Nie skończył się jeszcze dzień ogłoszenia drukiem uchylającego część przepisów tzw. ustawy lustracyjnej wyroku Trybunału Konstytucyjnego, a już - zgodnie z oczekiwaniami - pojawiają się wątpliwości dot. następstw tej całej imprezy oraz próby naprawienia szkód w trybie alarmowym. Najpierw awizowane m.in. przeze mnie efekty publikacji wyroku przed publikacją jego uzasadnienia:
Nie wiadomo co stanie się z przesłanymi do Instytutu Pamięci Narodowej oświadczeniami lustracyjnymi. Jak powiedział rzecznik IPN Andrzej Arseniuk, należy poczekać na uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie.
Arseniuk przypomniał, że Trybunał zakwestionował składanie oświadczeń lustracyjnych przez niektóre grupy, wcześniej objęte lustracją. Dlatego IPN czeka na pisemne uzasadnienie wyroku, które wyjaśni, co należy zrobić z oświadczeniami właśnie tych osób, które zostały wyłączone z nakazu składania deklaracji. Nie zmienia więc sytuacji opublikowanie orzeczenia Trybunału w Dzienniku Ustaw.
Ponadto - jak dodał rzecznik IPN - sędziowie Trybunału zakwestionowali jedynie część przepisów ustawy lustracyjnej i dlatego nie widzi on powodów, dla których IPN nie miałby przyjmować przesyłanych w przyszłości oświadczeń lustracyjnych.
Życie Warszawy
Druga sprawa, to złamanie Konstytucji przez Trybunał, które wymaga działań nadzwyczajnych parlamentu:
Nie ma pełnej zgody, co do sposobu otwarcia akt IPN - powiedział prezydent Lech Kaczyński po spotkaniu z liderami głównych partii politycznych.
Zapowiedział jednocześnie kolejne spotkanie w tej sprawie. Politycy porozumieli się natomiast co do "małej nowelizacji" ustawy lustracyjnej, przywracającej dziennikarzom i naukowcom dostęp do akt IPN.
Onet
Wciąż nie słyszymy głosów "dyżurnych konstytucjonalistów", komentujących sytuacje takie, jak powyższe. Mam wrażenie, że to dopiero początek.
Co by nie mówić - stał się cud. Następstwem specyficznego podejścia polityków zasiadających w TK jest rozmowa rządzących z opozycją o tym, jak zaradzić dobrym inaczej konsekwencjom decyzji podejmowanych w pośpiechu. Zawsze coś.