12 obserwujących
160 notek
140k odsłon
  2599   8

Ważny apel do blogerów (nie wszystkich) na Salonie!

W okresie pandemii na Salonie ujawniło się wielu wybitnych specjalistów z medycyny, a wirusologii lekarskiej w szczególności. Jak można wywnioskować z ich notek swoją wiedzę nie zdobywali na uniwersytetach ani nawet na samodzielnym studiowaniu (dzięki księgarniom internetowym) łatwo dzisiaj dostępnej literatury fachowej, lecz dzięki swoim specjalnym uzdolnieniom (niczym nie ograniczonej percepcji pozazmysłowej) lub wręcz dzięki objawieniom.

Tacy ludzie nie muszą żmudnie studiować historii choroby danego pacjenta, nie muszą analizować dziesiątek, a nawet setek wyników diagnostyki laboratoryjnej, prześwietleń, zapisów EEG, EKG, obrazów USD, biopsji, pozaustrojowej hodowli pobranych żywych próbek itd. itp. Takie szablonowe i schematyczne podejście do leczenia (chociaż akurat w dość atrakcyjnej formule) przedstawia popularny serial "Dr House". Tytułowy bohater w każdym odcinku jak nie grzebie w dokumentacji, jak nie każe zespołowi rzucać najbardziej radykalne diagnozy (które następnie ze swadą dyskwalifikuje), to siedzi ze wzrokiem tępo wbitym w jeden punkt stukając nieodłączną laską, albo głupim zachowaniem maskuje swój absolutny brak zrozumienia dla danego przypadku. Po czym wielokrotnie doprowadza biednego pacjenta na skraj zejścia z tego padołu, aby wreszcie na 5 minut przed końcem odcinka podać wreszcie poprawną diagnozę i wyrwać pacjenta z objęć Tanatosa (ku wielkiemu rozczarowaniu tego ostatniego).

Nasi umiłowani i doceniani tu blogerzy znajdują ad hoc poprawną diagnozę ze stuprocentową pewnością posługując się tylko i wyłącznie swoimi zdolnościami (najczęściej podbudowanymi nieskrywaną niechęcią do obecnego Rządu, a do Ministra Zdrowia w szczególności).

Dlatego mam gorącą prośbę: udostępnijcie szerokiej publice swoje numery telefonów i/lub adresy mejlowe. Tylu lekarzy w całej Polsce co dzień zmaga się z bezmiarem problemów medycznych! A przecież wystarczyłby im jeden telefon do któregoś z Wybitnych Blogerów i problem rozwiązany. Szczęśliwy pacjent zwalnia łóżko, a lekarzowi nie grożą kolejne nocne koszmary, w których wyobraża sobie, jakie błędy popełnił i dlaczego tak źle mu poszło, a przecież wystarczyłoby ....  

Lubię to! Skomentuj256 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości