Problemem polskiej szkoły nie są dzieci. Problemem są dorośli, którzy zachowują się jak dzieci. Oto kilka uwag w tej sprawie. Sorry, że być może nie zamkniętych w kunsztowną formę felietonu.
Kilka miesięcy temu, gdy zwróciłem uwagę kilkunastoletniemu brzdącowi, aby przestał używać słów na k... i ch..., jego ojciec zamiast przeprosić za takie zachowanie latorośli powiedział, żebym się zajął swoim dzieckiem.
Niedawno byłem na wywiadówce w klasie mojego syna, gdy na propozycję wychowawcy jedna z matek powiedziała: ale dzieci tak nie chcą, jest demokracja.
Moja żona pracowała w prywatnej szkole (ponoć dobrej). Dowiedziała się od dyrektora, że powodem, dla którego dziecko może nie przejść do następnej klasy jest nieopłacenie czesnego przez rodziców.
Mój przyjaciel dowiedział się od córki, że grupka dzieci znęcała się nad jednym z kolegów w klasie. Powiedział o tym wychowawczyni. Usłyszał, że wychowawczyni „już zgłosiła” ten problem szkolnej pedagog i psycholog. Spytał co zrobiła ona sama. Usłyszał, że to pani pedagog jest od wychowania. Rodzice zabrali tego chłopca ze szkoły, wychowawczyni odetchnęła.
Kilka tygodni przed tragedię Ani, „Fakt” opublikował serię pornograficznych zdjęć czternastoletniej dziewczynki (oczywiście opatrzonymi oburzonym komentarzem, ale tak, że można było rozpoznać twarz). Głupia gówniara zakochana w jakimś facecie postanowiła tak mu zaprezentować swoje wdzięki. Ów niewątpliwie dorosły gość rozesłał zdjęcia znajomym i umieścił je w internecie. Od razu zrobił się raban naj upadkiem obyczaju i wszyscy pytali jak 14 letnia dziewczyna mogła to zrobić. W tym wieku dzieci mają zabełtane w głowie. A jak ten dorosły drań mógł rozesłać te zdjęcia kolegom, jak mógł to zrobić tej głupiej dziewczynie, która mu pewnie zaufała!
Według polityków wyjściem z obecnej sytuacji „patalogii młodzieży” jak mówi premier ma być zaostrzenie odpowiedzialności za występki i przestępstwa nieletnich.
Jak wcześniej bym zająłbym się dorosłymi. Gdyby ojciec ponosił konsekwencje za to jak wyraża się jego syn (nawet w formie drobnego mandatu) chyba nie położyłbym uszu po sobie. Złapałbym jakiegoś policjanta, doprowadziłbym go do klnącego brzdąca.
Gdyby nauczyciel nie pytał bez przerwy rodziców co ma robić tylko kazał dzieciom to robić być może efekt byłby lepszy. Gdyby w szkołach, szczególnie prywatnych zwracano uwagę bardziej na nauczanie i wychowanie a mniej na bieznes też byłoby lepiej.
Gdyby ze szkół usunięto wszystkich psychologów i pedagogów sądzę, że strata byłaby niewielka. Nauczyciel, który też ma wykształcenie pedagogiczne i psychologiczne nie czuliby się „zwolnieniu z wychowania”.
Gdyby ten nauczyciel zarabiał więcej można byłoby więcej od niego wymagać.
Gdyby ten drań, który wysłał te zdjęcia siedział teraz za rozpowszechniania pornografii dziecięcej to nikt inny (być może i owi „koledzy” Anii) nie chcieliby podobnych scen fotografować.
Gdyby tabloidy wiedzieli co je może spotkać za opublikowanie takich zdjęć nikt by ich do niego nie wysyłał.
Życzliwych i nieżyczliwych internautów, którzy pytają czy mam wyższe kompetencje w wychowaniu dzieci od premiera Kaczyńskiego informuję.
a) mam żonę i dziecko
b) dziecko chodzi do gimnazjum
c) pochodzę z nauczycielskiej rodziny, której część nadal uczy w szkole (czyli jestem typowy wykształciuch).
d) byłem co prawda asystentem, a nie nauczycielem, ale „papiery” na nauczyciela mam.
e) nie jestem politykiem i nie zależy mi, aby ktoś mnie gdzieś wybrał.
Czy jako dziennikarz jestem współodpowiedzialny za to co się dzieje z polską młodzieżą? Zapewne tak nie dość głośno protestując przeciwko zjawiskom, które do patologii szkoły prowadzą. Jeśli ktoś uważa, że i w tej kwestii należy rozliczać przeszłość, a nie zajmować się przyszłością dzieci to powodzenia.
Inne tematy w dziale Polityka