Foxx Foxx
139
BLOG

W przedszkolu naszym nie jest źle - czyli votum separatum

Foxx Foxx Polityka Obserwuj notkę 130

Sprawa Pawła Zalewskiego, co było do przewidzenia, wywołała szereg komentarzy. Jako wyborca PiS z zainteresowaniem śledziłem wypowiedzi osób o zbliżonych sympatiach politycznych. Niestety, ze zdecydowaną większością zgodzić się nie sposób.

Argumenty mające uzasadnić reakcję braci Kaczyńskich układają się w zestaw kilku punktów. Po pierwsze, zachowanie Zalewskiego miało być "nielojalne", bo negocjacje jeszcze trwają. Przypomnijmy więc kluczowy moment wystąpienia minister Fotygi na komisji (za Onetem):

Jestem gotowa przyjść na zamknięte posiedzenie komisji i przedstawić tam przebieg negocjacji. Dla dobra negocjacji te kwestie powinny pozostać niejawne - mówiła Fotyga.

Te słowa wzburzyły posłów. Zalewski odpowiedział, że jego pytanie dotyczy efektów negocjacji, a więc czegoś co także powinna wysłuchać opinia publiczna. - Jak rozumiem ta kwestia nie jest jeszcze zamknięta - dodał. - Tego nie powiedziałam - odparła szefowa MSZ
.

Cała - rozkręcona z dwudniowym poślizgiem, co warto przypomnieć - afera rozbiła się o to, ze na pytanie Igora Janke w TOK FM, jak rozumieć taką wypowiedź, Paweł Zalewski odpowiedział, że... nie wie. Skandal? W takim razie proszę o pomoc kogoś, kto wie. Zamkniętej kwestii publiczna dyskusja o efektach negocjacji by nie zaszkodziła (tym bardziej, że psim obowiązkiem rządu jest oficjalny i precyzyjny komunikat w tej sprawie), a pani minister była łaskawa stwierdzić, że "nie powiedziała", iż sprawa zamknięta... nie jest. Wychodzi więc na to, że "krytyka" i "nielojalność" Zalewskiego, wobec prezydenta, premiera, rządu, PiS, itp. itd. sprowadza się do braku zdolności telepatycznych, ewentualnie niedostatecznych kwalifikacji do posługiwania się logiką alternatywną. 

Po drugie: premier ma prawo dobierać swoich współpracowników. Oczywiście - i dobiera Kuchcińskiego z Gosiewskim, którzy pod koniec wypowiedzi zapominają, co właściwie chcieli powiedzieć. Tymczasem jako wyborca mam święte prawo do puknięcia się w czoło, a pomysł by wspomniane wcześniej prawo premiera miało automatycznie kończyć dyskusję o jego polityce kadrowej uważam za żart kadencji.

Po trzecie - tajnos agentos. Gdzieś głęboko skrywają się ezoteryczne sprawy, do których dostęp mają tylko byty astralne oraz premier. Informacja o tym, czym zakończył się niedawny szczyt mogłaby zaszkodzić egzorcyzmom Joaniny, które jeszcze... trwają, więc po cichu, po wielkiemu cichu - każde słowo może przełamać ochronny pentagram i spuszczone ze smyczy unijne demony rozszarpią bezbronnego już egzorcystę. Całkiem niezłe, gdyby nie pewien drobiazg. To nie był film - jak kiedyś śpiewał zespół Myslovitz.

No i rzecz ostatnia: art.28 ust.1. pkt.2 statutu PiS, czyli działanie na szkodę interesów Prawa i Sprawiedliwości.  No, sorry, ale  jeżeli  ten zapis da się odnieść do sytuacji z Zalewskim, jak potraktować np. telewizyjne wystąpienie Kurskiego w sprawie afery bilboardowej, zanim działania podjęła prokuratura, konferencję prasową Z. Ziobro w sprawie doktora G., czy zaprezentowaną przez prezydenta publiczną obrazę stanu wobec prof. Bartoszewskiego? (pomijając fakt, że pan profesor - w sprawie znanego listu - dał się wypuścić "obrońcom III RP - to jest jednak temat na oddzielny tekst). Naprawdę proszę nie rozśmieszać publiki.

Wygląda na to, że część sympatyków Prawa i Sprawiedliwości sama wręcza przeciwnikom tej partii świetne argumenty, by swoja "krytykę" dalej sprowadzali do motywów anegdotycznych. Aprobujące reakcje na postępowanie Jarosława Kaczyńskiego możnaby wszak z sukcesem zastosować do możliwej przecież sytuacji, gdyby np. zechciał ministrem SZ uczynić swojego kota (wiem, że żeruję na zgranym motywie, ale akurat w tym kontekście świetnie pasuje). Wszak premier ma niekwestionowane prawo dobierać sobie współpracowników w/g uznania oraz przydzielać dowolne funkcje najbardziej zaufanym i dyskretnym. Dodatkowym bonusem jest fakt, że zdaniem periodyków typu "Wróżka", koty swoją percepcją obejmują również tzw. "rzeczywistość astralną". 

 

PS  Jacek Kaczmarski - "Przedszkole"

W przedszkolu naszym nie jest źle
Zabawek mamy tutaj w bród
Po całych dniach bawimy się
W coraz to inny trud

Pani nam przypatruje się
Pilnuje gdzie zabawy kres
W przedszkolu naszym nie jest źle
Kiedy się grzecznym jest

Bo jeśli nie - za raz po pupach po pupach po pupach biją nas
I krzyczą - patrz szcze- patrz szczeniaku gdzieś ty wlazł
Albo po łapach po łapach trzepią i
W kącie się łyka łzy

Za oknem tyle świata lśni
Do szyby więc przyciskam nos
Wszystkim zachwycałbym się gdy-
Gdyby nie Pani głos

Bo mamy w pociąg bawić się
Pani nas ciągnie tam i tu
I chyba sama nie wie gdzie
Powtarza tylko: czu-czu-czu...

My za nią przewracając się
I na zakrętach lecąc w bok
Patrzmy jak się pociąg rwie
Krzyczymy: czu-czu gubiąc krok

A Pani ciągle biega i
Za nią już tylko jeden dwu
Bo reszta po ścianami tkwi
I leżąc krzyczy: czu-czu-czu!

Pani się zatrzymuje zła
Pierwszego z brzegu łapie i
Tym pierwszym zwykle bywam ja
Bo jestem krnąbrny oraz zły

Więc zaraz da mi da po pupie po pupie po pupie zbije mnie
Krzycząc - czemu szcze- czemu szczeniaku nie bawisz się
A ja z pociągu wypadłem tylko i
W kącie połykam łzy

Lecz nic nie mówię cóż to da?
Coś tylko we mnie w środku drży
W kąciku siedzę cicho sza
Myślę że smutno mi

Lecz z czasem minie też i to
W przedszkolu naszym tak już jest
Że zapomina się tu zło
Tu troskom szybki kres!

Więc znów bawimy wszyscy się
Pod czujnym okiem Pani, i
W przedszkolu naszym nie jest źle!
(Szczególnie gdy się śpi!)

 

A na zupełny koniec, przypomnienie:  Zalewski a Fotyga na konferencji w Monachium

 

__________________________________

Z dobrych newsów - z tego, co pisze "Dziennik" wynika, że likwidacja KRUS jest przesądzona.
Foxx
O mnie Foxx

foxx@autograf.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (130)

Inne tematy w dziale Polityka