Tegoroczne Dni Stron Ojczystych odbyly dnia 27.08.11. Z wielkim hukiem jak zwykle. Jezeli sie komus udalo zdobyc "Nasz Dziennik", to wie. Reszta mediow zlosliwie przemilczala.
Ja w tym roku swieto spedzilem godnie. Zamiast na mityng do Berlina, to pojechalem w strony rodzinne i tam uczcilem. W chwili, gdy przemawiala Sztajnbachowa wlazlem na Kope Biskupia. W Gorach Opawskich, 17. czy tez 23. miejsce co do wysokosci w Polsce.
Na 889 metrze znajduje sie wieza widokowa z roku 1898, polecam serdecznie. Wieza w rekach czeskich (wstep 3,5 zlp), kiosk z pilznerem Urquell z beczki (5,50 zlp) takoz. Ruchu malo, z paniami mozna sobie pogadac w roznych jezykach.
Dowod rzeczowy z urzedowym sztemplem:

Pare fotek na dowod:

niestety widocznosc tego dnia nie byla najlepsza, wiezowec we Wroclawiu nei byl widoczny

polskie schronisko 100 metrow pod szczytem - m.in. to co tygrysy lubia najbardziej:

tamze mili mojemu sercu szachisci alkoholowi i bananowcy:

w polowie drogi okazja do glebszego pomyslunku:

Jedyne, co nerwilo tego dnia, to jezdzacy na okraglo w gore i w dol sportowcy na rowerach gorskich. Co rusz trzeba bylo przystawac dla tych szusujacych z gory. Jak te rowery sie nie lamia na paru kamieniach o wysokosci 40 cm sluzacych jako schody - nie wiem.
Polecam wszystkim to miejsce!
Na dole okazja do wykapania sie, zjedzenia smazonej rybki i zaopatrzony we wszystko mozliwe sklep pana Michala.
Takie dni hajmatu lubie!
Inspiracja tej wedrowki byl raport Sosenki z tej gory sprzed paru tygodni. Dzieki!
4288



Komentarze
Pokaż komentarze (12)