Foxx Foxx
62
BLOG

Dobrze zamarynowany stek dobry na amnezję

Foxx Foxx Polityka Obserwuj notkę 7

Natłok maczugowej polityki spowodował, że niezła wiadomość, związana ze światem realnym przemknęła niezauważona.  Umieściłem  ją dzisiaj w dziale "biznes" - zainteresowanie było jednak również umiarkowane ;). W takim razie, starając się odpowiedzieć na potrzeby rynku, rzucamy krwiste mięso!

W kontekście ostatnich wypowiedzi i działań Lecha Wałęsy warto przypomnieć, że ukazały się już informacje, które dają pewien kontekst dla oceny rewelacji byłego prezydenta.  Nie zauważyłem, by ktoś to zrobił, więc przypominam:

 

Wczoraj: "Lech Wałęsa szantażuje swoich wrogów

Nie chcę publikować materiałów SB na swój temat, ale mogę to zrobić "pod przymusem". W odpowiedzi na ataki przeciwników, np. Andrzeja Gwiazdy i Anny Walentynowicz - mówi Lech Wałęsa.

Były prezydent opublikował w swoim blogu na Wirtualnej Polsce rozkaz zastępcy komendanta wojewódzkiego MO w Gdańsku, dotyczący pomysłu powołania nowych władz gdańskiej "Solidarności" z udziałem Gwiazdy. Według Wałęsy notatka świadczy, że Andrzej Gwiazda był manipulowany przez SB.

"Ja reaguję pod przymusem. Gdyby nie było przymusu, gdyby nie Andrzej Gwiazda, to w ogóle bym tych materiałów nie upubliczniał" - powiedział Wałęsa.

(...)

"Ja wiem, że kierowałem tym wszystkim, że nie słuchałem Gwiazdy i nikogo w niektórych sprawach, i że nikt mnie nie inspirował" - podkreślił Wałęsa. Wyjaśnił także, że upubliczniony za pośrednictwem Wirtualnej Polski dokument jest od dłuższego czasu dostępny na stronie internetowej Fundacji Lecha Wałęsy. Są tam też inne dokumenty SB."

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=95&BackToCategory=3&ShowArticleId=44576

 
Rok temu: 

"Bogdan Borusewicz ocenił, że przykro jest mu słyszeć, co Lech Wałęsa mówił w rozmowach z SB. Ich stenogramy opublikował tygodnik "Ozon".
Według gazety, legendarny przywódca Solidarności konsekwentnie wykręcał się od respektowania dławiącego prawa stanu wojennego, ale przy okazji dyskusji z funkcjonariuszami przypomniał im, ile zrobił dla władz PRL. Miał powiedzieć, między innymi, "Ma pan dowody na to, że robiłem porządek. W Gdańsku wyrzuciłem wszystkich, którzy wam się mogli nie podobać - Borusewicza, Walentynowicz". Wczoraj Wałęsa nazwał w TVN24 te stenogramy kolejną fałszywką SB.
Bogdan Borusewicz odnosząc się do publikacji tygodnika powiedział w Sygnałach Dnia, że Lech Wałęsa myślał, że przechytrzy wszystkich. Dodał, że okazało się jednak, iż Służba Bezpieczeństwa nagrała jego rozmowy z funkcjonariuszami i teraz musi się z nich tłumaczyć."

http://www.radio.com.pl/iar/news.aspx?iID=2382148&p=s1 

 

"Poradziłem sobie

Hipolit Starszak (po szkole KGB w Moskwie, zaufany szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka, późniejszy zastępca prokuratora generalnego) nie przypomina sobie rozmowy prewencyjnej z Wałęsą w Warszawie, ale jej nie wyklucza. – W tej sytuacji pozostają nam dokumenty. Dokumentom należy wierzyć – mówi "Ozonowi". Pamięta natomiast, że z Bolesławem Klisiem przeprowadzał z Wałęsą rozmowę ostrzegawczą w siedzibie komendy wojewódzkiej MO w Gdańsku. Lider Solidarności był przywoływany do porządku w związku z jego kontaktami z nielegalną Tymczasową Komisją Koordynacyjną (TKK). – Mówiliśmy: Niech się pan powstrzyma od tych działań, panu grożą konsekwencje karne, innym grożą. Wałęsa był trudnym rozmówcą. - Odpowiadał na pytanie, a przy następnym pytaniu padała odpowiedź wykluczająca poprzednią – opowiada "Ozonowi". – Zakończyliśmy tę sympatyczną zresztą rozmowę bez żadnych konkluzji. Były jeszcze propozycje dotyczące tego, czy nie zamierza się aktywizować politycznie w wojewódzkim PRON. Wyraził zainteresowanie, z pewnością nie blefował. Ale ta propozycja, która wtedy wchodziła w rachubę, była dla niego zbyt skromna.

Zapis wiarygodny

Do liczącego 36 stron zapisu rozmowy dotarło już kilku badaczy i historyków IPN. Dokument ma być opublikowany w jednym z najbliższych wydawnictw IPN, z wprowadzeniem Grzegorza Majchrzaka, który dotarł do tego materiału jako pierwszy. Znaleziskiem zajmuje się także Antoni Macierewicz w ramach projektu badawczego na temat KOR. Zapis rozmowy, z którego korzystamy, stanowi fragment jego pracy naukowej, której fragmenty teraz publikuje w "Głosie". Lech Wałęsa powiedział „Ozonowi”, że stenogram miesza jego prawdziwe wypowiedzi z wymyślonymi. Jego zdaniem materiał jest prowokacją, która może mieć związek z fałszywkami przygotowywanymi przez SB w momencie, gdy jako przywódca Solidarności stał się poważnym kandydatem do Nagrody Nobla. Historycy IPN z dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN Janem Żarynem zapewniają, że dokument jest wiarygodny. – Do samego znaczenia rozmowy trzeba podchodzić z dystansem – przestrzega jednak Grzegorz Majchrzak. Wałęsa był znany z tego, że wielokrotnie zmieniał zdanie, a rozmowy z przedstawicielami władz mógł traktować jako część swej gry.

Innego zdania są tacy dawni działacze opozycji, jak Anna Walentynowicz, którzy w zapisie rozmowy widzą potwierdzenie swoich ustaleń, że Wałęsa dogadywał się z wysokimi funkcjonariuszami PZPR."

http://www.wiadomosci.wp.pl/kat,35714,wid,8360414,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=3&POLL%5Brid%5D=8797669 

(dokładny zapis)

 

"Kontakt operacyjny „Delegat” w 1981 r. nie tylko miał za zadanie doprowadzić do wyboru Lecha Wałęsy na przewodniczącego Solidarności, ale także wpłynąć, na cały skład Komisji Krajowej. Operację nadzorował gen. Władysław Ciastoń. W trakcie operacji „Delegat” wielokrotnie spotykał się z kluczowymi działaczami związku, przekazując im spreparowane przez SB informacje, które miały zniechęcić ich i współpracujących z nimi związkowców do głosowania na ludzi, których bezpieka uważała za niebezpiecznych – do takiego dokumentu dotarli dziennikarze Życia Warszawy. „Delegat” rekomendował jednocześnie delegatom na zjazd kandydatury tajnych współpracowników. Z dokumentów, które znajdują się w Instytucie Pamięci Narodowej, wynika, że dyrektor Departamentu III „A” MSW gen. Władysław Ciastoń oceniał po zjeździe, że dzięki operacji, w której wykorzystano „Delegata”, skład Komisji Krajowej, a zwłaszcza jej prezydium, „stwarza szansę dla kierunku umiarkowanego”. Z dokumentów opracowanych przez Ciastonia wynika, że do Komisji Krajowej z całą pewnością udało się wprowadzić pięciu tajnych współpracowników bezpieki, w tym jednego do prezydium. Do Komisji Krajowej wybrano też kolejnych 11 delegatów, z którymi prowadzono rozmowy operacyjne. Wkrótce miały się one zakończyć podpisaniem zobowiązań do współpracy. Dzięki „Delegatowi” udało się wyeliminować z walki o miejsca we władzach związku kilkunastu niewygodnych dla bezpieki działaczy. Gen. Ciastoń wymienia wśród nich m.in.: Lecha Kaczyńskiego, Bronisława Geremka, Kazimierza Świtonia, Tadeusza Syryjczyka, Ryszarda Bugaja i Stefana Kawalca. Życie Warszawy, 9.08.2006"

http://www.ipn.gov.pl/wai/pl/18/3996/


Są to informacje  sprzed roku. Najwyraźniej jednak w pogoni za kolejnymi newsami w stylu "Kabaretonu", takie drobiazgi umykają. Czy przytoczone kwestie przesądzają o czymś? Oczywiście, że nie. Czy powinny dawać do myślenia? Trybunał Konstytucyjny zablokował historykom i dziennikarzom dostęp do akt, SLD chce zlikwidować IPN, a dzisiaj panowie Kwaśniewski, Wałęsa i Olechowski wystąpili na konferencji "w obronie demokracji i państwa prawa".

Smacznego.
Foxx
O mnie Foxx

foxx@autograf.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka