W telewizji rządowej dziś czerwony festiwal, najpierw Jaruzelski potem Kwaśniewski, podsumowanie to nabijanie się z pianina Kaczyńskiego. Dawno już stare komuchy nie miały takiego uważania. Okazuje się, że są ważni. Od nich zależeć może kto zwycięży. Stary i młody gensek nie mieli wątpliwości, pierwsza tura Napieralski, druga Komorowski. Dlaczego? Bo jest fajny i lubi Rosję. Zawsze lubił. Oczywiście okazja była jak rzadko, Dnien' Pobiedy. Pójdźmy dalej tym tropem. Dlaczego np. Ewa Ewart nie może nakręcić filmu o różnych obliczach marksizmu w Ameryce Łacińskiej? Odłogiem leży też temat zdobywców Berlina, 1 Dywizji1 Armii WP. Oglądalność i sympatia zapewniona. Trochę czasu do 20 czerwca jest. A do 4 lipca tym bardziej.
61
BLOG
Najbardziej gorący temat tygodnia? Kiedy Jarosław Kaczyński ogłosi swój program wyborczy. Dlaczego Jarosław Kaczyński nie odpowiada na pytania dziennikarzy? Dlaczego nic nie mówi? Wykorzystuje tragedię. Gra na tragedii. To człowiek cyniczny i zimny. Taki jest mniej więcej przekaz. Moim zdaniem to raczej wszystko jedno co Jarosław Kaczyński powie czy nie powie. W rządowych telewizjach, gazetach i rozgłośniach i tak wyjdzie, że jest zły. Bo albo złośliwy, jątrzący, dzielący, albo hipokryta. Jakież przeciwieństwo jego własnego brata bliźniaka Lecha. Widać tak już jest, tylko jeden bliźniak bierze same dobre cechy, najlepiej ten, który jest "dobrym indianiniem".
Jedno jakoś umyka uwadze mediów, żaden z poważnych kandydatów nie zorganizował jeszcze konferencji programowej. Drugie, Jarosław Kaczyński to lider największej partii opozycyjnej, w sondażach ma 30% poparcia. Jego pozycja jest przez to wysoka, ale druga. Na pozycji pierwszej jest Bronisław Komorowski, marszałek sejmu, sprawujący funkcję prezydenta, w przededniu podjęcia strategicznych dla państwa decyzji personalnych. Mający 50% poparcia. Jaki jest program Komorowskiego? Jaka jest wizja prezydetury lidera poparcia społecznego, człowieka, który w dodatku realnie rządzi? Nie jest to tematem interesujacym media. Wiadomo zresztą dlaczego. Cóż bowiem wujek Bronek jest w stanie wyartykułować poza kilkoma frazesami? Zresztą wiarygoność deklaracji Bronka jest podobna jak wiarygodność deklaracji PO.
Co znaczy słowo suwerenność? Jakie jest wymiar tego terminu w czynach? Zastanawiam się nad tym, po wysłuchaniu słów Sławomira Nowaka w Radiu Zet. Nowak oznajmił tam, w skrócie rzecz ujmując, że polski rząd podjął decyzję, że to Rosjanie będą prowadzić śledztwo w kwestii katastrofy smoleńskiej. Polacy będą w śledztwie jedynie uczestniczyć. W trąby zadęli też znani intelektualiści grzmiąc: jak można być tak nieufnym do naszych braci Rosjan?
Nie wyobrażam sobie suwerennego, poważnego kraju, który, w chwili gdy ginie 2 prezydentów, 6 najważniejszych generałów, szef banku centalnego i parę tuzinów innych wysokich dostojników samodzielnie wyrzeka się wiodącej roli w śledztwie mającym wyjaśnić te śmierci, które się tego nie dopomina. Jeśli bowiem brak honoru, zawsze pozostaje interes.
Zdanie o honorze i interesie odniósłbym również do luminarzy kultury. Zwłaszcza tych starszych wiekiem, z dorobkiem. Panowie i Panie, warto? Przecież to co piszecie pozostanie na papierze. Skoro już czegoś się dokonało, może warto i zadbać o dobre imię u potomnych? Naprawdę nie interesuje was, że przyszli badacze będą was mieli za głupków, albo tanich sługusów do wynajęcia?
Na koniec dwie refleksje:
1. Wypada polecić dawny już tekst Ziemkiewicza o postkolonialnych elitach. Bardzo trafny.
2. Czyżby wszystkie ręce na pokład (choćby dzisiejsza kabaretowa wypowiedź Rostowskiego)? Jakoś nie wydaje mi się, by gra szła wyłącznie o bardzo prestiżowe, ale nie tak bardzo obdarzone władzą, stanowisko prezydenta. O co więc idzie gra.
W tv rządowej mówiono dziś o sodnażu badającym, czy politycy grają tragedią. Okazuje się, że grają. Kto najbardziej? Wiadomo kto.
Czekam na sondaż, czy Polska powinna mieć wiodącą rolę w śledztwie badającym katastrofę smoleńską.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)