Ostatnie dni lektury S24 przypomniały mi ten genialny film R. Polańskiego (The Fearless Vampire Killers). Przypominam, że ta parodia horroru sprowadza się do wizyty profesora trudniącego się wyłapywaniem wampirów (Abronsius) w zabitej dechami wiosce w Europie Wschodniej. Oczywiście miejscowi nic o żadnych wampirach "nie wiedzą" i mówić nie chcą... Apogeum absurdu następuje, gdy jeden z miłośników świeżej krwi zaczyna przejawiać skłonności homoseksualne w stosunku do asystenta profesora (Alfreda).
Stwierdzenia ferowane przez niektórych salonowych przeciwników PiS żywcem przypominają tamten scenariusz. Gdy np. przeciwny lustracji Azrael, deklarujący sentyment do środowiska "Ordynackiej" i nadzieje wobec Ruchu na Rzecz "Demokracji" prezentuje logikę... posła Suskiego. Wszyscy pamiętamy słynną wypowiedź o "genetycznych AK-owcach" - czyli ludziach, którzy wprawdzie urodzili się po wojnie, ale mają jakieś "genetyczne" podstawy do utożsamiania się z pokoleniem AK. Cóż nam serwuje Azrael? Otóż wprawdzie sędzia Kryże orzekał w jednym procesie politycznym, po którym obrońca oskarżonych, mec. Szczuka, podzękował mu za przyzwoitą - w ramach możliwości - postawę... To jednak jego ojciec był po prostu mordercą sądowym, więc młodszy Kryże jest również czerwonym mordercą sądowym... Genetycznie oczywiście :)
M.in. Galopujący Major i RRK eksploatują sprawę prof. Mąciora, "z braku laku" skupiając się na jednej notatce dot. "sprzedania" zakładu poligraficznego NZS. Trwa wielka dyskusja oparta na m.in. twierdzeniach profesora, który w biurze RPO zatrudniał byłych prokuratorów wojskowych, m.in. oskarżających w stanie wojennym. Nie ma żadnych dowodów na współpracę z SB (czy choćby rejestracji w IPN jako TW, czy KO). Nie przeszkadza to Eumenesowi stawiać pytania salonowym zwolennikom PiS:
Więc proszę, zdecydujcie się teraz i powiedzcie to jasno - łobuzem jest tylko ten, co do którego są dowody, że donosił rzeczy ważne, nie znane powszechnie w danym środowisku? Sam fakt kontaktów z funkcjonariuszami jest nieistotny? Były jednak informacje dla esbecji nieważne?
Druga sprawa to wasze podejście do Zolla. Zoll powiedział tylko prawdę. Wiadomo, ze z Mąciorem się nie lubią a jednak nie ubarwiał jej dodatkowymi szczegółami, co więcej zastrzegł, że na TW nie ma dowodów.
Moja odpowiedź na nie składa się również z dwóch elementów. Po pierwsze, nie zauważyłem w S24 ani jednej sytuacji, gdy nie było dowodów (rejestracja, podpisane dokumenty, zapis pozyskania TW, stenogramy rozmów), że ktoś współpracował, a komenatorzy "rzucali się" na taką osobę. Było dokładnie przeciwnie. W przypadkach, gdy dowody są, komentatorzy antylustracyjni wciąż piszą o "domniemaniu niewinności", "złożoności sprawy", "niepełnych teczkach" oraz fakcie, że z zasady dokumenty generowane przez SB są niewiarygodne. Natomiast, gdyby prof. Zoll nie zastrzegł, że na współpracę nie ma dowodów, sprawa prawdopodobnie skończyłaby się w sądzie.
Druga rzecz: "Zoll powiedział prawdę". To jest kwestia wiary, więc trudno z tym dyskutować. Ja hipokrycie, który "dość" wybiórczo bronił praw obywatelskich, zatrudniał ww. prokuratorów, nawoływał do nie stygmatyzowania osób podejrzewanych o współpracę, a następnie medialnie pomawia w tym kontekście człowieka przez siebie nielubianego... Zwyczajnie nie wierzę. I to jest akurat kwestia niewiary, z którą Tobie Eumenesie będzie, niestety, trudno dyskutować. Natomiast Twoje drugie pytanie:
Więc pytam, powiedzcie to wreszcie jasno - czy można rzucać takie oskarżenia kiedy się nie ma mocnych dowodów? Czy można mówić (choćby prawdę) o ludziach, których się nie lubi jeśli wiadomo, że może ich to pogrążyć politycznie?
... jest wyjątkowo trafne. Zadaj je koniecznie prof. Zollowi i salonowym przeciwnikom lustracji. Możesz dodać drugie: co takiego się stało, że pan profesor akurat teraz sobie przypomniał o kontaktach prof. Mąciora z SB?
PS Minister Jasiński jest jednak w tej ekipie - w tym przypadku macie 100% racji.
______________________________
Z innej beczki. Nie zauważyłem komentarzy dot. sondażu Pentora dla "Wprost":
Sondaż: wyrok Trybunału to obrona agentów
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który uchylił część przepisów ustawy lustracyjnej, to przejaw walki z lustracją i obrony agentów – uważa 40,9 proc. Polaków – wynika z sondażu Pentora przeprowadzonego na zlecenie „Wprost”.
Nieco mniej - 36,6 proc. ankietowanych przez Pentor odpowiedziało, że orzeczenie Trybunału było wyrazem troski o zgodność tworzonego prawa z polską konstytucją.
Polacy są zdania, że Konstytucja RP służy dziś przede wszystkim politykom. Tak uważa 62 proc. z nas. 23,9 proc. twierdzi, że ustawa zasadnicza służy obywatelom, a 5,7 proc. – że nikomu.
Komu najbardziej służy polska konstytucja?
obywatelom - 23,9 proc.
politykom - 62 proc.
nikomu - 5,7 proc.
nie wiem - 8,4 proc.
Czy wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie sprawy lustracyjnej jest przejawem:
troski o zgodność tworzonego prawa z polską konstytucją - 36,6 proc.
walki z lustracją i obrony agentów - 40,9 proc.
trudno powiedzieć - 22,5 proc.
Źródło: Pentor dla „Wprost"
Nawiasem, jakoś wyjątkowo cicho o tym badaniu...