W moim ulubionym radiu TOK FM słyszałem dziś rozmowę o proteście Solidarności. Redaktor Solska wypowiadała się o nauczycielach. Była oburzona żądaniami podwyżek płac i wcześniejszymi emeryturami. „Taka nauczycielka po 20 latach pracy przechodzi na emeryturę i my musimy ją utrzymywać” biadała pani redaktor.
Przypomnijmy fakty. W 1989 r. Polska wchodziła w okres transformacji ustrojowej, wówczas nasi przywódcy mówili nam: „Czeka nas okres trudów, musimy zacisnąć pasa, aby naprawić to, co było psute przez lat 50, musimy zbudować nową, lepszą Polskę, po 10 latach nastąpi poprawa i zbierzemy owoce wyrzeczeń.” Zawarto wówczas kontrakt i z nauczycielami mówiąc im, że są świadomą, wartościową grupą, ojczyzna docenia ich pracę, jednak z czegoś trzeba sfinansować inwestycje, w związku z tym ich płace będą niskie, ale w zamian dostaną szybsze emerytury, tak, by oddać im zarobione pieniądze wtedy, gdy Polska będzie bogata.
Minęło lat 20 Polska jest już krajem zamożnym. Prezesi firm zarabiają miesięcznie po kilkadziesiąt, kilkaset tysięcy zł., podobnie prawnicy, ekonomiści, politycy, kilka tysięcy urzędnicy, dziennikarze, rzemieślnicy, średnia pensja w Polsce wynosi prawie 2300 zł netto. Ja jako nauczyciel mianowany zarabiam ok. 1600 zł miesięcznie po podwyżkach i z wszelkimi dodatkami. Cóż słyszymy od rządu? Musimy inwestować w infrastrukturę, grozi nam kryzys gospodarczy. Nie stać nas na wcześniejsze emerytury dla nauczycieli. Muszą pracować 20 lat dłużej i w większym wymiarze pracy. Podniesiemy im też pensje. 100 zł netto dostali w tym roku (10% podwyżki) a drugą stówkę dostaną w przyszłym, w dwóch ratach po 50 zł (drugie 10%). Jednocześnie usłużne pióra wtórują: „Nie będziemy utrzymywać nauczycielek z 20-letnim stażem pracy” krzyczy pani Solska, „Żadna branża nie dostała tak wielkich, 20% podwyżek w tak krótkim czasie” basuje pani Paradowska.
Ja nie chcę by mnie utrzymywała pani Solska, tylko dlaczego mam się zgadzać na to, by wyrzekać się prawa do wcześniejszej emerytury w zamian za 200 zł, czyli mniej niż wynosi aktualny wzrost cen żywności i energii?
Osobiście nie jestem za tym by utrzymać wcześniejsze emerytury. Wolę pracować dłużej ale za większe pieniądze, tyle że rząd proponuje o 100% dłuższą pracę za 10% podwyżki, ciekaw jestem czy pani Solska zgodziłaby się na taką propozycję. Bo do czegoś takiego próbuje skłonić nas nauczycieli. Znacznie rozsądniej brzmi propozycja ZNP wzrostu płac o 50%, początkujący nauczyciel dostawałby wówczas ok. 1500 zł netto, średni mniej więcej obecną średnią krajową czyli 2300 zł, a lepsi ok. 3000. I tak jest to duży kompromis (wyrzeczenie się 50% świadczeń) ze strony nauczycieli. Jeśli dziś nie ma na to pieniędzy to podnieśmy płace o 10% i o 10% zwiększmy czas pracy. Rząd jednak usiłuje nas oszwabić. Zabrać wszystko w zamian za okruszki z pańskiego stołu mgliste obietnice i jeszcze dobre słowo pani Solskiej czy Paradowskiej.
Rozumiem rząd, pieniądze na inwestycje są rzeczywiście potrzebne, a najłatwiej wziąć je od najsłabszych, którzy nie potrafią się bronić, czyli m.in. od nauczycieli. Udowodniliśmy już, że nie potrafimy nie sprawdzić matur, podczas strajku i tak opiekujemy się dziećmi, a podczas demonstracji nawet nie śmiecimy, cóż mówić o racach, czy rzucaniu puszek z farbami. Nie mamy więc żadnego argumentu, niczego, czego rząd się boi. Pewnie więc batalię tę przegramy, a państwa dzieci będą uczyć ludzie starzy i kiepsko zarabiający, czyli chorzy, sfrustrowani i niedouczeni. Nie rozumiem jednak dlaczego do tej brudnej roboty swoje pióra przykładają ludzie tak inteligentni i światli jak pani Solska czy pani Paradowska. Zadurzyły się w Donaldzie Tusku, czy w wysokich gażach? Jak na ironię obie są publicystkami lewicowego tygodnika „Polityka”. Ongiś istotą lewicowości była obrona ludzi pracy. Dziś lewicowy tygodnik jedynie broni określonego światopoglądu a w dziedzinie ekonomii jest rzecznikiem interesów wielkiego biznesu.
Tak na marginesie, zbliża się kolejna rocznica Sierpnia. Jaki jest bilans dzieła Solidarności od strony socjalnej? Robotnicy wywalczyli wysokie zarobki dla menadżerów, prawników, ekonomistów, polityków, ogólnie ludzi establishmentu.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)