Zwycięstwo PO w wyborach prezydenckich stawia przed szefem tej partii bardzo poważne wyzwania. Nie chodzi oczywiście o przeprowadzenie reform. Te dziać się będą nadal w dotychczasowym tempie. Donalda Tuska czeka rozwiązanie kilku istotnych problemów:
1. Podział łupów. Zwycięstwo w wyborach prezydenckich było bardzo kosztowne, PO, prócz zwykłego koncertu mediów, sięgnąć musiała do tak głębokich rezerw, jak np. Jerzy Owsiak. Pozwoliło to uzyskać jedynie 5% przewagi nad PiS. "Przyjaciele" i "wspierający" zobaczyli jak bardzo są ważni i ilu ich jest. Światowy kryzys spowodował wśród przyjaciół posuchę, "stadionów Legii" jest ograniczona, nikt też, zapewne, nie będzie chciał wyjść na frajera. Zacytujmy może posłankę Sawicką "Ja muszę z tego coś mieć". Zapowiada nam się więc szybka i dynamiczna prywatyzacja.
2. Koniec dychotomii. Polska scena polityczna przypominała dotąd walenie w "czarnego luda"(PiS). Po tej kampanii okazało się, że "czarny lud" może wcale nie jest aż tak czarny jak wcześniej. PO wyrosła też alternatywa. Niezależnie bowiem jak było w rzeczywistości, ton kometarzy omawiających dwucyfrowy wynik Napieralskiego był jednoznaczny: elektorat Napieralskiego to młodzi zniechęceni do PO. O ile więc przyszła koalicja PO - SLD wydaje się dziś prawdopodobnym wariantem, to proporcje między tymi partiami są otwarte. Poza tym SLD na pewno nie będzie tak potulnym koalicjantem jak PSL.
3. Kres monopolu na Platformie. Donald już nie dzieli i nie rządzi w PO. Wyrósł mu poważny konkurent w pałacu prezydenckim. O ile bowiem talenty polityczne Bronka są jakie są, to jeśli wesprą go oficerowie WSI, (dokonania sztabu Bronka mieliśmy okazję oglądać), którzy wszak nie ukrywają swojego poparcia, to być może na kolejnym kongresie Tusk będzie miał kontrkandydata.
4. Pozostają jeszcze bieżące problemy rządu, czyli jak "zmodernizować Polskę" by nie naruszyć niczyich interesów, "przykrycie" śledztwa smoleńskiego i afery hazardowej, pożyczanie kolejnych pieniędzy. Na żadne poważne reformy nie liczę, sądzę bowiem, że aktualni ministrowie po prostu nie potrafią ich przeprowadzić.
Jak Donald Tusk poradzi sobie z tym wszystkim? Czasu jest mniej niż 500 dni.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)