13 obserwujących
182 notki
166k odsłon
  2188   0

Medialna burza w szklance wody wokół Voice of Poland.

12 edycja programu "Voice of Poland" zmierza ku końcowi. Już dzisiejszego wieczoru w programie drugim Telewizji Polskiej obejrzymy na żywo zmagania 8 uczestników (pozostałych z ponad 8 tys. kandydatów na pierwszym szczeblu przesłuchań!), w których 4 przejdzie do finału, aby ostatecznie wyłonić tegorocznego zwycięzcę.

Póki co po poprzednich odcinkach w internecie ponoć rozpętała się burza "oburzonych widzów", którzy "nie zostawili suchej nitki" na osobie jednego z trenerów Marka Piekarczyka. Poszło o to, iż Marek Piekarczyk jako trener miał faworyzować jedną z uczestniczek - Karolinę Robinson.

A oto (dla leniwych) próbka: https://muzyka.interia.pl/raporty/raport-the-voice/co-slychac-w-the-voice-of-poland/news-the-voice-of-poland-karolina-robinson-faworyzowana-przez-mar,nId,5644570

A tymczasem na YouTube można sobie samemu obejrzeć występ Karoliny (obecnej w internecie także pod imieniem Kay Ra) w poprzedni wieczór eliminacji na żywo.


I sprawdzić, że plik ma już prawie 160 tys. odsłon. Ze wszystkich 12 uczestników poprzedniego wieczoru na żywo jedynie Wiktor Dyduła (ksywa "śpiewający kelner"). A także przeczytać komentarze (ponad 600), z których zdecydowana większość jest wręcz entuzjastyczna! Nie mówiąc o stosunkach łapek pod komentarzami chwalącymi Karolinę i komentarzami wobec niej krytycznymi.

W dodatku Marek Piekarczyk jako trener ma w formule programu swobodę swojej oceny każdego z uczestników, a dodatkowo należy uwzględnić, że on osobiście spędził z każdym ze swojej drużyny sporo czasu i miał możliwość dokładnej oceny, a nie tylko kilka minut prezentacji, które idzie na antenę. I miał swoje powody, aby w minioną sobotę kolejny raz postawić właśnie na tę dziewczynę. Zresztą dokładnie je wyłożył.

O co więc tak naprawdę chodzi z tym "oburzeniem widzów", "wrzeniem w sieci", "masakrowaniem Marka Piekarczyka" ...

A może po prostu w tzw. wolnych mediach nie mogą spokojnie przejść nad wyjątkowo udaną tegoroczną edycją Voice of Poland? Wspaniała scenografia (do oglądania wymaga telewizora HD i co najmniej 50 cali), nie przeszkadzająca w oglądaniu uczestników i dopasowywana do indywidualnych występów. Idealny zespół muzyczny (znów trzeba posiadać dodatkowe głośniki zapewniające przestrzenność i pełny zakres skali dźwięków) bezbłędnie akompaniujący wykonawcom, z którym dobrze wypadali nawet amatorzy bez wcześniejszego doświadczenia scenicznego.

Część występów wzbogacona bardzo profesjonalną grupą baletową, prowadzoną przez sławnego Augustina Egurollę. Ich choreografia indywidualnie dopasowana do występu i tworząca dodatkową wartość. Proszę porównać:


Robi wrażenie, zwłaszcza, że to był występ na żywo, przygotowany w ciągu zaledwie tygodnia. I mamy piosenkarza - amatora i tło zbudowane przez zawodowych tancerzy. Tworzące spójną, pełną wymowy całość. Przeciwieństwo do tak popularnych plików muzycznych, gdzie, jak to zgrabnie ujął Marek Piekarczyk, "grupa kobiet chaotycznie wymachuje odnóżami, a w środku facet udający, że śpiewa".

No i the last but not least, konferansjerzy. Duet Małgorzata Tomaszewska - Tomasz Kammel. Pełny profesjonalizm, brak wulgarności czy narcyzmu, zjawisk tak niestety dokuczliwych w wielu programach, zwłaszcza tych na żywo. Swoboda, ale w granicach, nie wpychanie się na pierwszy plan.

Na pierwszym planie niezmiennie Uczestnicy, ich bliscy, przebitki z ich życia, ciekawostki, czasami wyreżyserowane i komiczne, czasami i smutne strony życia. Całość wciągająca jak mało który program. Przypominam: dziś wieczorem o 20:00 półfinały. Oj, będzie się działo!

A tytułowa "burza medialna"? To po prostu medialny żałosny lament konkurencyjnych stacji, które poziomem swoich analogicznych programów nie są w stanie nawet zbliżyć się do tego show, więc starają się na wszystkie możliwe sposoby zohydzić widzom ten program, a tych, którzy jeszcze nie oglądali, zniechęcić. Bo przecież oni swoje produkcje robią dużo mniej profesjonalnie, dłużyzny, dialogi dla dialogów, program przerywają reklamami, a od czasu do czasu muszą włączać "pip! pip! pip!", bo prowadzący nie mogą się powstrzymać ...

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura