foros foros
45
BLOG

Zdziffko

foros foros Polityka Obserwuj notkę 3

 W stabilnym, racjonalnym kraju, członku UE, ONZ, NATO i nastu innych poważnych organizacji dwie wielkie partie o porównywalnym poparciu społecznym wystawiają kandydatów na prezydenta. 

Jeden z nich, wystawiany przez partię opozycyjną, to przywódca ugrupowania. Były premier. Za jego rządów gospodarka przeżywała boom. Były też głośne kontrowersje dotyczące szybkiego i skutecznego obsadzania stanowisk swoimi ludźmi oraz próby ujawnienia kto z przedstawicieli elit współpracował z totalitarną policją polityczną. W konserwatywnym i mocno- i monoreligijnym społeczeństwie na dorobku, dotkniętym plagą korupcji, przywódcę tego popiera większość kleru. Konserwatywna partia tego lidera walczy z barierami rozwojowymi tworzonymi przez korporacje. Wyraźnie ograniczyła korupcję. Wspiera uboższą część społeczeństwa.  Przywódca ten to doktor prawa. Człowiek o wysokiej inteligencji. Charyzmatyczny lider. Doskonały mówca wiecowy i parlamentarny. Zręczny polityk gabinetowy. Kawaler. Kilka tygodni przed wyborami w tragicznej katastrofie ginie jego brat - prezydent wraz z żoną i dziesiątkami notabli. W szpitalu leży umierająca matka. Pogrzeb jego brata jest olbrzymią patriotyczną manifestacją, w żałobę zaangażowane są setki tysięcy, jeśli nie miliony ludzi.  
 
Drugi kandydat to polityk dotychczas średnio rozpoznawalny, średniego dotychczas szczebla. Pochodzi z dobrej rodziny, żonaty, piątka dzieci, przyzwoita biografia. Wspiera go rządząca od 3 lat partia liberalna, popierająca ludzi bogatych. W ciągu tych trzech lat, miał miejsce duży kryzys gospodarczy, wzrosło bezrobocie, wzrosły ceny, banki mniej chętnie udzielały kredytów. Kraj zalała olbrzymia powódź, w katastrofie lotniczej, drugiej podobnej za tej kadencji, zginął prezydent wraz z setką notabli. Partia jest liderem sondaży społecznych. 
Dotychczas kandydat pełnił fukcje ministra obrony narodowej, gdzie wykazał się małą samodzielnością oraz marszałka sejmu, gdzie był ani gorszym, ani lepszym niż inni. Do czasu kampanii wyborczej polityk ten nie wyróżniał się niczym szczególnym. Może gdzieś, na marginesie, krążyły opowieści o jego dziwnych kontaktach ze służbami specjalnymi.  Podczas kampanii okazało się jednak, że jest to polityk drętwy, nie potrafi znaleźć kontaktu z tłumem. Toporny mówca. W ciągu kilku tygodni popełnił więcej gaf niż wszyscy dotychczasowi kandydaci razem wzięci przez całe życie. Kpił z powodzian, na rosyjskim święcie narodowym mówił Rosjanom jak to Polacy zdobywali Moskwę, nie wie jakie państwa są w UE, nie zna konstytucji, myli podstawowe pojęcia z zakresu ekonomii i polityki, wyprowadza Polskę z NATO, deprecjonuje znaczenie bodaj najważniejszego surowca naturalnego kraju udowadniając, że nie ma o nim pojęcia, chwali się trzeciego sortu wierszykami swojego autorstwa. W dodatku do sztabu dobrał sobie ludzi, którzy nie umieją ze sobą współpracować dając mediom sprzeczne sygnały. Udzielają kuriozalnych logicznie wywiadów (vide p. Kidawa-Błońska w Rz), w dodatku są mało lotni (podczas uroczystej inauguracji strony internetowej kandydata wyskakuje error, w ankiecie pomylony jest beneficjent z płatnikiem). Po katastrofie kandydat w szybkim tempie obsadza swoimi poplecznikami wakujące po poległych stanowiska.  
 
Który z tych dwóch kandydatów w racjonalnym, poważnym kraju w środku Europy, członku UE, ONZ, NATO i nastu innych poważnych organizacji wygrałby wybory? Który miałby druzgocącą przewagę w sondażach?
 
Zastanawiam się w tej chwili nad jednym. Przecież ci, którzy wystawili Komorowskiego na kandytata znali go, wiedzieli jaki jest. Wiedziały o tym i media. Nazwanie duńskich żołnierek kaszalotami (ze względu na urodę) miało miejce ładny kęs czasu temu. Mimo to wogóle nie słyszeliśmy ani o wpadkach, ani o i głupotkach Komorowskiego. 
Teraz słyszymy i to słyszymy mocno. 
Widzimy z kim Komorowski konkuruje w jakich okolicznościach. 
Pytania:
a. Dlaczego kiedyś nie prezentowano nam wpadek Komorowskiego a teraz tak? 
b. Jeżeli teraz Kaczyński i PiS nie wygrają to kiedy?
 
 
Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania. 
Jednak człowiek lubujący się w science- fiction może sobie wyobrazić np. taki wariant:
W jaki sposób ościenne mocarstwo mogłoby wszystkim myślącym, nawet nie znającym kulis polityki, wykazać, że zwasalizowało mniejszego, choć czupurnego sąsiada?
Czy dobrym sposobem nie byłoby:
a. przeprowadzić sprytny zamach na tych wysokich urzędników państwowych, którzy sprzeciwiają się dominacji (ew. podszyć się z zamachem pod istniejąca katastrofę lotniczą (upd.))
b. ukręcić łeb śledztwu
c. obsadzić swoimi ludźmi opróżnione stanowiska
d. wystawić na prezydenta kogoś takiego, by jasno i wyraźnie było widać i słychać, że to jełop
e. przeprowadzić bezczelny, demokratyczny wybór owego "jełopa" na głowę państwa
f. po wygranych wyborach "jełop" byłby znowu poważnym, szanowanym i zrównoważonym politykiem.
 
Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka