foros foros
158
BLOG

Propagitka prof. Nałęcza

foros foros Polityka Obserwuj notkę 35

 Rzeczpospolitaopublikowała artykuł prof. T. Nałęcza pt. Kaczyński byłby katastrofą. Prof. Nałęcz wymienia w nim powody, dla których sprzeciwia się ew. prezydenturze J. Kaczyńskiego: 

1. spory między prezydentem a rządem. 
2. utrudnienia dla rządu przy niezbędnych reformach
3. powrót IV RP
4. zagrożenie dla wolności obywatelskich 
5. zagrożenie dla gospodarki
6. pogorszenie stosunków z Rosją i Niemcami
7. pogorszenie pozycji Polski w UE
 
Odnośnie pkt. 1, to spór prezydenta i premiera z różnych ugrupowań to rzecz niemal pewna. Przypomnę, że spory występowały nawet między Kwaśniewskim a Millerem, wywodzącym się z tego samego ugrupowania. W jednym ze swoich programów G. Miecugow prorokował, że podobne spory występować będą między Komorowskim a Tuskiem. Elementem potwierdzającym może tu być dość wyraźna różnica stanowisk odnośnie uprawnień prezydenta widoczna w tzw. prawyborach w PO. 
 
2. Do reform ten rząd i tak się nie pali. Pytanie czy jest wogóle zdolny do zrobienia czegokolwiek co grozić może obniżeniem sondaży. Póki co nie robił nic, i lideruje. Wątpię, by to zmienił, no bo po co ryzykować? Bardziej przekonują mnie tu słowa J. Urbana, który twierdzi, że w przypadku dobrego wyniku Kaczyńskiego PO nie przeprowadzi do wyborów parlamentarnych żadnej reformy. 
W przypadku wygranych wyborów parlamentarnych przy parasolu TVN, Polsatu i TVP może nawet się na to zdobyć, jeśli piarowcy nie postawią weta. Tylko po co? Wielu rządom udawało się przeprowadzać reformy mimo nieprzychylnych prezydentów. Trzeba po prostu chcieć. I umieć. Rząd PO najwyraźniej nie chce. A czy umie? Tego nie wiadomo. 
 
3. W kwestii IV RP prof. Nałęcz zabawia się w czarnego wróża:
"Wszyscy pamiętamy tę atmosferę strachu i podejrzliwości, która towarzyszyła rządom PiS z lat 2005 – 2007. To wszystko wróci"
"Znowu wrócą te czasy, kiedy nie wiadomo było, czy dzwonek do drzwi o 6 rano oznacza wizytę mleczarza czy też może służb specjalnych. Zatrzymania bez dowodów, polityczne śledztwa, podsłuchy wobec niewygodnych dziennikarzy i innych osób"
 
Przeżyłem rządy Kaczyńskich i wcale nie było mi duszno. Odwrotnie, dobrze się czułem gdy widziałem policjantów na ulicach i w autobusach. Raczej nie trafiali się już rozrabiający pijaczkowie czy wyrostki. Być może wówczas młodzian nie uderzyłby nożem policjanta w cywilu?
Figura retoryczna o "6 rano", której użył J. Rokita zanim jeszcze powstał rząd PiS, robi oszałamiającą karierę, niektórzy traktują ją jako fakt (ciekaw jestem kiedy ostatnio u prof. Nałęcza zjawił sie mleczarz?)
Za czasów rządów PO najprawdopodobniej wzrosła liczba podsłuchów, wzrosła liczba politycznych śledztw podejmowanych nieraz pod śmiesznymi pozorami (vide śledztwa przeciw Ziobrze), nie umarzanych jednak z przyczyn politycznych (piarowsko dobrze wygląda gdy w ważnej chwili prokuratura wezwie polityka PiS na któreś z rzędu przesłuchanie). 
To za czasów PO aresztowany został pod błahymi dowodami dziennikarz Wojciech Sumliński. W Gazecie Polskiej wykryto podsłuchy. Za czasów PiS dziennikarze byli przesłuchiwani przy okazji rozmów z osobami podejrzanymi. Ilu dziennikarzy jest podsłuchiwanych za rządów PO?  Nie wiemy. Wiemy, że intencjonalnie podsłuchiwany był przynajmniej jeden. 
 
4. Czy rządy PiS to zagrożenie dla wolności obywatelskich Polaków? Bzdura. To wówczas wolności te były najbardziej strzeżone. Czuwała bowiem sfora antypisowskich mediów, która czyhała na każde uchybienie rządu. Prawdziwe lub wydumane. Dziś ta sama sfora czuwa, by nic złego nie stało się rządowi PO. Szkoda, bo sfora powinna być szczuta, na każdy rząd. 
 
5. Zagrożenie dla gospodarki. Prof. Nałęcz argumentuje je następująco:
"Okres rządów PiS 2005 – 2007 tylko dlatego nie wywrócił naszej gospodarki, gdyż był to czas świetnej koniunktury na całym świecie. Ale już w czasach dekoniunktury, światowego kryzysu rządy PiS mogą się dla niej okazać zabójcze. Tym bardziej że w bliskim zapleczu Jarosława Kaczyńskiego nie ma prawie nikogo, kto dobrze znałby się na gospodarce."
 
Cóż, populizm w formie klinicznej. Nawet nie warto odnosić się do tak sformułowanych tez? Można jedynie sparafrazować tezę p. profesora w następujących słowach: wszyscy wiemy, że Kusociński był złym biegaczem, bo wprawdzie wygrał olimpiadę, ale gdyby był tam Nurmi to by nie wygrał. 
Można wymieniać nazwiska prof. Z. Gilowskiej, ekonomistów z kręgu Instytutu Sobieskiego, pana Kluski, prof. Glapińskiego, A. Lipińskiego tylko po co? To i tak nie przekona pana profesora, bo nie o to tu chodzi. 
Można też spytać o nazwiska ekonomistów z bliskiego kręgu Donalda Tuska i kogo najbliższego tu znajdziemy? Ano Mira Drzewieckiego. Teraz przybył też JK Bielecki. 
 
6. Osłabienie pozycji Polski w kontaktach z Niemcami i Rosją. 
Odkąd Polska Polską były dwie koncepcje polityki zagranicznej. Jedna zwana polityką Bolesławów, później jagiellońską, później międzymorza polegała na budowaniu pozycji regionalnego lidera w sojuszu z małymi państwami Europy Środkowo - Wschodniej. Druga zwana czy to wasalizacją, czy ugodową, czy, jak teraz określił to min. Sikorski, piastowską, polegała na kroczeniu w orszaku za którymś z większych sąsiadów. Każda z tych polityk ma swoje plusy i minusy. Temat na szerszą wypowiedź. W każdym bądź razie jest tutaj realna różnica i realny wybór. Sęk w tym, że pan profesor Nałęcz o tym nie wspomina. Rzecz całą prof. Nałęcz kwituje następującymi słowy:
 
"Jednak wybór Kaczyńskiego może wywołać najpoważniejsze zagrożenie dla naszej polityki zagranicznej i pozycji Polski w Unii Europejskiej. Wszyscy znamy wrogie nastawienie Jarosława Kaczyńskiego do Niemiec i Rosji. Tak ciężko wypracowana w ostatnich latach poprawa stosunków Polski z tymi krajami bardzo szybko może zostać zaprzepaszczona."
 
7. Następnie pan profesor straszy spadkiem roli Polski w Unii Europejskiej w wypadku wygranej Kaczyńskiego kończąc akapit natępuącą puentą:
"Zamiast odgrywać kluczową rolę w podejmowaniu decyzji, jak to dzisiaj często ma miejsce, staniemy się ponownie państwem II kategorii w Unii."
 
Ciekaw jestem jakie to kluczowe decyzje dla UE podjęła ostatnio Polska? Wszak pójście w orszaku państw dużych jednoznacznie osłabia wpływ na kluczowe decyzje, bo to jest właśnie domena lidera sojuszu. 
Pamiętam zarazem, że postawa Lecha Kaczyńskiego miała jednak wpływ na kształt traktatu lizbońskiego. 
 
Swą wypowiedź podsumowuje pan profesor w sposób następujący:
Choćby dlatego z punktu widzenia ludzi, którzy chcą modernizacji Polski i jej silniejszego zakorzenienia w Europie, a do takich się zaliczam, wybór Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta byłby prawdziwą katastrofą.
 
Nie bardzo chce mi się tutaj pastwić nad głębią i stylem argumentacji pana profesora.
Powiem tylko jedno. Miałem nadzieję, że jeśli w jakiejś kwestii wypowiada się profesor uniwersytecki, to wypowiedź ta, niezależnie od reprezentowanych poglądów, będzie wypowiedzią z klasą. Z argumentacją, z jakąś głębią. 
Wchodząc w rolę agitprofesora młotkującego bezrefleksyjnie i któryś raz z rzędu kilka oklepanych frazesów prof. Nałęcz po prostu sam deprecjonuje rangę swojego zawodu i środowiska, które, chcąc nie chcąc, reprezentuje. 
 
 
Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj35 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka