Foxx Foxx
34
BLOG

Ile można? (do sztambucha wykształciucha)

Foxx Foxx Polityka Obserwuj notkę 13

Kilka dni temu w "Kropce nad i" Monika Olejnik pytała Zytę Gilowską, dlaczego nie możemy "porozmawiać" z Unią o nie zwiększaniu stawek VAT na produkty objęte dotąd okresami przejściowymi. Nie była w stanie zrozumieć, że zostało to zapisane w Traktacie Akcesyjnym, a każda jego rewizja musi oznaczać renegocjację. Podobnie, pani redaktor oczekiwała sprostowania "bzdury", że wprowadzenie euro pociągnie za soba wzrost cen. W zdumieniu wysłuchała informacji, że tak po prostu jest. Dziwne to o tyle, że ten problem na przykładzie Niemiec był szeroko omawiany w mediach. W sferze usług, wielu drobnych przedsiębiorców "liniowo" zmieniło stawki z marek na euro, zaokrąglając je "do góry" - czyli to, co wcześniej kosztowało np. 3,7 marki - później "zaczęło być" warte 4 euro.

Kwestia okresów przejściowych jest bardzo dobrym przykładem efektów braku debaty publicznej na temat warunków akcesji i zakrzykiwania jakichkolwiek wątpliwości dot. konkretnych punktów przymiotnikami ("eurosceptyk", "eurofob", "zaściankowiec", "stojący w jednym rzędzie z Giertychem"). Pomijając niceiski system głosowania, przystąpilismy do Unii na warunkach preferowanych przez eurofederastów - "integrujmy sie za wszelką cenę, nie wnikajmy w szczegóły". A teraz wielkie zdziwienie, że inne państwa mogły wynegocjować np. 3% VAT na książki i nikt ich nie teleportował do Władywostoku... "Dyskusja" o wstąpieniu do strefy euro ma już trochę inny klimat... Ale tylko trochę.

Wybory polityczno-emocjonalne uzasadnia się ich "koniecznością"/"obroną demokratycznego państwa prawa", zupełnie nie odnosząc się do kwestii merytorycznych, a często ich po prostu nieznając...

Wczoraj, dla odmiany, gośmi M. Olejnik byli prof. Geremek i dr Kochanowski. Bohater PE zarzucił Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że nie reaguje na "niegodziwości lustracyjne", "nie broni dziennikarzy", itp. Odpowiedzią na sprostowanie, że RPO zaskarżył przecież nowelizację do TK (również punkt nieprecyzyjnie określający właśnie definicję zawodu dziennikarza) było sformułowanie typu "składanie oswiadczenia lustracyjnego jest zamachem na ludzką godność". I taki to poziom rozmowy (z całym szacunkiem dla pani redaktor i pana profesora - to było po prostu żenujące). W tym miejscu warto przypomnieć fragment tekstu R. Ziemkiewicza z dzisiejszej "Rzepy":

Bronisław Geremek oznajmił, że nie musi składać oświadczenia lustracyjnego, bo złożył je już kilka lat temu. Tadeusz Mazowiecki się nie odzywa, ale zdaje się, że będzie argumentował podobnie.

Tymczasem to fałsz. Nowe prawo lustracyjne definiuje współpracę z tajnymi służbami PRL znacznie bardziej konkretnie. Według poprzedniego, można było - weźmy przykład skrajny, czyli Mariana Jurczyka - podpisać zobowiązanie do współpracy, pisać donosy i brać za nie pieniądze, i mimo wszystko formalnie nie być uznanym za TW, ponieważ sąd nie znalazł dowodu, że donosy te komuś zaszkodziły. Obecne oświadczenie lustracyjne znacznie dokładniej różnicuje i precyzuje rozmaite formy współpracy z SB, wywiadem i kontrwywiadem. Stare oświadczenie na "nie" i nowe ma "tak" wcale nie muszą być ze sobą sprzeczne.

W końcu z jakichś powodów uważano lustrację w pierwotnej wersji za ułomną... A zwrócenie uwagi na powyższą różnicę miedzy charakterem oswiadczeń wynikającym z obu ustaw moze się przydać, przy dalszej obserwacji: kto, jakie i jak motywowane stanowisko zajmuje wobec obecnej formy lustracji. Dotyczy to również osób posiadających status "pokrzywdzonego". Jawnych motywacji prof. Geremka nie poznaliśmy do dzisiaj. Tzn. takich motywacji, które byłyby wypełnione jakąś treścią.

Ciekawe, że po 24 godzinach w "mediach głównego nurtu" wciąż nikt nie podjął wątku fascynacji profesora stalinizmem, który wczoraj przypomniał Gdańszczanin... Dla redaktorów wczorajszych "Faktów" życiorys tej szacownej persony zaczyna się w połowie lat '70. Ot, zdolny, młody człowiek po prostu.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich z 15:29:

Odmowa złożenia oświadczenia lustracyjnego przez europosła prof. Bronisława Geremka ma charakter polityczny i przynosi szkodę Polsce - uważa rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. Nie krytykuje natomiast byłego premiera Tadeusza Mazowieckiego, który również odmówił złożenia tego oświadczenia. Według Kochanowskiego, przypadek Geremka i przypadek Mazowieckiego, który zasiada w Kapitule Orderu Orła Białego, to dwie zupełnie różne sprawy. - Kwestia, czy członkowie Kapituły Orderu Orła Białego powinni składać oświadczenie lustracyjne, czy oni zajmują stanowisko, o którym mówi ustawa lustracyjna, budzi wątpliwości - zaznaczył Kochanowski. - Niezależnie od tego, jakie są powody, które skłoniły Bronisława Geremka do takiej decyzji, ma ona charakter polityczny. Jej konsekwencje są widoczne, w szczególności w stanowisku Parlamentu Europejskiego. Pan prof. Geremek jest byłym ministrem spraw zagranicznych, zasłużonym politykiem i na pewno wiedział, co robi i dlaczego to robi - dodał Janusz Kochanowski. (zyt, PAP)

O sprawie posłanki Blidy na razie pisał nie będę. Niech opadnie "gołębi puch".

Foxx
O mnie Foxx

foxx@autograf.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka