Antycypuję, że nie bedzie podjazdów w stosunku do polskiego rządu ze strony Amerykanów o tłamszenie demokracji nad Wisłą, jakby ani chybi to miałoby miejsce w przypadku zwycięstwa H.Clinton. Wszak mąż Hilary - Bill już wcześniej przebąkiwał o zejściu Polski ze ścieżki budowy stabilnej demokracji. KOD już nie będzie miał punktu zaczepienia nad Potomakiem i M.Kijowski nie będzie miał do kogo peregrynować przez Wielką Wodę z prośbą o wsparcie w "walce o demokrację nad Wisłą". Zostanie mu w odwodzie jedynie poparcie od unijnych eurokratów G.Verhofstadta , F. Timmermansa, M.Schultza et consortes, a z tym ostrzałem obecny rząd na pewno sobie poradzi. Dlatego chociażby wobec powyższego śmiem sądzić, że dla Polski ten wczorajszy wybór Amerykanów jest zdecydowanie bardziej korzystny.
108
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze