To nie był wywiad to był mecz. Kaczyński chciał przedstawić nową twarz PiS, partii spolegliwej, nawołującej do wspólnego wysiłku w obliczu zagrożenia i jednocześnie szansy jaką jest kryzys oraz wielkiej szansy jaką są fundusze europejskie. Lis usiłował zwekslować dyskusję na przeszłość, ukazać PiS jako partię rozbijacką, antagonizującą społeczeństwo, partię, która w ciągu 2 lat rządów albo nie zrobiła żadnych poważnych reform, albo też robiła to samo za co krytykuje teraz PO. Finalnym szturmem miało być wykazanie, iż Kaczyński tak jak kłamał w roku 2006 obejmując kierownictwo rządu tak zapewne kłamie i teraz.
Początkowa część dyskusji to triumf Kaczyńskiego. Lis, odwoływał się do kontrowersyjnych wypowiedzi Kaczyńskiego, ex-premier zachował zimną krew, nie dał się wpuścić w kanał obrony swoich dawnych racji. Przeciwnie, wojowniczy zwykle Kaczyński zaapelował o przecięcie swarów, o poważną debatę o wyzwaniach jakie czekają Polskę. W odpowiedzi na z pewnością irytujący go atak nadstawił drugi policzek. Kompletnie rozbiło to linię Lisa, redaktor zagubił się żądając dokładnie tych przeprosin, które Kaczyński wygłosił kilkanaście sekund wcześniej. Kaczyński przejął inicjatywę, wydawało się, że już będzie rozmowa o przyszłości i kryzysie. Pierwsze starcie: pełny triumf Kaczyńskiego.
Jednak po pierwszym pytaniu Lis przeszedł na drugą linię oporu. Rozpoczęła się seria pytań rozliczających rządy PiS. Widać było rozterkę premiera, ostatecznie podjął rękawicę, co być może było błędem, i zdecydował się na obronę dorobku rządu, jednak niekonwencjonalnie, kładąc nacisk na sukcesy w budowie systemu rozdziału funduszy unijnych. Lis sprytnie ominął tematy ekonomiczne kwitując je utartymi sloganami o straconych szansach i skwapliwie czepiając się becikowego. Tę część uznać można za remis ze wskazanie na Kaczyńskiego, który potrafił ukazać rzadko widzianą pozytywistyczną twarz PiS.
Kolejna część dyskusji to płynne przejście do teraźniejszości. Pytania stawiane były bardzo inteligentnie, dawały bowiem Prezesowi PiS możliwość wygłoszenia kilku tez programowych (plus dla PiS), ba były nawet proste wystawy na smecz (czy rząd jest nieudolny?), ale zawsze w konfrontacji czy to do rządu PO czy „ekspertów”, (konflikt z nową, „spolegliwą” kampanią wizerunkową PiS). Kaczyński nie dał się podpuścić (może raz, zawiłe sugerujące niewiadomy układ wypowiedzi o ekspertach ekonomicznych a’la stary Kaczyński), mówił w sposób wyważony, Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek (widoczne zwłaszcza w wypowiedzi o premierostwie Tuska), a czasem błyskając dowcipem, niekonwencjonalnym ujęciem tematu, przejęciem inicjatywy zaczepnej (odpowiedź Lisowi o rządzie: „a jest udolny?”, sprytne wybrnięcie z kwestii KRUS, piękny smecz o rozumieniu demokracji, Kaczyńskiemu udawało się tu wykazać, że Lis jest stroną konfliktu a nie niezależnym dziennikarzem).
Ten okres przewagi przyćmił czujność Prezesa. Pod koniec rozmowy wyraźnie tracący kontenans Lis, niemal znokautował Kaczyńskiego. Doskonały cios, przytoczenie cytatu, bardzo przychylnego Kaczyńskiemu, zapytanie premiera kto to mówi, Kaczyński nie wie, odpowiedź Lisa: Gazeta Wyborcza po expose Kaczyńskiego a następnie komentarz typu: słyszeliście oto Państwo niby spokojnego, wyważonego, rozsądnego polityka, ale ten człowiek 2 lata temu mówił to samo, w ten sam spokojny sposób by potem zgotować nam dwa lata piekła, przegrał wybory i oto znów mówi w sposób niby rozsądny, wyważony, co będzie gdy wróci do władzy? nie dajcie się nabrać.... Kaczyńskiego zatkało, wyraźnie nie wiedział co powiedzieć, wszedł w klincz i dlatego skończyło się jedynie ciężkim nokdaunem, ciekaw jestem ile brakowało do tego by skończyło się jak z Prezydentem i Stokrotką.
Przyznać muszę, że dawno nie widziałem tak perfidnego i celnego ciosu zadanego politykowi tak wysokiego szczebla. Tak naprawdę Lis powinien po takim komentarzu dać Kaczyńskiem minutę na odpowiedź i skończyć program. Byłby zwycięzcą, zapewne przyszłym prezesem TVP. Nie zrobił tego. Może taki numer to za dużo nawet na Lisa, a może pan redaktor był nieco zamroczony wcześniej otrzymanymi ciosami. Kaczyński przeklinczował i zdołał się podnieść kończąc z klasą komentarzem do wypowiedzi dezawuujących nowe otwarcie PiS polityków. Komentarz ów był jak najbardziej w duchu nowego otwarcia.
Podsumowując: 1 punkt dla Kaczyńskiego za początek dyskusji, drugi za ogólną przewagę w całym meczu (sporo pomogła publiczność Prezesa). Punkt dla Lisa za odporność na ciosy, inteligentną i konsekwentną strategię zadawania pytań oraz ów piękny cios nieco w stylu Billego Papke z pojedynku ze Stanleyem Ketchelem.
Swoją drogą chciałbym zobaczyć jak inni czołowi polscy politycy reagują na takie ciosy...


Komentarze
Pokaż komentarze (14)