59 obserwujących
1096 notek
1071k odsłon
357 odsłon

Dwa ważne listy w sprawie oświaty

Wykop Skomentuj5

Ukazały się ostatnio dwa ważne listy w sprawie oświaty. Pierwszy to list tzw. Kwadratowego Stołu, drugi to list Ministra Edukacji Narodowej.

Oba listy są ważne, ponieważ stworzyli je ludzie zarządzający polską oświatą: z jednej strony samorządy i dyrektorzy szkół z drugiej minister.

List Kwadratowego Stołu

Kwadratowy Stół tworzą m.in. Związek Miast Polskich,  inicjatywa „Ja, nauczyciel", Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, Społeczne Towarzystwo Oświatowe, Towarzystwo Przyjaciół Bednarska, Edu-Klaster, Federacja Inicjatyw Oświatowych, Związek Powiatów Polskich oraz Związek Gmin Wiejskich Rzeczpospolitej Polskiej.

List zawiera 5 postulatów, których szybkie podjęcie pozwoliłoby, zdaniem sygnatariuszy, na złagodzenie negatywnych skutków ubocznych reformy systemu edukacji:

1. Dostosowanie podstaw programowych nauczania do potrzeb i możliwości uczniów na danym etapie ich rozwoju, poprzez przyznanie nauczycielom większej autonomii w doborze treści nauczania i metod pracy dydaktycznej.

2. Realizację obietnicy minister Anny Zalewskiej, że od września 2019 w każdej szkole będzie pedagog lub psycholog.

3. Gwarancja odpowiednich nakładów finansowych na edukację dzieci i młodzieży, w tym rozpoczęcie procesu zwiększania nakładów na system oświaty w Polsce tak, żeby osiągnąć w 2024 roku wskaźnik 6,0 proc. PKB.

4. Zapewnienie wszystkim nauczycielom wzrostu wynagrodzeń za pracę.

5. Przyznanie samorządom terytorialnym prawa do decydowania o tworzeniu sieci szkół na swoim terenie i o zasadach rejonizacji.


Moim zdaniem'

1. (autonomiczne programy) - postulat bezsensowny jeśli to państwo ma organizować i przeprowadzać egzaminy i mają być to egzaminy na odpowiednim poziomie. Jeśli nauczyciel chce i ma czas robić coś ponadto, proszę bardzo. Zdanie egzaminu państwowego powinno być gwarancją, że uczeń posiada pewną wiedzę i umiejętności, a nie papierkiem. I powinno być podparte odpowiednimi wymaganiami na lekcjach.

2. (psychologowie), moim zdaniem, jeśli państwa polskiego nie stać na małe klasy i dobrze opłacanego nauczyciela - a widać, że tak jest - to należy przywrócić temu gorzej opłacanemu nauczycielowi narzędzia do zarządzania uczniami w klasie - to jest najważniejsze. A jeśli starczy jeszcze środków na psychologów, czemu nie.

3-4. (pieniądze dla samorządów na oświatę), potraktuję te tematy łącznie. Moim zdaniem powinny wrócić zasady jak w II RP: nauczyciel i dyrektor szkoły powinni być pracownikami państwa: przez państwo wynagradzani, awansowani, karani i dozorowani. Samorząd zaś powinien zajmować się budową, utrzymaniem, wyposażeniem szkół. Powinien mieć możliwość dodatkowych wynagrodzeń dla szkół (nauczycieli i uczniów), organizowania dodatkowych lekcji, ew. głos doradczy przy zatrudnieniu dyrektora. Całościowo oświata jest zbyt ważną sprawą dla państwa by powierzać ją widzimisię wójtów czy fanaberiom prezydentów miast.

5. (sieć szkół), oczywiście, że samorządy powinny decydować o sieci szkół, ale bez możliwości doboru dyrektorów i kadry - to sprawa państwa - i z możliwością efektywnego weta kuratora oświaty


List ministra

Minister Piontkowski sprawia wrażenie, że chce się dogadać z nauczycielami, dlaczego więc ich okłamuje? Dlaczego minister Zalewska stała się tak znienawidzona przez środowiska oświatowe, że wypowiedziały jej posłuszeństwo (łącznie z Solidarnością, która złożyła wniosek o jej odwołanie)? Głównie przez jej dyletanctwo, kłamstwa (nie dotrzymywanie obietnic), fałszującą rzeczywistość propagandę. Dlaczego więc minister Piontkowski kroczy drogą Zalewskiej?

O co chodzi?

Nie chodzi o słowa jak to minister szanuje szkołę, jej znaczenie dla państwa i rolę nauczycieli . Od rządu Jana Olszewskiego, który zapoczątkował pauperyzację nauczycieli w II RP wiadomo, że każdy minister i inny decydent takie rzeczy mówi i ma gębę za cholewę.

Chodzi o ten akapit:

Chcę wyraźnie zaznaczyć, że otrzymują Państwo największe podwyżki spośród wszystkich grup zawodowych sfery budżetowej. Nie waham się powiedzieć, że jest to historyczny wzrost płac. Nigdy wcześniej pensje nauczycieli nie zostały podniesione w jednym roku o blisko 15 proc. To efekt styczniowego zwiększenia wynagrodzenia o 5 proc., a także podwyżka pensji o 9,6 proc., którą otrzymają Państwo już od września 2019 r.

Nie wgłębiam się w fakt, że cały list Ministra Edukacji Narodowej napisany jest z ewidentnym złamaniem zasad edycji tekstu - wiadomo MEN, czasy PiS. Chodzi o nagromadzenie kłamstw w tym akapicie

Kłamstwo 1: "otrzymują Państwo największe podwyżki spośród wszystkich grup zawodowych sfery budżetowej" - nieprawda, policjanci i cała mundurówka dostali większe.

Kłamstwo 2 i 3:  "Nigdy wcześniej pensje nauczycieli nie zostały podniesione w jednym roku o blisko 15 proc."

- kłamstwo 2: pensje n. nie zostały podniesione o 15%, ale - zakładając, że rząd wywiąże się z obietnic wrześniowych - o ok. 8,2% - 5% od stycznia + 9,6% przez 4 m-ce.

- kłamstwo 3: pierwszy rząd Tuska od marca 2008 do marca 2009 podniósł płace w oświacie średnio o ok. 16% (od ok. 8% dla dyplomowanych magistrów z przygotowaniem pedagogicznym do ok. 26% dla stażystów z wykształceniem „pozostałym”)

Kłamstwo nr 4:  "Nie waham się powiedzieć, że jest to historyczny wzrost płac."

Największy wzrost płac nauczycielskich miał miejsce za I rządu PO: średnio o ok. 64% (od ok. 42% dla dyplomowanych magistrów z przygotowaniem pedagogicznym do blisko ok. 100% dla stażystów). Czy były to "historyczne" podwyżki? Nie. Po prostu rząd Tuska, podobnie jak pozostałe rządy począwszy od Leszka Millera trzymał pensje nauczycieli dyplomowanych na poziomie ok. 400 zł mniej niż przeciętne wynagrodzenie, znacząco jednak podniósł pensje nauczycieli młodych, dlatego też w szkołach zaroiło się wtedy od podań o pracę (towarzyszyło temu duże bezrobocie). Zaś "historyczne" podwyżki PiS to trzymanie pensji nauczycieli na poziomie do których doprowadził II rząd PO, czyli: nauczyciela dyplomowanego na poziomie o 1000 zł mniej niż przeciętna pensja, a nauczycieli młodych na poziomie pensji minimalnej.

Resztę rzeczy, czyli chwalenie się ministra tym, że wyprowadził z edukacji kozę, którą wprowadził pomijam.

I proste pytanie do ministra Piontkowskiego: no po co te kłamstwa Panie Ministrze? Jeszcze w liście kierowanym do nauczycieli? Nie lepiej było poprzestać na kilku zdawkowych bzdurach - jednym uchem wpadają, drugim wypadają - jak to szkoła i nauczyciele są ważni, jak cenni dla państwa polskiego? Przecież tak robiły Pana poprzedniczki i będą robić następczynie. Przynajmniej w dniu końca roku szkolnego mógł Pan tej propagandy oszczędzić.

image

 


Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo