Na czym polega polityczna odpowiedzialność PO za tragedię smoleńską? Czyli również współodpowiedzialność za śmierć: Sebastiana Karpiniuka, G. Dolniaka, Arama Rybickiego, Macieja Płażyńskiego? Na odpowiedzialność tę składają się następujące elementy:
1. nadanie wizycie polskiego prezydenta rangi wizyty prywatnej, czyli o obniżonych standardach bezpieczeństwa, mimo iż z prezydentowi towarzyszył znaczący orszak VIPów
2. utrzymywanie niskich standardów szkolenia w 36 pułku specjalnym, oraz awaryjnego sprzętu lotniczego (nie sądzę, że gdyby rządził PiS sytuacja wyglądałaby inaczej, jednak tak się złożyło, że w tym czasie za te kwestie odpowiadał min. Klich)
3. Zła organizacja przelotu (m.in wszystkie ViPy w jednym samolocie) (znowuż, tak się złożyło, że akurat min. Arabskiego dotknęło to, co innym uchodziło na sucho)
4. Zaprzepaszczenie możliwości polsko - rosyjskiego, lub międzynarodowego śledztwa opartego na materiałach źródłowych.
Oczywiście urzędnicy z POwskiego nadania mogą czuć się niesprawiedliwie oskarżonymi, pownieważ wszystkie poprzednie rządy nie kupowały samolotów, standardy szkoleń były podobne itp. jednak, tamtym rządom uszło to jednak na sucho Platformie nie. Po prostu politycy wybierali między bezpieczeństwem VIPów a strachem przed tabloidami. Wybór był zawsze ten sam. 10 kwietnia okazał się on wyborem tragicznym. Zastanówmy się, czy podobne nie będzie np. z reformą finansów publicznych? Z torami kolejowymi? Itp.?
Mamy zresztą precedensy. Np. wycieczka tyskich licealistów w góry. Zdarzyła się lawina, było kilka ofiar śmiertelnych. Opiekun wycieczki, który przeżył, skazany został na rok więzienia w zawieszeniu za brak wyobraźni, mimo, że zapewne tysiące innych wycieczek w podobnych warunkach wyszło w góry i wróciło bez szwanku.
Tutaj ministrowie wysyłają setkę ludzi na często psującym się samolocie, pilotowanym przez lotników, którzy nie ćwiczą na symulatorach. Zdarza się tragedia. Wszyscy giną i co?
Inne prawo obowiązuje ministrów, inne zwykłych ludzi?
Słowo jeszcze na temat śledztwa. W jaki sposób prokuratura nie mając dostępu do oryginalnych nagrań i rejestratorów pracy urządzeń w samolocie, nie mając wogóle nagrań z wieży, nie mając możliwości przesłuchania rosyjskich świadków, kórzy byli na miejscu, nie mogąc zbadać miejsca katastrofy ani szczątków wraku może dojść do rzetelnych wniosków? To śledztwo z założenia jest surogatem. Jedyne, co może ustalić to odpowiedzialność polskich urzędników. Czy jednak ten wątek wogóle jest badany?
Jak się mają sensacyjne doniesienia o obecności kolejnych wysokich VIPów w kokpicie, udowadnianie strachu pilotów przed prezydentem do politycznej współodpowiedzialności administracji polskiej za katastrofę?
Załóżmy, że wszystko co serwuje nam TVN jest prawdą, czyli, że piloci bali się prezydenta, tak bardzo, że postanowili wystawić na hazard życie własne i swoich pasażerów, by za wszelką cenę wylądować. Zdarzył się błąd i wszyscy zginęli. Nawet gdyby to było prawdą, jak to się ma do:
1. kształtu wizyty w Smoleńsku
2. wyszkolenia i wyposażenia 36 pułku
3. organizacji lotu
4. kształtu śledztwa smoleńskiego?
Nijak.
Po prostu ludzie PO chronią swoje tyłki puszczając kolejne ploty o katastrofie i zagaduąc problem. Przywódcy PO i ich przyjaciele z mediów, doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo ich partia "umoczona jest" w katyńską tragedię. Stąd wszelkie sensacje, których jesteśmy i będziemy świadkami.
Kwestią smaku jest łapczywość, z jaką politycy PO, rzucili się do obsadzania opróżnionych przez poległych (nie tylko na wojnie można polec, na służbie również) w katyńskiej tragedii urzędników związanych z opozycją. Platforma chapnęła dla siebie tak dużo ile było możliwe i tak szybko by uprzedzić ewentualne veto wyborców. Ciekaw jestem czy na forum międzynarodowym, i w interesie Polski, partia ta będzie równie chciwa i bezwzględna. Przypadek ze śledztwem smoleńskim uczy, że jak przychodzi co do czego i "przyjaciele" z mediów tracą siłę rażenia, Donald Tusk woli podkulić ogon i tańczyć jak mu zagrają.
Jak się mówi o facecie, który na zewnątrz wszystkim się podlizuje, a w domu tyranizuje kogo tylko może? Czyż nie: okrutnik; jak wyraziła się Zyta Gilowska?
Jeżeli naród woli, by rzadzili nim politycy, których zabawa w burzenie piaskowych zamków stała się jedną z przyczyn śmierci setki ludzi trudno. Po prostu trzeba się skupić na lepszej edukacji, emigrować, albo robić swoje. Podobnie, jeżeli najważniejszym kryterium wyboru głowy państwa jest to, czy żona kandydata "szczy do kuwety", czy w inne naczynie


Komentarze
Pokaż komentarze (19)