Dwa filmy, dwie sceny. Ten sam temat. Tortury.
"Fisz o imieniu Wanda". Monty pytony & co. Rok ca 1988.
Zygmunt Kaluzynski pisze o tym filmie, ze usmial sie jak prosie.
Wklad Anglii do swiatowej kuchni. Ten z lewej ma czipsy, ten z prawej ma rybe - polknal wlasnie zywcem rybke Wande, polska rybe co nie chciala Miemca i wolala do Anglii.

A tu wariant polski. "Poranek kojota" Olafa Lubaszenski z roku 2001.
Monty pytony bledna z zazdrosci. Zygmunt Kaluzynski pisal, ze usmial sie jak norka, a nawet dwie.
Kobiety zamiast czipsow uzywaja do tortur tampaxow. 100% wiecej tzw. szpasu!

Po burzach i sztormach, zerwanych dachach i fruwajacych rowerach, wreszczie znowu wakacje.
Od zaraz raporty z terenu.
2500
287
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (13)