Foxx Foxx
47
BLOG

Lustro prawdę Ci powie (aktualizacja 29.06.2007: D. Gardias dzia

Foxx Foxx Polityka Obserwuj notkę 17
Dzisiaj rano na portalach można było znaleźć cytat z następującej wypowiedzi Doroty Gardias, szefowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych: 6 miliardów przekazanych przez rząd nie zostanie przeznaczonych na podwyżki dla służby zdrowia. Jej zdaniem (jak podaje Onet), pieniądze dyrektorzy szpitali przeznaczą na inne cele, na przykład na zakup sprzętu medycznego. - Te 6 miliardów, to marnowanie pieniędzy - powiedziała w Programie I Polskiego Radia.

Prawda, że urocze? Czy w takiej sytuacji serio można zakładać, że osoby z takim nastawieniem będą w ogóle zainteresowane jakąś dyskusją o reformie służby zdrowia? Oczywiście, nie jest to żadna nowość - część komentatorów zwracała wczesniej uwagę na fakt, że w tym zakresie interesy pielęgniarek i lekarzy są sprzeczne. Jednak taka szczerość mówi nam więcej o samych intencjach protestujących. Oczywiście w późniejszych wypowiedziach innych liderek brzmiało to już inaczej:

Ta kwota wrzucona do systemu wcale nie oznacza wypłat dla ludzi. Nam zależy, by te pieniądze nie rozlazły się na wszystko, tylko, by były zabezpieczone dla pracowników (Iwona Borchulska, Zarząd Krajowy OZZPiP, za: Wirtualna Polska)

Nie zmienia to jednak ogólnego wrażenia. Podobnie zresztą, jak szereg szczegółow dot. przebiegu protestu (np. rozwieszenie upranej bielizny w łazience, bez uprzedzenia pracowników KPRM, a później alarm, że "odcięto dostęp do ubrań", bo wieczorem jeden z nich zamknął dostęp do łazienki). Motywy tego typu niknęły jednak w próbach rozkręcania egzaltowanej "białej rewolucji".

Miejmy nadzieję, że uda się przeprowadzić poważną reformę służby zdrowia, nie kierując się sposobem myślenia, zakładającym że pieniądze oddawane do dyspozycji dyrektorów i ich decyzją przeznaczane na sprzęt są "marnowane", urząd państwowy powinien mieć wyposażenie hotelowe, a za naturalne należy uznać, że straż miejska donosi protestującym kanapki. Oczywiście dlatego, że prezydent Warszawy należy do partii liberalnej, której obecni członkowie do wszelkich protestów społecznych zawsze podchodzili ze zrozumieniem, trzymając stronę strajkujących.

 

EDYCJA (po komentarzu Junony): tekst z Dziennik.pl

Rząd publikuje szczegóły okupacji
2007-06-28 17:38 Aktualizacja: 2007-06-28 18:04

Co pielęgniarki robiły w kancelarii premiera

Pielęgniarki, które okupowały kancelarię premiera, twierdzą, że protestowały w bardzo ciężkich warunkach i były zastraszane. Rząd broni się, że nie zrobił im nic złego i na dowód publikuje szczegółowy opis pobytu pielęgniarek. Ujawnia m.in., że przed rozpoczęciem głodówki siostry dobrze się najadły.

Według rządowego opisu okupacji kancelarii, pierwszego wieczoru - we wtorek - pielęgniarki dostały kolację: kanapki z wędliną, łososiem, białym serem, pomidorem, ogórkiem, papryką, sałatą oraz kawę, herbatę i wodę.

W środę było śniadanie: znów kanapki z wędliną, łososiem wędzonym, serem białym, pomidorem, ogórkiem, sałatą oraz kawa, herbata i woda. W ciągu dnia takie kanapki przynoszono im jeszcze trzy razy. A o godz. 23.00 pielęgniarki poprosiły o coś ciepłego. Dostały więc jeszcze krupnik. Kancelaria premiera dodaje, że około godziny 20.00 szefowa pielęgniarek Dorota Gardias udzieliła wywiadu telefonicznego w "Kropce nad i" w TVN24, a przez cały wieczór panie pielęgniarki prowadziły liczne rozmowy telefoniczne. To ważne, bo pielęgniarki skarżyły się, że zagłuszano im rozmowy telefoniczne.

W środę pielęgniarki długo negocjowały też z rządem. Ostatnie spotkanie zakończyło się ok. 2.00 w nocy. Uczestniczyli w nim m.in. szefowa resortu pracy Anna Kalata i wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.

W czwartek pielęgniarki zaczęły dzień od wywiadu, jakiego o godz. 8.15 Dorota Gardias udzieliła Monice Olejnik w programie "Gość Radia Zet". Rano na prośbę pań dostarczono im ręczniki. Z powodu złego samopoczucia jednej z nich wezwano dyżurującego w kancelarii lekarza, który, po jej zbadaniu, zostawił środki przeciwbólowe. W ciągu dnia wciąż trwały negocjacje. Pielęgniarki dostały papierosy, soki i inne napoje. Dotarły też do nich przekazane przez koleżanki ubrania, a także lekarstwa oraz środki higieniczne, w tym podpaski.

W ciągu dnia pielęgniarki zjadły cztery posiłki, barszcz czerwony i kanapki. Dostały też kawę i herbatę - mogły je pić do woli.

Piątek - to kolejny dzień rozmów i negocjacji. Menu: zupa zacierkowa, kanapki, napoje gorące i zimne. Na prośbę pań przesunięto godzinę kolacji z 20.00 na 19.00. Jedną z pielęgniarek znów badał lekarz.

W sobotę kobiety dostały koce i ciepłe szale. Udostępniono im też telefon stacjonarny, z którego konsultowały się z działaczami związków zawodowych. W ciągu tego dnia podano: na obiad zupę pomidorową z makaronem, na śniadanie i kolację kanapki, jabłka, kawę i herbatę.

W niedzielę protestujące kobiety sześciokrotnie korzystały z pomocy lekarza, w tym - w jednym przypadku - wezwano pogotowie ratunkowe ze szpitala MSWiA. Lekarstwa przepisane przez lekarzy wykupił pielęgniarkom funkcjonariusz BOR. Zmieniło się też menu: kapuśniak z młodej kapusty, kanapki, parówki na gorąco, fasolkę po bretońsku, napoje gorące i zimne, w tym sok pomidorowy. Wieczorem kobietom przekazano cztery śpiwory, które kupili urzędnicy kancelarii, zapas podpasek i wkładek higienicznych, odzież.

W poniedziałek pielęgniarki dostały paczki oraz karimaty dostarczone przez pielęgniarki manifestujące przed gmachem kancelarii. Znów dyżurujący lekarz dwukrotnie je odwiedził i wystawił kolejne recepty wykupione przez urzędników.

Kobiety w poniedziałek zjadły: jajecznicę na szynce, jajka w majonezie z dodatkami, zupę fasolową z ziemniakami, parówki na gorąco, napoje - w tym kawę "po turecku". Potem trzy pielęgniarki ogłosiły, że zaczynają głodówkę. Dostały więc sześć półlitrowych butelek soku pomidorowego. Wieczorem znów rozmawiały przez telefon.

Wtorek - je tylko jedna z pielęgniarek - zjadła kanapki z wędliną, serem żółtym, pomidorem, ogórkiem, papryką i sałatą. Kobiety, które prowadziły głodówkę, jadły tylko grapefruity i piły sok pomidorowy. Nie chciały, by badał je lekarz.

Po południu protestujące spotkały się z premierem Jarosławem Kaczyńskim, około godziny 17.00 opuściły kancelarię. Do domów rozwiózł je samochód z floty premiera
.

EDYCJA 2. Kolejne pointy są coraz mniej zaskakujące. Po 24 godzinach pojawia się kolejna ciekawa wiadomość. Dzisiejszy " Dziennik":

"Pani Dorota mieszka w Słupsku, jest członkiem organizacji słupskiej SDPL. Wspiera ją nasza przewodnicząca Jola Banach, która zorganizowała zbiórkę pieniędzy na kawę i napoje oraz pojechała z Dorotą do Warszawy" - mówi Jolanta Kalinowska, wiceszefowa SDPL na Pomorzu. (...) Jak dodaje Kmieciak (Przemysław, sekretarz zarządu SDPL w województwie pomorskim - F.), pomagają też koledzy i koleżanki z Warszawy: "Marek Borowski aktywnie się włączył. Nasza młodzieżówka w Warszawie dowoziła jedzenie i inne potrzebne rzeczy pielęgniarkom do namiotowiska". Jak zdradza, SDPL (jako Lewica i Demokraci) pod okiem posła Szkopa i Gardias przygotowują program naprawy służby zdrowia, który wkrótce zostanie przedstawiony i stanie się programem wyborczym.

Czy są granice żenady? Należałoby też spytać "dziennikarzy sledczych" specjalizujących się w castingach na ojca dziecka Anety Krawczyk, jakim cudem nie wyśledzili faktów o takim znaczeniu dla społecznego odbioru protestujących. Chociaż... chyba jednak nie warto.

Foxx
O mnie Foxx

foxx@autograf.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka