiania drugiego policzka, powołując się na swoje chrześcijańskie korzenie.

Krytyka władzy jest wilczym prawem opozycji, i nikt jej dziś tego prawa nie odmawia. Jej istnienie, zwłaszcza w merytorycznym wydaniu, jest w demokracji niezwykle pożądane. Jednak znamienne jest to, iż obecnie nawet jej potencjalni wyborcy deklarują, że nie jest ona gotowa na przejecie władzy (vide niedawny sondaż "Rzeczpospolitej"). Wniosek który z tego płynie, jest w mojej ocenie dość jasny - ludzie wykazują, często wręcz odruchową, niechęć do PiS, ale jednocześnie widzą miałkość po stronie opozycji. Co więcej, mimo ewidentnych afer, szkód wizerunkowych, a także niezliczonych wojen partyjnych, PiS okazuje się być obecnie najbardziej stabilną siłą na polskiej scenie politycznej. I wyborcy opozycji zapewne mają tego świadomość. 

Co ciekawe Donald Tusk, którego powrót do polskiej polityki miał być dla opozycji remedium na ww. czynniki, wciąż zdaje się skupiać przede wszystkim na utwardzaniu swojego najtwardszego elektoratu. Jakikolwiek program pozytywny zdaje się nie mieć tu znaczenia, bowiem najważniejsze jest odebranie PiS-owi władzy, a następnie "ukaranie" go. Jestem w stanie uwierzyć, że taki przekaz może mobilizować część wyborców, których zresztą nie jest specjalnie mało. Z pewnością jednak nie pozwoli wygrać wyborów, a zakładam że taki jest cel byłego przewodniczącego Rady Europejskiej.

Póki co, aktywność Tuska ogranicza się głównie do jątrzenia, czyli metody która stała się de facto stała się w ostatnich latach jego znakiem rozpoznawczym. Objazd polskich miast i miasteczek, szumnie zapowiadany przy okazji comebacku, zamienił się w znaną nam od dawna partyjną wojnę między PO a PiS-em. Tyle tylko, że w znacznie gorszym stylu, bowiem o ile podczas swoich rządów Tusk używał do tego typu działań różnych totumfackich w rodzaju Palikota czy Niesiołowskiego, o tyle teraz media skupiają się przede wszystkim na jego osobie, co wymusza na nim rzucanie haseł w rodzaju niedawnego cytowania "Który skrzywdziłeś" podczas demonstracji przed Pałacem Prezydenckim.

Trudno znosi się kolejne wojny frakcji, a także mniejsze i większe "występki" PiS-u. Niemniej wizja, w której Tusk i podobni jemu politykierzy, zainteresowani li tylko władzą, powracają do niej, napawa mnie głębokim obrzydzeniem.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka