W czerwcu opublikowano raport Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej „Zatrudnienie w Polsce 2007”. „Raport ujawnia też rewelacje na temat zarobków grup zawodowych, zwłaszcza tych, które czują się szczególnie poszkodowane, w tym nauczycieli. Pod względem zarobków za godzinę pracy nauczyciele są w pierwszej dziesiątce na 112 zawodów. W tyle zostawiają m.in. inżynierów i kierowników małych firm.” pisała GW.
Oto 12 najbardziej lukratywnych w Polsce posad za względu na stawki godzinowe (w złotych):
1. dyrektorzy generalni, prezesi i ich zastępcy 48,8
2. przedstawiciele władzy publicznej, wyżsi urzędnicy 41,3
3. pracownicy transportu morskiego, żeglugi śródlądowej i lotnictwa 37,1
4. prawnicy 36,4
5. kierownicy wewnętrznych jednostek organizacyjnych 30,6
6. nauczyciele szkół wyższych 30,4
7. nauczyciele szkół specjalnych 28,5
8. informatycy 27,2
9. zawodowi działacze (związkowcy) 26,9
10. nauczyciele gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych 25,6
11. nauczyciele szkół podstawowych i przedszkoli 25,0
12. górnicy i robotnicy obróbki kamienia 24,7
Z przykrością stwierdzić należy, że statystykom MPiPS umknęła najlepiej zarabiająca w Polsce grupa zawodowa jaką są bezrobotni. Miesięcznie bezrobotny zarabia trochę więcej niż połowa pensji nauczyciela stażysty czyli 551,8 zł zasiłku (źródło http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zasilek-dla-bezrobotnych-bedzie-wyzszy-o-240-zl-1827778.html), w zamian zobowiązany jest do stawiennictwa na szkolenia, co, moim zdaniem zajmuje mu ok. 5 godzin miesięcznie. Daje to bezrobotnemu stawkę godzinową rzędu ok. 100 zł, zauważmy, dwa razy więcej niż zarabiają dyrektorzy generalni, prezesi i ich zastępcy. Sądzić należy, że w dziedzinie wysokości stawki godzinowej, bezrobotni, liderzy polskiego rynku pracy, konkurować mogą jedynie z beneficjentami zasiłków socjalnych i opiekuńczych, którzy są tutaj niekwestionowanymi krezusami.
A tak na poważnie słucham właśnie wynurzeń pana Łętowskiego, który wcielając się w rolę nauczyciela mówi, że oto dochodzi nagle do wniosku, że jego praca jest ciężka i prosi resztę społeczeństwa by na niego pracowali a on pójdzie sobie na emeryturę. Otóż jest kompletnie inaczej, nauczyciel podpisując umowę o pracę zawarł z Państwem kontrakt: zarabiać będę tyle a tyle, a emeryturę będę miał w takim a takim wieku (podobnie policjant, żołnierz itp.) teraz zaś Państwo mówi: zabieram ci wcześniejszą emeryturę, ale w zamian nie obniżę twojej pensji. (Podwyżka o 20% w ciągu 2 lat biorąc pod uwagę, że wzrost płac w przemyśle wynosi przeciętnie 12% rocznie w zasadzie jest utrzymaniem dzisiejszych pensji).


Komentarze
Pokaż komentarze