foros foros
285
BLOG

Premier Tonald Dusk z narażeniem życia odkrywa tajne chińskie ob

foros foros Polityka Obserwuj notkę 1
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Trwają negocjacje w kwestii przyjęcia Chin do OECD. Chiny to doskonale rozwinięta gospodarka twierdzą jedni, nie przestrzega się tam praw człowieka, twierdzą inni, są tam obozy koncentracyjne dla Tybetańczyków. Występuje wówczas prezydent USA krwawy Beorge Gush i mówi: „W Tybecie nie ma obozów koncentracyjnych, nie ma przeszkód by przyjąć Chiny do OECD”. W czas taki z wizytą do Tybetu udaje się Tonald Dusk, premier kraju Bolska z wizytą okolicznościową do słynnego buddyjskiego klasztoru, towarzyszy mu mnich Dalajlama. W trakcie wizyty, bolski premier nagle nieoczekiwanie zbacza z wyznaczonej trasy, urządza rajd górską drogą i dociera do chińskiego obozu koncentracyjnego, wysiada, razem z Dalajlamą podchodzi do wieżyczki strażniczej i zostaje ostrzelany przez chińskich strażników. Wszystko to na oczach bolskich dziennikarzy, których bus dotarł na miejsce przez przybyciem premiera. Jakie są reakcje polskich mediów?
Wicepremier, zastępca premiera: No śmiech na sali, strzelali z 30 metrów i nikogo nie trafili?! To ma być zamach? Jaki premier taki zamach.
Ekspert, znany dziennikarz międzynarodowy: Na jakiej podstawie premier Dusk twierdzi, że strzelali Chińczycy? Przecież w Tybecie wszyscy mówią po chińsku. Również Tybetańczycy.
Czołowa dziennikarka radiowo – telewizyjna: A tłumaczka?! Dlaczego tłumaczka siedziała na przednim siedzeniu a premier Dusk z Dalajlamą na tylnim? Niby ten Dusk taki odważny, a jak jedzie pod kule to na siedzeniu przed sobą ma tłumaczkę. 
Chór dziennikarzy: Gdzie był BOR? Dlaczego narażono premiera na niebezpieczeństwo? Kto dopuścił by premier znalazł się w niebezpieczeństwie? Jak to się stało, że nagle bus z dziennikarzami znalazł się na czele kolumny? Dziwne. Nigdy tak się nie dzieje. Ja nie wiem kto właściwie strzelał, czy ci z rzekomego obozu czy Tybetańczycy. Ochrona tybetańska była bardzo nieprofesjonalna. Bolska ochrona w ogóle nie została dopuszczona do premiera. Dziwne. Zabroniono im nawet wychodzić z samochodu, który zresztą prowadził Tybetańczyk. A wyobrażacie sobie jakby Tonaldzik wyglądał na zdjęciu gdyby go nasi rzucili na glebę i przykryli swoimi ciałami? Pewnie wystawałby mu tylko kawałek czuprynki i wilcze oczy przekrwione ze strachu. Popatrzcie na film, jak Tonaldinio drżą usta. O i jak mu dygoczą kolana. A jaki bladziutki! Z powodu paru strzałów, gdzieś w powietrze.
Program publicystyczny znany z niezależności i bezkompromisowości; temat główny jak zachowała się ochrona premiera podczas incydentu. Gość szef BOR o ochronie premiera: Blamaż, brak profesjonalizmu. Pierwsza rzecz jaką powinna zrobić ochrona gdy premier jest w niebezpieczeństwie to zadzwonić do szefa BOR. Wyciągniemy konsekwencje. 
Grono ekspertów: Po co właściwie premier jechał do Tybetu. Nikt z całej Europy nie pojechał tylko on. To nieodpowiedzialne. Co by się stało gdyby premiera postrzelono? Musielibyśmy wypowiedzieć wojnę Chinom. I cóż Dusk osiągnął tą wizytą? Nic. Tylko nas ośmieszył. Jak zwykle. Czy w ogóle premier miał prawo pojechać do Tybetu, dostał zezwolenie od ministra? To rząd a nie premier prowadzi politykę zagraniczną.
Dziennikarzom walczącego o byt opiniotwórczego medium udaje się osiągnąć niezwykły sukces zdobywają właśnie powstający ściśle tajny raport CBA główna teza raportu brzmi: cały incydent był prowokacją Tybetańczyków. Postępowanie premiera dostarcza Chińczykom grubej amunicji przeciw Polsce.
Trochę mniej znana dziennikarka radiowo – telewizyjna, sprawozdawca sejmowy: Dlaczego premier tak ufa Dalajlamie? Czyje interesy reprezentuje premier, polskie czy tybetańskie? Dlaczego borowcy zostawili premiera? Dlaczego premier nie uzgodnił z BOR trasy wizyty w obozie?
Szef ochrony premiera zostaje zawieszony. Premier oznajmił, że jak tak to on rezygnuje z usług BOR. 
Ten sam dziennik, który ujawnił raport CBA: Premier mówi „Oddajcie mi Józia”
Znany poseł, błyskotliwy intelektualista, milioner, filantrop, gwiazda mediów: Wiecie co dzisiaj usłyszałem gdy podsłuchiwałem? Ktoś powiedział, że premier powiedział do szefa BOR „Spieprzaj gnoju”.
Dwaj generałowie, związani ze specsłużbami PRL: Premier mówi, że rezygnuje z ochrony BOR, to chyba dowcip. Ustawa o BOR mówi, że premier jest chroniony przez BOR, a jak nie chce to niech składa dymisję. Jeśli premier chce gdzieś wyjechać to musi to uzgodnić z BOR. Japończycy nie wpuszczą go do swojego państwa jeśli nie weźmie ze sobą BOR. Cała ochrona premiera to cieniasy. Brak profesjonalizmu. Dlaczego oficer BOR nie siedział na przednim siedzeniu? Niechby tłumaczka siadła sobie między premiera a dalajlamę, jakoś się wciśnie przecież samochód jest szeroki. Dlaczego ochrona nie sprawdziła trasy do chińskiego obozu koncentracyjnego przed przejazdem premiera kilka tygodni wcześniej? Cała ta trasa powinna być monitorowana podczas przejazdu szefa rządu. Dlaczego w ogóle dopuścili by premier tam pojechał? Czy nie wiedzieli, że obok obozu koncentracyjnego może być niebezpiecznie? Nie mogli się dodzwonić do premiera w trakcie jazdy? To śmieszne, a my wiemy, że minister rozmawiał w tym czasie z premierem przez telefon. Brak profesjonalizmu. 
Na pytanie jak to się stało, wyciekł tajny raport który znało jedynie 16 osób w kraju: Cała ta ochrona premiera to żenada. Jej szef był kiedyś kierowcą, a wiadomo, że jak się jest kierowcą to się nie jest profesjonalistą, a nieprofesjonalista dobiera sobie nieprofesjonalistów i tak wyciekają raporty. 
Od czasu do czasu przebija się głos mediów przychylnych premierowi: Premier z narażeniem życia udowodnił, że Chińczycy mają obozy koncentracyjne, w których przetrzymują Tybetańczyków. Przeciw premierowi występuje silne chińskie lobby.

Chór mediów, ekspertów itp. Obozy w Chinach? Co w tym nowego? Każdy wie, że w Chinach są obozy, nie od dziś przecież. A chińskie lobby? Kolejna paranoja Tonalda Duska. Niby kto jest w tym chińskim lobby? I co z nimi zrobić? Zabić? Rozstrzelać? Skazać za zdradę stanu? Nie od dziś wiadomo, że Dusk to faszysta i każdego kto ma inne zdanie niż on chciałby zamknąć w obozie. Zresztą skończmy z tymi bzdurami, zajmijmy się poważnymi sprawami. Kto z BORu zawinił? Jaką ma ponieść odpowiedzialność? Kto powiedział „Spieprzaj gnoju”, czy można tak mówić? Ile już prowokacji uknuł Dalajlama? Ile straciliśmy na tej wizycie? Czy stać nas na kolejne szaleństwa Tonalda Duska?

A wracając do dzisiejszej Polski. Myślę, że PO, ITI i Salonowi należy pogratulować medialnej sprawności, a ośrodek prezydencki powinien przemyśleć gdzie jest granica między polityką a ruszaniem z motyką na słońce. 



Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę
foros
O mnie foros

</ script> WAU_small ('33nm7mbknmq3 ") </ script > a counter

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka