frankunderwood frankunderwood
260
BLOG

"Dialog" z muzułmaninem - Londyn A.D. 1990.

frankunderwood frankunderwood Polityka Obserwuj notkę 3

            Nareszcie, po uwłaczającym interrogation w konsulacie brytyjskim na Wawelskiej w Warszawie dostałem upragnioną wizę - wrzesień 1990. Teraz załatwienie biletu na bus i wyjazd na kolejne saksy w życiu, tym razem do ciotki w Londynie.  Wyeżdżam z kraju, który rozpoczął swą konwergencję  systemową ( jak dla mnie nieco ułomną, bo brak rozliczeń z komuną, brak linii demarkacyjnej pomiędzy tym co było , a tym co ma być - czyli wolną  RP )

           Wyruszam w drogę na jesieni, przez NRD ( tak, tak obalenie muru berlińskiego  będę już oglądał z perspektywy Londynu), ojczyznę Wessich, wycezylowane domostwa krajów Beneluxu, by promem z północnej Wenecji - Zeebrugge dostać się  do Felixstowe Ferry w U.K. Potem już tylko bus, underground i melduję się u wujostwa na Hollders Hill Gardens w północnym Londynie.

            Wielką Brytanię dopada recesja, na czele rządu stoi John Major, partyjny sukcesor Margaret Thatcher, o jakąkolwiek pracę nie będzie łatwo. Jednak nie jest, aż tak tragicznie. Jakaś praca zawsze jest, a jak jest krucho to, żeby nie było przestoju brało się jakąś fuchę w Cleaning Wise. Tak było i tym razem, dostałem jakieś zlecenie do szkoły we wschodnim Londynie , niedaleko stacji Dagenham Heathway. Szkoła była po generalnym remoncie ,dzieci miały zacząć do niej uczęszczać od przyszłego tygodnia, zatem było kilka dni pracy w tym miejscu. Wśród wielu młodych ludzi , którzy mieli tę szkołę ostatecznie przywrócić do normalnej użyteczności byli Polacy,Amerykanie ( w tym znany mi z wcześniejszych juz spotkań, sympatyczny młody człowiek Brian ), Aussies, Kiwis i wiele innych nacji. Wśród tej mikro wieży Babel, było dwóch młodych,  o introwertycznym zachowaniu, których wygląd znamionował bliskowschodnie pochodzenie. Któregoś dnia nadarzyła się okazja, usiedli niedaleko nas, na tylke blisko, aby można było bez przekrzykiwania zamienić parę słów. Okazalo sie, że są Algierczykami i tak jak większość tu ludzi z całego świata wpadli na krotki okres posiedzieć w Londynie popracować i zobaczyć jak wyglada życie w takiej światowej, ale i drogiej z punktu widzenia przybysza  metropolii. ( ja miałem zdecydowanie lepiej -wikt i opierunek mialem gratis, a to co zarobiłem mogłem odłożyć na książeczce w Halifax ). Powiedziałem, że jestem z Polski, kraju , który wchodzi na nową, nieznaną ścieżkę konwergencji systemowej, że czeka nas sporo trudnych chwil, wyrzeczeń i poważnych wyzwań w budowaniu nowego systemu ekonomicznego i politycznego ładu. Zauważyłem, że to ich mało interesuje, trudno powiedzieć czy nie rozumieli, czy nie chcieli zrozumieć , ale to co padło za chwilę z ust tego starszego z nich zamurowało mnie doszczętnie.  Wyznał z emfazą " Przyjdzie czas kiedy my na was ruszymy. Nie może być tak, że jest coraz to bogatsza Północ i biedniejące z roku na rok Południe, Za 10 lat, za 20 , ale my na pewno na was ruszymy". Tak jak napisałem wyżej zamurowało mnie doszczętnie tak, że zapomniałem jezyka w gębie. Skonfudowany Brian zachował jednak nieco zimnej krwi i odparował, ale człowieku  o co ci chodzi ? W czym on ( mowa o mnie, bo nie wiedziec czemu ja byłem adresatem tych słów rzuconych w przestrzeń, przestrzeń , w której nawet najmniejszego pola do dyskusji nie było )  zawinił,  co takiego zrobił, że kierujesz ( na razie jeszcze  werbalną) krucjatę przeciwko niemu. Nie było żadnych argumentów, żadnych wyjaśnień, powtarzana była wyłącznie ta powyższa mantra o krucjacie biednego Południa na bogatą Północ.

             Dziś A.D. 2016 ta deklaracja wypowiedziana przez  muzułmanina w Londynie z 1990 nabiera zgoła innego wymiaru niż tylko tego li werbalnego. Nie wiem czy chciałbym dziś spotkać tego Algierczyka i spojrzeć mu prosto w oczy, czy dziś byłoby jakiekolwiek z nim  pole do dyskusji i czy wówczas w 1990 mówiąc o tym pospolitym ruszeniu Południa na Północ miał na myśli to z czym dziś mamy do czynienia ? A może jednak gdyby do takiego spotkania doszło to powinienem był  takiemu wyzwaniu sprostać ?

W kwestii poglądów na gospodarkę - liberalne, w domenie obyczajowości- konserwatywne, otwarty na poglądy innych, przeciwnik wszelkiej politycznej poprawności, koniunkturalizmu, permisywizmu i szeroko rozumianego lewactwa. Wielbiciel jazzu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka