foros foros
66
BLOG

DLACZEGO WYBORCZA WALCZY Z LUSTRACJĄ

foros foros Polityka Obserwuj notkę 3
Lustracja nie powoduje cywilnej śmierci. Spowodować jednak może, że wiele osób przestanie być moralnymi autorytetami, zwłaszcza w środowisku dziennikarskim i na wyższych uczelniach, a to skutkować może nieodwracalnymi stratami dla Gazety i jej satelitów ideowych. Do niedawna Gazeta Wyborcza miała wśród polskiej inteligencji pozycję taką jak endecja w kongresówce. Za kilkanaście lat może stać się polskim Tageszeitung, z podobną siłą przekonywania do swoich racji. To jest jeden najważniejszych motywów jej walki z lustracją.

 Słuchałem dziś w telewizji prof. Geremka. Mówił o lustracji i o motywach swego protestu. Niewiele z tego zrozumiałem i niewiele zapamiętałem, poza tym, że mówił, że jest przeciw lustracji, i że ostatecznie zgodziłby się na pełne otwarcie archiwów.

Cały hałas wokół lustracji trochę mnie śmieszy. Na przykład to co mówił dziś Pan Profesor, że nie złożenie oświadczenia lustracyjnego oznacza śmierć cywilną. Póki co to chyba bardziej dla tego kto takiego oświadczenia żąda. Jakoś nie widzę by pan Piwowski, pan Damięcki, pan Wołoszański, Jurczyk, Szteliga, Olechowski, arcybiskup Wielgus i cała plejada innych ponieśli śmierć cywilną. Generałowie Dukaczewski i Czempiński do niedawna błyszczeli w mediach. Nawet szef całej bezpieki generał Kiszczak i „polski” Pinochet, generał Jaruzelski nie są specjalnie sekowani, poza nieco uciążliwą obecnością w sądach i krzykami kilkunastu, jak to określił A. Michnik, „młodych gnojów”. Przeciwnie, w życiu publicznym traktowani są jak mężowie stanu i to bardzo wysokiego sortu (owacja na stojąco na zjeździe SLD dla Jaruzelskiego), a rząd pisowski jest jak na razie mocny w gębie słaby w czynach.

Przypominam sobie tylko dwóch ludzi, których kariera polityczna, ale nie dobre imię, została w wyniku lustracji złamana. To wicepremier Tomaszewski i prof. Chrzanowski. Ich jednak w szeregach antylustracyjnej kampanii nie widać.

Oczywiście ujawnienie współpracy z SB niesie ze sobą niedogodności. Największą z nich, w sferze publicznej, jest fakt, że trudno będzie takiej osobie uchodzić za autorytet moralny. Moim zdaniem to  jest właśnie powód, dla którego środowiska postuniowolnościowej lewicy tak ostro lustrację zwalczają. Środowiska te nigdy, nawet w czasach gdy miały największy klub sejmie, nie cieszyły szczególnie szerokim poparciem społecznym. Zdołały jednak skupić nieproporcjonalnie dużą władzę. Władza ta zasadzała się na dwu trzonach. Jednym z nich było umieszczanie swoich (tzn. podobnie myślących) ludzi na ważnych stanowiskach w instytucjach publicznych i w mediach. Drugim, dalece poważniejszym i tym, który decydował o faktycznej sile, był wpływ na  myślenie polskiej inteligencji. Przez mniej więcej 15 lat Gazeta Wyborcza była jedyną poważną gazetą polskiej inteligencji. Wszelkie środowiska ideowe występujące przeciw jej głównym tezom albo ulegały rozbiciu, albo marginalizacji, albo też zamykały się w intelektualnym gettcie, z na wieki wypalonym piętnem (vide media rydzykowe). Jak to się stało, że jedno środowisko intelektualne zdołało uzyskać tak dużą supremację wśród inteligencji 40-milionowego kraju? Na to pytanie nie potrafię udzielić odpowiedzi, a chciałbym ja znać. Niewątpliwie jednak media o dużej liczbie odbiorców i uniwersytety odegrały w tym względzie bardzo dużą rolę, ponieważ to w oparciu o programy informacyjno – publicystyczne i o wypowiedzi naukowców inteligent kształtuje swój światopogląd. Aby jednak uznać czyjeś myśli za swoje trzeba takiej osobie ufać. Zaufanie wynika zaś raczej z czynów niż ze słów.

To, że na uniwersytetach było wiele osób uwikłanych w mniej lub bardziej intensywną współpracę z władzą ludową nie jest tajemnicą. Podobnie jak fakt, że jeszcze więcej sług i zwolenników systemu było wśród dziennikarzy. Lustracja nie zmieni dorobku zawodowego ani ludzi mediów, ani naukowców. Przypuszczam, że ci, w teczkach znajdą jakieś drobne, obciążające rzeczy (typu Damięcki) zachowają wysokie stanowiska, zachowają też ludzki szacunek. Ale trudno im będzie odgrywać rolę autorytetu, człowieka z którego zdaniem utożsamiamy się. Zawsze łatwiej utożsamiać się z bohaterem i człowiekiem bez skazy. Co zrobią ci, którzy wierzyli, jeśli krótkim czasie okaże się, że wiele posągów posiada skazy? Wytrwają czy poszukają takich bohaterów, których skaz nie widać? Jak zareagują studenci, czyli ci, którzy za kilka, kilkanaście lat sprawować będą średnie i wysokie funkcje menadżerskie, będą rządzić i w mediach i na uniwersytetach? Myślę, że to jest czarny sen guru ideowego środowiska Gazety. A Wyborcza nie jest już jedynowładcą na polskim rynku idei. Mocną konkurencję stanowią Der Dziennik i Rzeczpospolita, których światopoglądowym sojusznikiem pozostaje aktualnie rządząca administracja. Dziennik i Rzepa łatwiej znajdą wspólny język z pokoleniem JPII, szybciej zyskają poparcie katolickiego kleru, uznanie wiernych.

W latach 90-ych środowisko ideowe Gazety Wyborczej i mniej lub bardziej związanych z nim satelit zdołało wywalczyć sobie wśród inteligencji polskiej wpływy podobne do tych jakie przed I wojną światową posiadała endecja. Jednak endecja miała równie silny wpływ wśród ludu, Gazeta go nie ma. Pozycja ekonomiczna, instytucjonalna i lojalność wobec endecji w społeczeństwie polskim była też znacznie silniejsza. Największym atutem Gazety jest wpływ na światopogląd polskiej inteligencji. Sprawa Rywina, zwycięstwo PiSu powstanie Dziennika nadwyrężyły ten wpływ. Lustracja zaś może doprowadzić do strat nieodwracalnych.

Jaką rolę odgrywałoby środowisko ideowe Gazety, gdyby 60% kadry polskich uniwersytetów stanowili wykładowcy o kośćcu chrześcijańsko – niepodległościowym? Gdyby „Co z tą Polską” prowadził Cezary Michalski a nie Tomasz Lis, telewizją publiczną i rządzili przez ponad 10 lat pampersi, Polskim Radiem ludzie typu Czabański, Wolski, Pietrzak, a SLD zniknęło ze sceny politycznej? Jeśli powstałaby ogólnopolska, ogólnodostępna telewizja prywatna o profilu chrześcijańskim, z mocnymi podstawami finansowymi, gdzie występowaliby abp Nycz i abp Dziwisz? Gdyby koncerny kupowały reklamy przede wszystkim w  Dzienniku i Rzepie?

W takim kraju koncern Agora mógłby się rozstać ze swoim ideowym środowiskiem, albo też Gazeta Wyborcza mogłaby się stać polskim Tageszeitung, a wtedy wprowadzenie w życie jej idei będzie bardzo trudne.

To są moim zdaniem główne powody tak zajadłej walki Gazety i jej ideowych satelitów z lustracją, IPN-em i „autorytaryzmem” obecnej władzy, która „czyści” struktury instytucji publicznych. Jest to wojna ideologiczna. Jej stawką jest przetrwanie.

 

 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka