Martina Dalić (Minister Finansów Chorwacji) wierzy, że za 10 lat strefa walutowa euro będzie nadal istnieć. Wprowadzenie euro wymagało sporo wysiłku, ale jeszcze więcej trzeba zrobić aby wzmocnić wspólną walutę. Chorwacja jest jednym z krajów poza nawiasem Unii Europejskiej najsilniej związanych ze strefą euro.
– Mamy kunę ale nasi obywatele chcą oszczędzać w euro – mówiła w czasie sesji plenarnej „Europa XXI wieku: skoro jest tak silna, to dlaczego jest tak słaba?” na Forum Ekonomicznym w Krynicy. Nic więc dziwnego, ze aż 80% banków chorwackich jest zintegrowanych ze strefą euro.
Minister Rostowski stwierdził, że ma jednak ważniejsze rzeczy na głowie niż zgadywanie czy euro przetrwa 10 lat. Jest to stanowisko nie wprost, że nasza złotówka za rządów Platformy nie jest i w najbliższym czasie nie będzie zagrożona wymianą. Mało przejrzysta gra wyborcza…? – Raz na 100 lat pojawia się kryzys. Ten, którego doświadczamy nie jest tak wielki jak kryzys lat 30-tych, niemniej jest realnym zagrożeniem dla strefy euro i Banku Centralnego – uważa polski minister.
Niemcy są zdezorientowani – komentował rozgoryczenie swoich rodaków walutą europejską Horst Köhler, Prezydent Niemiec w latach 2004-2010. – Kiedy UE powstawała mieliśmy dużo oczekiwań. Euro nie jest mniej stabilne od marki, ale unia monetarna potrzebuje ram, odpowiedniej polityki monetarnej – mówił. Köhler nie zgadza się z twierdzeniem Rostowskiego, który za zły stan rzeczy obwinia Bank Centralny. Przekonywał, że trzeba skupić się na polityce fiskalnej. – Potrzebny jest olbrzymi wysiłek, reformy strukturalne, wzmocnienie konkurencyjności rynku. Wtedy euro na pewno utrzyma swoja moc w kolejnych latach.
Według Jana Kulczyka wszystkie kraje 10-tki, które weszły niedawno do UE rozwijają się szybciej. Wyzwolono inicjatywę przedsiębiorców odsuwając politykę na bok, przynajmniej na chwilę. – Problemem jest za dużo polityki w gospodarce. To są kłopoty wynikające z zadłużania się państw. Próby spełniania przez rządy obietnic wyborczych kosztują obywateli w perspektywie kryzysu zbyt wiele. To życie na kredyt, wydawanie więcej niż się zarobiło. Toniemy nie tylko dlatego że się zanurzamy, ale że pozostajemy cały czas pod wodą - pouczał.
USA ma podobne, jeśli nie większe problemy. Generał James L. Jones, były doradca prezydenta USA ds. Bezpieczeństwa Międzynarodowego przyznał, ze jego kraj ma obecnie gigantyczne zadłużenie. – Potrzebujemy co najmniej 10 lat na uporanie się z kryzysem – mówił. Taki stan rzeczy powoduje wyraźny spadek siły dotąd największej gospodarki świata.
Czy istnieje zagrożenie dla euro poza granicami Europy? Niekoniecznie. Narody Azji zaczynają wprawdzie wprowadzać yuana jako walutę rezerw. Tym samym można sądzić, że czeka nas w niedalekiej przyszłości dominacja chińskiej waluty. Ale czy Chińczycy przejmą odpowiedzialność za losy gospodarki światowej? Horst Köhler uważa, że zmiany strukturalne doprowadzą do wielobiegunowego systemu walutowego i nie widzi nic w tym dla Europy złego.
Dyskusja powróciła jednak na Stary Kontynent. Minister Rostowski domagał się aby bogate kraje UE pomagały tym biedniejszym (np. Grecji). I kolejny raz zaiskrzyło. Horst Köhler uważa, ze zbyt wiele krajów żyje na kredyt. Zadłużenie jest przeszkodą w rozwoju. – Każdy kraj stać na osiągnięcie wysokiego poziomu rozwoju – skwitował.
W końcowej fazie dyskusji pojawił się jeszcze jeden wątek, który zgodnie pociągnęli Kulczyk i Köhler. Europa dysponując odpowiednim doświadczeniem powinna szukać nowych rynków zbytu, np. w Afryce i tam inwestować. I trzeba to zrobić przed Chińczykami i Hindusami.
Marek Tomalik


Komentarze
Pokaż komentarze