9 obserwujących
59 notek
48k odsłon
441 odsłon

Skutki wiadomej szarży

Wykop Skomentuj11

Minęło już kilka dni, coraz więcej wiemy o kulisach całej akcji. Reakcje po obu stronach aż nadto przewidywalne. Pozwolę sobie na swój komentarz.

Kluczowe wydaje mi się ujawnienie przez JK informacji, że Niemcy dosyć wyraźnie jeszcze kilka tygodni temu dawali do zrozumienia, że zaakceptują polski sprzeciw wobec DT i nie będą się przy nim upierać. Zakładam, że JK mówi prawdę. Politycy (nawet ci lubiani przez nas) często kłamią, to takich wredny fach, ale zakładam, że rzadko jednak kłamią w sprawie faktów elementarnych. Dużo częściej w sprawie intencji, zamiarów itp.

Pytanie brzmi - co takiego się stało w ciągu tych kilku tygodni. Logiczne możliwości są dwie:

  1. Niemcy w dobrej wierze składali swoje deklaracje, ale coś się w ich kalkulacji zmieniło w ostatniej chwili
  2. Niemcy od początku Polaków podpuszczali - jedno mówili, drugie planowali - i mieli w tej grze swój makiaweliczny cel

Nie wiem oczywiście, która teoria jest prawdziwa. Jeśli pierwsza, to problem jest dużo mniejszy. JK też kiedyś deklarował szczerze, że nigdy z Lepperem i Giertychem, a później okoliczności się zmieniły. Takie rzeczy się zdarzają - bywają bolesne i przykre, ale się zdarzają. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że wobec sondażowych wzrostów SPD Merkel w ostatniej chwili uznała, że kolejnego sukcesu socjalistów - tym razem na froncie unijnym - już nie przełknie. Walka o fotel kanclerza rozstrzygnie się na poziomie pojedynczych punktów procentowych, każdy głos się liczy. Jeśli tak było, sprawa ma charakter drugorzędny.

Natomiast jeśli prawdziwe jest założenie drugie, to mamy do czynienia z całkiem inną grą. System międzynarodowy jest tak skonstruowany, że na różnych poziomach są mocodawcy i ich klienci. W skali globalnej niczyim klientem nie są tylko Stany, Chiny i może Rosja (ale ona akurat płaci za to cenę chyba powyżej stawki rynkowej). Niemcy są klientem USA, my klientem Niemiec.

Za rządów PO Polska ten stan rzeczy akceptowała. I jako zdeklarowany przeciwnik tego szkodliwego i beznadziejnego rządu muszę przyznać, że ta strategia nie była zupełnie bez sensu. Realia są jakie są, a za bycie klientem zawsze płaci się cenę. PiS postanowił jednak trochę przesunąć Polskę w hierarchii w górę i pełniąc nadal rolę klienta Niemiec (bądźmy realistami), jednocześnie budować własny ośrodek przyciągania dla państw regionu. Trochę komplementarny, ale jednak też trochę konkurencyjny.

I bardzo możliwe, że przy okazji w sumie niezbyt przecież ważnej sprawy Tuska, Niemcy postanowiły rzucić swoim regionalnym klientom bardzo mocne "sprawdzam". Czy jesteście pewni, kochani Czesi, Węgrzy itd., że budowanie bloku z Polską jako może nie dominatorem, ale jednak liderem, to jest coś, za co jesteście gotowi zapłacić? Ja - wbrew wielu krytykom V4, Międzymorza itd. - uważam, że kraje naszego regionu mają więcej wspólnych interesów, niż się to na pierwszy rzut oka wydaje. Ale trzeba pamiętać, że to kraje małe, jeszcze bardziej uzależnione ekonomicznie od Niemiec, niż my, i na dodatek historycznie jeszcze bardziej uwarunkowane do bycia czyimś klientem. W końcu tylko my w regionie gdzieś tam w genach chowamy wspomnienie mocarstwowości.

Od półtora roku rządy (wszystkie, nie tylko my) krajów regionu zainwestowały naprawdę dużo sił, energii i czasu w budowanie wzajemnego zaufania. Czas pokaże, czy swoją pokerową zagrywką Niemcom w starym imperialnym stylu "żadnych złudzeń, panowie", udało się to zaufanie zniszczyć.

Być może trzeba posypać głowę popiołem i przyznać, że to my popełniliśmy błąd, stawiając swoich regionalnych partnerów przed tak niepotrzebnym z ich punktu widzenia wyborem w sprawie, w której oni sami nie mieli żadnego bezpośredniego interesu. Mocarstwa mogą żądać aktów posłuszeństwa dla kaprysu. My nie jesteśmy mocarstwem.

To, co pękło, trzeba teraz pracowicie posklejać. I wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka