Jarosław Kaczyński skłamał nazywając B. Komorowskiego zwolennikiem prywatyzacji szpitali, ponieważ Komorowski popierał ustawę, która jedynie umożliwiała prywatyzację, ale nie czyniła ją obligatoryjną. Tak stwierdził sąd.
Jeśli więc ktoś nazwie jakiegokolwiek polityka PO zwolennikiem budowy orlików może już zbierać pieniądze na ogłoszenia prostujące takie kłamstwo. Wprawdzie taki polityk głosował za odpowiednimi przepisami, ba przydzielał fundusze, jednak budowa orlików nie jest obligatoryjna. Kto chce może skorzystać, kto nie chce nie.
Pytanie jest wogóle nieco szersze. Bo czy na przykład polityk znoszący zakaz palenia w miejscach publicznych jest zwolennikiem palenia w m.p. czy nie?
Sąd wyjaśnił nam, że nie. Wszak ostatecznie to ludzie mają wybór.
Z drugiej jednak strony, partie faszystowskie są dziś nielegalne. Jeśli ktoś je zalegalizuje to czy oznacza to, że jest faszystą?
Sądzę, że najsprawiedliwyszy byłby wyrok, w którym Jarosław Kaczyński w stosownych ogłoszeniach wyjaśniłby, że jego wypowiedź z Lublina była nieprawdziwa, ponieważ Bronisław Komorowski nie jest zwolennikiem prywatyzacji, lecz jedynie umożliwienia samorządom prywatyzowania szpitali, za leczenie w których płaciłby skarb państwa.
Upd.
Jeszcze jedna myśl, która przyszła mi do głowy w trakcie dyskusji:
jeszcze ciekawiej ujął to sąd:
komercjalizacja to utworzenie spółek
prywatyzacja sprzedawanie udziałów
i tutaj w sumie jest bodaj najciekawsze miejsce tego wyroku. Jeśli bowiem mamy takie definicje, to
czy obligatoryjność utworzenia spółki nie wskazuje nam, że nakazujący jest zwolennikiem obrotu udziałami?
Gdyby było inaczej po cóż przymus tworzenia spółek?
Wszak można było stworzyć jedynie możliwośćutworzenia spółki.
Prawnicy mają więc pole do popisu


Komentarze
Pokaż komentarze (23)